Tymoteusz Kochan

Proletariat - w obronie pojęcia

Proletariat – perspektywy

1. Wstęp

Ponad 160 lat minęło od pierwszego wydania „Manifestu Komunistycznego”[1] Karola Marksa i Fryderyka Engelsa, w którym obaj autorzy przewidywali kluczową, dziejową rolę klasy robotniczej, proletariatu, w obaleniu ustroju kapitalistycznego i zastąpieniu go systemem socjalistycznym. Pojęcie „proletariat” (proletarii), utworzone w czasach starożytnego Rzymu zostało przez twórcę materializmu historycznego i jednego z ojców socjologii zaadaptowane i na nowo zdefiniowane na potrzeby jego teorii społecznej. Swój dalszy sukces i popularność teoretyczną pojęcie proletariatu zawdzięcza w pierwszej kolejności sukcesom marksistowskiej tradycji w naukach społecznych, a także popularyzacji różnych teorii stratyfikacyjnych w ramach szerokich badań i analiz społecznych.

W późniejszych latach pojęcie proletariatu wykroczyło poza obręb socjologii i filozofii marksistowskiej, stając się pojęciem stosowanym powszechnie w szeroko pojmowanych naukach społecznych i przenikając nawet do języka potocznego i codziennego. W niniejszej pracy postaram się, poza przybliżeniem klasycznego, marksowskiego ujęcia proletariatu, krótko przedstawić wybrane, późniejsze i współczesne, teoretyczne próby interpretacji definicji proletariatu. Nawet wybiórcze przestudiowanie historii pojęcia „proletariat” pozwoli w moim przekonaniu nie tylko na dostrzeżenie historycznej ewolucji i historycznej zmienności tej kategorii nauk społecznych, ale umożliwi także dokonanie próby rewizji, czy też ponownego odczytania pojęcia proletariatu w ramach samego dyskursu marksowskiego.

Kategoria klasy społecznej proletariatu zasługuje bowiem na uwagę nie tylko ze względu na swą historyczną wartość teoretyczną, a także historyczną, polityczną i społecznie oddziałującą siłę, ale również z uwagi na kapitalistyczne przekształcenia, w tym przekształcenia cywilizacyjne, które w olbrzymim stopniu zmieniły obraz świata współczesnego, poddając w wątpliwość dotychczasowo stosowane przez nauki społeczne narzędzia teoretyczne, w tym klasyczne ujęcie klas społecznych. Świeże spojrzenie na współczesne rozumienie proletariatu w naukach społecznych przez pryzmat teorii klasycznych umożliwić może także zainicjowanie nowej debaty nad historyczną rolą i miejscem proletariatu. To trudne zadanie rozpocznę od próby starannego przedstawienia stanowiska największych twórców i popularyzatorów tej kategorii - Karola Marksa i Fryderyka Engelsa.

Pisanej przeze mnie pracy wyraźnie przyświeca przy tym duch socjologii krytycznej czy też socjologii materialistyczno-marksistowskiej częściowo pokrewny krytyce socjologii przeprowadzonej przez Antonio Gramsciego[2]. Zamierzeniem moim są jednak poszukiwania w ramach samodzielnej socjologii krytycznej stojącej na gruncie marksistowskiego ujęcia procesów społecznych, takiej przy tym, która daje się przełożyć na język socjologii uniwersalnej, jako dziedziny dążącej ku prawdzie i poszukującej precyzyjnych pojęć na potrzeby własnego słownika naukowego.

2. Proletariat Karola Marksa

Adaptując i definiując na nowo pojęcie proletariatu Karol Marks stał się jego największym teoretycznym orędownikiem swoich czasów. Późniejsze rozumienia tego pojęcia, z uwagi na jego znaczną popularność, mają więc najczęściej swe źródła w różnych interpretacjach definicji przedstawionej przez samego Marksa. W teorii materializmu historycznego, w ramach istnienia formacji kapitalistycznej, proletariat jest dla Karola Marksa jednym z dwóch wielkich obozów, jedną z dwóch głównych klas społecznych dzielących społeczeństwo kapitalistyczne na dwie, pozostające ze sobą w konflikcie interesów, części. Sięgając do oryginalnych prac Karola Marksa, szybko natrafimy na definicję klasy społecznej proletariatu. Dla Marksa kluczowym, odróżniającym klasę burżuazji od klasy proletariatu wyznacznikiem jest stosunek przedstawicieli obydwu klas do własności środków produkcji. O ile burżuazja, klasa kapitalistów i właścicieli, jest w posiadaniu środków produkcji, o tyle proletariat jest ich pozbawiony żyjąc wyłącznie z owoców swojej pracy. Na bazie tych właśnie założeń wyjątkowo zwięźle proletariat w „Zasadach Komunizmu” definiuje Fryderyk Engels:

