Grzegorz Wyczyński

"Karola Marksa koncepcja cielesności "

Wokół zagadnień pluralizmu metodologicznego.

Odpowiedź na recenzję mojej książki autorstwa Barbary Więckowskiej

Tekst poniższy stanowi odpowiedź polemiczną na recenzję mojej książki – Karola Marksa koncepcja cielesności – autorstwa Barbary Więckowskiej, która ukazała się na łamach internetowego wydania czasopisma filozoficznego Nowa krytyka. Nie jest on próbą całościowego ustosunkowania się do wywodu autorki. W artykule tym koncentruję się na problemie raczej pobocznym – zarówno z punktu widzenia treści mojej książki, jak i opublikowanej recenzji – a mianowicie na zagadnieniu pluralizmu metodologicznego. Pani Więckowska poruszyła tę kwestię w kontekście sformułowanej przeze mnie krytyki engelsowskiego rozumienia dialektyki. W związku z tym pragnę wyłożyć mój sposób rozumienia pluralizmu metodologicznego oraz przytoczyć argumenty, jakie przemawiają za taką właśnie orientacją badawczą. Oczywiście nie roszczę sobie pretensji do pełnego wyczerpania tego złożonego problemu. W swoim wywodzie skupię się głównie na naukach społecznych, gdyż są mi one bliższe i lepiej znane niż obszar przyrodoznawstwa.

Omawiając konkluzje, do jakich dochodzę i jakie przedstawiam w jednym z rozdziałów mojej książki, autorka pisze co następuje:

Zdaniem autora natomiast, co zresztą charakterystyczne jest dla wielu tzw. nurtów poststrukturalistycznych, czy postkolonialnych, jedynym wolnym od wszelkiej metafizyki oraz dogmatyzmu postępowaniem może być rozpatrywanie każdej sfery rzeczywistości oddzielnie, za pomocą innych narzędzi i metodologii. Materializm dialektyczny zakładać ma tymczasem, że prawie jak u Hegla, rządzi ją stojące ponad nią ogólne prawo wszechrzeczy, których budulcem ma być niezmienna i wieczna substancja materialna .

W dalszej części tego wywodu będę starał się pokazać, co sygnalizowałem już powyżej, że krytyka taka, chociaż nie pozbawiona zasadności, nie odnosi się do poglądów wyznawanych przeze mnie w tej kwestii. Pluralizm metodologiczny, będący stanowiskiem, za przyjęciem którego przemawiają mocne racje i dowody, wcale nie musi prowadzić do sytuacji, w której poszczególne dziedziny wiedzy rozchodzą się, a komunikacja i wymiana pomiędzy nimi zostaje definitywnie zerwana. Przeciwnie – w mojej opinii mamy tu raczej do czynienia z dynamiką dialektyczną, gdzie jedność i odrębność wzajemnie w siebie przechodzą.

Próby tworzenia metodologii uniwersalnej, umożliwiającej syntezę różnych dziedzin wiedzy, mają długą historię - odnajdujemy je np. u Kartezjusza, który w swoich rozważaniach epistemologicznych dążył do wykrycia najbardziej fundamentalnych reguł rządzących ludzkim myśleniem. Projekt zaproponowany przez tego myśliciela nie opierał się jednak przede wszystkim na poglądzie o jedności rzeczywistości ekstramentalnej, ale na tezie o uniwersalności samego rozumu:

Wszystkie bowiem nauki nie są niczym innym jak ludzką mądrością, która pozostaje jedna i ta sama, chociaż stosuje się do różnych przedmiotów i nie większą od nich zapożycza różnorodność niż światło słońca od różnorodności rzeczy, które oświeca […] I istotnie dziwne mi się wydaje, iż bardzo wielu ludzi bada nadzwyczaj pilnie obyczaje ludzkie, właściwości roślin, ruchy gwiazd, przemiany kruszców i przedmioty podobnych nauk, a tymczasem nikt prawie nie myśli o rozumie, czyli o tej powszechnej mądrości, choć przecież wszystko inne cenić należy nie tyle samo przez się, co dlatego, iż się do niej nieco przyczynia .

Jeżeli więc różne rzemiosła wymagają odmiennych uzdolnień manualnych (nabywanych wraz czasem), poznanie, dzielące się następnie na szereg dziedzin, wypływa z jednego źródła. Są nim zawarte w ludzkiej duszy dyspozycje, uzdolniające nas do poszukiwania oraz odnajdywania prawdy. Kartezjusz władze te sprowadził do dwóch podstawowych – intuicji oraz dedukcji. Pierwsza z nich umożliwia jasne oraz wyraźne ujmowanie prostych prawd (jak np. konstatacja naszego własnego istnienia) przy użyciu samego rozumu, druga zaś budowanie złożonych ciągów rozumowań, biorących swój początek od najprostszych oraz niewątpliwych przesłanek. Jeżeli więc wszyscy ludzie obdarzeni są takimi podstawowymi zdolnościami kognitywnymi, to aby w swoich działaniach poznawczych mogli dochodzić do takich samych wniosków (co zamknęłoby horyzont jałowych sporów), należy skonstruować odpowiednią metodę myślenia. Próby takiej zdaniem Kartezjusza dotychczas nie podjęto, co zaowocowało dezorientującą nadprodukcją różnego rodzaju teorii: ponieważ niczego prawie jeden nie wypowiedział, by czegoś wręcz przeciwnego nie twierdził inny, zawsze bylibyśmy w niepewności, komu z nich mamy wierzyć .

PDF - 285.8 kb

<--- TUTAJ cały tekst

Dodano dnia:27 sierpnia 2015

Niedawno opublikowane