Proletariatem nazywamy tę klasę społeczeństwa, która środki do życia czerpie jedynie i wyłącznie ze sprzedaży swojej siły roboczej, nie zaś z zysku od jakiegokolwiek kapitału; klasę której dola i niedola, życie i śmierć oraz całe istnienie zależne jest od popytu na pracę, a więc od okresowych zmian pomyślnego i niepomyślnego stanu interesów, od wahań nieokiełznanej konkurencji.[3]

Kluczowym kryterium przy definiowaniu proletariatu pozostaje dla twórców materializmu historycznego własność środków produkcji. Jest to więc definicja wybitnie ekonomiczna, a także empiryczna i w tym znaczeniu – prawdziwie socjologiczna. Proletariusze są pozbawieni własności środków produkcji, żyją wyłącznie z płacy roboczej, której wypłacanie zależne jest z kolei od wahań rynkowych i od woli prawdziwych właścicieli środków produkcji – kapitalistów. Proletariusz jest zatem członkiem społeczeństwa, wykonującym pracę i otrzymującym zapłatę, pozostaje jednakże w ciągłej i nieprzerywanej zależności od interesu klasy kapitalistycznej. Precyzyjne i zwięzłe ujęcie kategorii społecznej klasy proletariatu pozwala na o wiele łatwiejszą późniejszą pracę teoretyczną. Współczesną, zwartą rekonstrukcję marksowskiej definicji proletariatu zaproponował także Anthony Giddens:

Marks uważał, że posiadacze kapitału, kapitaliści, tworzą klasę rządzącą, podczas gdy masy ludności stanowią klasę robotników zarobkowych, czyli klasę robotniczą. W miarę rozwoju przemysłu wielkie masy chłopów, którzy dotąd żyli z pracy na roli, przeniosły się do szybko rosnących miast, tworząc miejską klasę robotników przemysłowych. Klasę robotniczą określa się również mianem proletariatu.[4]

W pozostałych pracach, w których Marks przygląda się proletariatowi, na ten opisany już sposób definiowania nakładane są kolejne poziomy analizy, dotyczące choćby kolejnych warstw, z których składa się sam proletariat. Karol Marks różnicuje klasę robotniczą i dzieli ją także na szczegółowe warstwy. Proletariat w ogólności zawsze jednak pozostaje dla niego przede wszystkim klasą pracowników najemnych, których Marks odróżnia tym samym od właścicieli i od rentierów, żyjących z renty gruntowej[5]. Fundamentalną osią i ramą teoretyczną pozostaje więc dla Marksa konkretna kwestia – kwestia własności środków produkcji oraz kwestia utrzymywania się (i w związku z tym życia) z pracy najemnej. Podkreślmy w tym miejscu wyraźnie, że dla samego Karola Marksa nie jest szczególnie istotny rodzaj wykonywanej pracy pracownika najemnego, nie jest istotna także sama zasobność i majętność danego przedstawiciela proletariatu ani też rodzaj reprezentowanej przez niego świadomości w ramach istniejących form ideologicznych i politycznych. Liczą się wyłącznie twarde kryteria z dziedziny ekonomicznej i reprodukcyjnej, które – jeśli traktować je poważnie – łatwo „wypłukują” z definicji idealizm i likwidują ewentualne wątpliwości przy empirycznych próbach zlokalizowania, odnalezienia, czy też zdefiniowania proletariatu. Zauważenie i zaznaczenie tych akcentów pozwoli nam łatwiej ustosunkować się do późniejszych, bardziej współczesnych teoretycznych prób definiowania proletariatu i poddać je ocenie właśnie z perspektywy klasycznej teorii marksizmu, dzięki czemu będziemy w stanie nie tylko przeanalizować, ale także poddać konstruktywnej krytyce stanowiska mylnie i nieprecyzyjnie nawiązujące do marksowskiej koncepcji klas społecznych.

3. Proletariat, sektor przemysłowy i liberalizm polityczny

Późniejsze lata, a szczególnie wiek XX, przyniosły wielkie zmiany zarówno w obrębie samej teorii marksistowskiej, jak i w ramach szeroko rozumianego dyskursu nauk społecznych. Do głosu w znaczącym stopniu doszły różnice polityczne i ideologiczne, w związku z czym marksowskie rozumienie proletariatu poddane zostało istotnym, głęboko ingerującym w strukturę całej teorii, modyfikacjom. Rzec można, że marksizm wyszedł na świat i wraz z otwarciem się marksizmu na rzeczywistość różnych zakątków globu dywersyfikacji uległa także sama marksowska teoria. Z jednej strony - w ramach teorii marksistowskiej uprawianej w ramach państw Bloku Wschodniego - największą uwagę zwracać zaczęto na pracowników sektora przemysłowego, z drugiej natomiast, w obrębie zachodnich tradycji teoretycznych, pojęcie proletariatu stało się „niechciane” i obciążone zostało politycznym, niepożądanym balastem, szczególnie z uwagi na zagrożenie, jakie stanowi teoria marksistowska uprawiana w ramach systemów kapitalistycznych. Obie te tendencje miały niezwykle istotny wpływ na późniejszą ewolucję rozumienia klasy społecznej proletariatu, z której konsekwencjami mamy dziś do czynienia.

Do pierwszego stanowiska - porzucenia proletariatu pracowników najemnych na rzecz proletariatu robotników przemysłowych - w dużej mierze przyczynił się sam Karol Marks, który w swych analizach (przeprowadzanych przecież w realiach XIX-wieku) zwracał uwagę w dużej mierze na takie czynniki, jak: sposób organizacji pracy czy fizyczna koncentracja pracowników najemnych w ramach produkcji fabrycznej. Dla politycznych analiz, (tak samo wieku XIX jak i XX) z uwagi na fizyczną koncentrację pracowników sektora przemysłu to właśnie im poświęcano z reguły najwięcej uwagi, często przy tym zaniedbując inne odłamy proletariatu i pracowników najemnych.[6] Marksa usprawiedliwiają także do pewnego stopnia realia XIX-wiecznej Europy, wychodzącej z mroków epoki średniowiecznej, gdy najbardziej wyrazistym i zauważalnym znakiem nowej, kapitalistycznej rzeczywistości było właśnie pojawienie się robotników fabrycznych, pracujących w sektorze przemysłu zrodzonego wraz z wynalazkiem maszyny parowej. Cechy gospodarki przemysłowej bywały traktowane zamiennie z cechami gospodarki kapitalistycznej. Jeszcze sprawniej ten teoretyczny mechanizm zaniedbania wykorzystywać zaczęli teoretycy postmarksistowscy oraz antymarksistowscy, którzy w ogóle klasę proletariatu i pracowników najemnych bezzasadnie utożsamili z pracownikami sektora przemysłowego, znajdując tym samym fałszywy w istocie dowód na zanik proletariatu w miarę (chociażby) emigracji sektora przemysłowego z krajów pierwszego świata do krajów świata trzeciego.

Do drugiego zjawiska – politycznego wygnania kategorii proletariatu – przyczynił się triumf liberalizmu politycznego, w jego neoliberalnej, roszczącej sobie prawo do wyłączności na „demokrację”, formie. W ramach ofensywy liberalizmu politycznego[7] proletariat jako pojęcie stał się „niechciany”, gdyż podkreślał niejednorodność i konfliktowe wymiary społeczeństwa kapitalistycznego (czy też systemu społecznego jako takiego), czemu zdecydowanie przeciwstawia się ideologia współczesnego kapitalizmu, zgodnie z którą jednostki w społeczeństwie są równe, a kryteria własnościowe (jak i większość innych) nie wpływają znacząco na rynkowe i w konsekwencji życiowe szanse na sukces. Teorie konfliktu nigdy nie szły w parze z koncepcjami umowy społecznej, czy – w nowoczesnym wydaniu – koncepcjami traktującymi realia gospodarki kapitalistycznej jako właściwą i ostateczną formę demokracji. W dziedzinie nauki, w tym socjologii, zamiast perspektywy marksistowskiej, konfliktowej, czy nawet nowocześnie stratyfikacyjnej na scenę wkroczyły wizje naukowe pojęciowo zgodne z ideologią liberalnego indywidualizmu. Za model takich teorii możemy uznać na przykład znaczącą część tradycji związanych z interakcjonizmem symbolicznym, którego zwrot w kierunku badań nad relacjami między jednostkami, wykluczający z poziomu indywidualizmu teoretycznego szersze ujęcia, posłużył za ideologiczne wsparcie nowoczesnego kapitalizmu i jego kultu indywidualizmu społecznego. Na popularny zarzut zaniedbywania szerszych zagadnień wiedzy i struktury społecznej przez interakcjonizm symboliczny zwraca uwagę m.in. Anthony Giddens[8], jednakże z perspektywy dojrzałej socjologii marksistowskiej zarzut ten wydaje się zasadny o tyle tylko, o ile wzięlibyśmy pod uwagę mechanizm zastępowania klasycznych ujęć stratyfikacyjnych, strukturalnych, funkcjonalnych i ujęć teorii konfliktu interakcjonizmem symbolicznym traktowanym jako samodzielne ujęcie naukowe oraz poznawcze. Mechanizm zastępowania socjologii makrostruktur i opartej na spojrzeniu systemowym socjologią indywidualistyczną, z gruntu psychologiczną[9] wydaje się jednak niemożliwy do sfinalizowania z uwagi na samodestrukcyjne konsekwencje takich teoretycznych zabiegów dla całej naukowej dziedziny socjologii.

Polityczne wygnanie pojęcia proletariatu miało także swoje dalsze konsekwencje w postaci konkretnych problemów pojęciowych przy formułowaniu antymarksistowskich teorii klas społecznych. Klasy społeczne byłyby więc we współczesnej socjologii albo klasami ze względu na wysokość płacy (jak np. w stosunkowo płodnych dla nowoczesnej socjologii koncepcjach Williama Warnera), albo – w wariancie bardziej pokrewnym, lecz wciąż sprzecznym z marksowskim ujęciem – kategoriami zacierającymi ekonomiczne podłoże życia społecznego, jak w koncepcjach Pierre’a Bourdieu, gdzie zamiast klas marksowskich stworzona zostaje klasa niższa, średnia i dominująca, a sam kapitał traci swe ścisłe, marksowskie znaczenie, ewoluując w stronę wielości odrębnych kapitałów: kapitału kulturowego, społecznego, czy symbolicznego.

Praktyka eliminacji marksistowskiej definicji kapitału to interesujące, osobne zjawisko, które w swych przejawach przybrać potrafi najbardziej nawet drastyczne formy – tak, jak przy powstaniu programu finansowego „Kapitał Ludzki” dotyczącego rozdysponowywania funduszy pochodzących z Unii Europejskiej. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że teoretycznymi przodownikami zacierania tych – oryginalnie marksistowskich[10] – znaczeń byli współautorzy koncepcji neoliberalnych – w tym konkretnym przypadku (twórca pojęcia „kapitału ludzkiego”) Gary Becker[11]. Zjawisko zastępowania pojęć, czy też wręcz wykluczania marksistowskich definicji z obiegu naukowego to zjawisko, które w dużym stopniu oddaliło współczesnych badaczy i naukowców nawet od poprawnego rozumienia tychże pojęć, zgodnie z intencjami samych twórców teorii materializmu historycznego.

4. Proletariat a praca produkcyjna

Osobnym, i jak się później także przekonamy kluczowym, zagadnieniem teoretycznym, które musi zostać w tym miejscu zaznaczone i uwypuklone, jest zagadnienie pracy produkcyjnej i szerszej kwestii definiowania klas przez pryzmat ich udziału w samym procesie produkcji. Pośród różnych podejść teoretycznych w ramach teorii marksistowskich i stratyfikacyjnych możemy wyróżnić kilka podstawowych tendencji. Dla samego Karola Marksa praca produkcyjna to konkretnie mówiąc praca będąca przedmiotem kapitalistycznego mechanizmu wyzysku, praca służąca konkretnie celowi pomnażania kapitału:

Ponieważ bezpośrednim celem i właściwym wytworem kapitalistycznej produkcji jest wartość dodatkowa, to produkcyjna jest tylko ta praca, która – i tylko ten realizator potencjału pracy ludzkiej, który bezpośrednio wytwarza wartość dodatkową, a więc tylko ta praca, która bezpośrednio w procesie produkcji konsumowana jest w celu pomnażania kapitału[12].

Tym samym, zgodnie ze stanowiskiem Marksa pracą produkcyjną w kapitalizmie nie jest tzw. praca domowa (jak potocznie określa się obowiązki, czy zajęcia wykonywane nieodpłatnie w domu), czy wszelka praca w ogóle. Produkcyjność pracy w ogóle i produkcyjność pracy ze względu na interes kapitalizmu i kapitału stanowią w tej przestrzeni dwa zupełnie różne poziomy poznawcze. Z perspektywy marksowskiej wprowadza to dalsze, istotne konsekwencje, a także teoretyczne pojęcia pracownika łącznego (operującego w gospodarce pomiędzy pracownikiem produkcyjnym a finalnym konsumentem towaru, usługi itp.), czy teoretyczny fundament gospodarki naturalnej, funkcjonującej obok i niejako poza częścią gospodarki będącej podporządkowaną kapitalizmowi[13].

Rozważając dalej wokół pojęcia proletariatu (nie zaś odrębnego zagadnienia jakim jest kwestia pracy, produkcji i systemowych konsekwencji z nią związanych) pragnę zwrócić uwagę na różnorodność sposobów definiowania proletariatu. Współczesne, zachodnie rozumienie pojęcia proletariatu bardzo często utożsamia proletariat z pracownikami sektora przemysłowego. Jak już wspominałem, takie podejście obecne było także pośród teoretyków poruszających się w ramach, czy też wokół teorii marksistowskiej, dla których kluczową i fundamentalną cechą proletariatu była właśnie jego – specyficznie rozumiana - produkcyjność. W obrębie takich teorii za proletariusza uznawano więc pracownika tylko konkretnych sektorów gospodarki, odpowiedzialnych za – konkretnie - przetwarzanie środowiska naturalnego, w ramach poszukiwań realnego, pierwotnego wytwórcy wartości. Proletariuszem jako realnym dostarczycielem wartości był więc, przykładowo, pracownik przemysłu wydobywczego, pozostali zaś pracownicy interpretowani byli jako pracownicy nieprodukcyjni, co najwyżej obsługujący wartość wyprodukowaną już na wcześniejszym etapie produkcji. Takie podejście, traktujące proletariuszy jako zaledwie część pracowników najemnych prezentował m.in. Stanisław Kozyr-Kowalski, którego zdaniem proletariat to produkcyjna część pracowników najemnych, przy czym produkcyjność rozumiana w tym wypadku jest jako praca w sferze produkcji materialnej, rozumianej jako produkcja konkretnych gałęzi gospodarki z jednoczesnym wyłączeniem znacznej części pracowników najemnych, m.in. z sektora usług[14]. Wyjaśnienie tego teoretycznego odejścia od definiowania proletariatu jako klasy pracowników najemnych i zastąpienia tej definicji ideą proletariusza jako pracownika produkcyjnego, czy też związanego z „produkcją materialną”, wiąże się z jednej strony - z kluczowym w krajach realnego socjalizmu sektorem przemysłowym i jego politycznym znaczeniem (i w związku z tym powstającą silną, presją ideologiczną i wtórnie teoretyczną), a z drugiej - z polityczną próbą wyeliminowania istotności takich grup pracowników najemnych, jak pracownicy z sektora nauki, pracownicy na stanowiskach kierowniczych, czy szerzej – pracownicy całego sektora usług. Rozwiązanie teoretycznego sporu o proletariat tkwi w rozwikłaniu pojęcia pracy produkcyjnej i produkcji materialnej. Problem z określeniem „produkcja materialna” polega na tym, że zgodnie z marksowskim paradygmatem cała rzeczywistość jest materialistyczna, a określenie „praca materialna” zakłada jednoczesne istnienie opozycji w postaci pracy niematerialnej, która miałaby dotyczyć klas nieprodukcyjnych, do których tradycyjnie włączano np. dużą część pracowników najemnych, w tym inteligencję. Pomijając problemy definicyjne należy zauważyć, że pojęcie to kłóci się zwłaszcza z marksowską wizją proletariatu jako klasy pozbawionej środków produkcji, a nie klasy bezpośrednich producentów z konkretnych gałęzi gospodarczych. W świetle przytoczonej powyżej marksowskiej definicji pracy produkcyjnej uznać należy więc, że rzeczywistymi producentami w gospodarce kapitalistycznej są wszyscy pracownicy najemni produkcyjni dla kapitału, w związku z czym wszyscy ci pracownicy najemni biorący udział w produkcji kapitalistycznej są rzeczywistym proletariatem.

Innymi słowy, trzymając się definicji proletariatu samego Karola Marksa należy stwierdzić, że produkcyjni dla kapitału są wszyscy robotnicy, a więc wszyscy pracownicy najemni biorący udział w procesie pomnażania kapitalistycznej własności w ramach kapitalistycznego sposobu produkcji. Koncepcje zawężające klasę proletariatu do konkretnych stref zatrudnienia, czy gałęzi gospodarczych uznać należy za historyczny fenomen, znak czasów, pozostający także w sprzeczności z oryginalną i pierwotną definicją proletariusza. Przedstawiona tu przeze mnie interpretacja poznawcza, pozwala dojrzeć nam świeże perspektywy dla współczesnej teorii marksistowskiej.

Z tej perspektywy możemy więc także odrzucić wszelkie koncepcje i tezy głoszące śmierć proletariatu w krajach Europy i szerzej – pierwszego świata. Marksistowski opis zjawisk, których mogliśmy być świadkami w ostatnich dekadach byłby zupełnie inny, niż to, co często starają się sugerować teoretycy identyfikujący proletariat z wyłącznie pracownikami przemysłowymi, czy w innym wypadku – uznawanymi przez siebie za „produkcyjnych”. Z perspektywy współczesnej teorii marksistowskiej proletariat ani więc nie zniknął w zupełności, ani też nie zmienił swojego miejsca pobytu, jedyne, co uległo zmianie, to charakter gospodarek europejskich, w których proletariusze zmienili po prostu sektor i sferę swego zatrudnienia, pozostając jednak cały czas pracownikami najemnymi – a więc i marksowskimi proletariuszami.

5. Proletariat a prekariat

Próbą swego rodzaju świeżego spojrzenia na zagadnienie proletariatu było utworzenie przez Guya Standinga pojęcia prekariatu[15]. Guy Standing charakteryzując prekariat pragnął scharakteryzować nietrwale, elastycznie zatrudnionych, traktując ich jako społeczne novum i wskazując przy tym na istotność społecznych zagrożeń związanych ze zjawiskiem prekaryzowania się znacznej części – przede wszystkim europejskiego – społeczeństwa[16]. Pojecie prekariatu powstało więc zgodnie z historyczną potrzebą chwili by uchwycić zmierzch europejskiej ery zatrudnienia na etacie. Drogą Standinga poszedł także Zygmunt Bauman, który przy tej okazji proletariat określił nawet odważnie mianem „pojęcia -zombie”[17].

Z perspektywy socjologii marksistowskiej prekarność jako zjawisko nie jest jednak niczym społecznie nowym ani szczególnym. Prekarne warunki zatrudnienia obecne były powszechnie w ramach europejskiego kapitalizmu do czasów II Wojny Światowej a nawet później. XIX-wieczny europejski kapitalizm charakteryzował się wręcz wyjątkowo elastycznym trybem zatrudnienia a najmowanie pracowników na tydzień, miesiąc, czy wyłącznie na czas określony zleconym zadaniem było rzeczą powszechną i stale praktykowaną. Myślami będąc w rzeczywistości z „Lalki” Bolesława Prusa trudno mówić także o jakichkolwiek zabezpieczeniach socjalnych europejskich proletariuszy żyjących w tamtym okresie. Karol Marks opisując proletariat nie miał więc wcale na myśli obywatela zatrudnionego na pełnym etacie, posiadającego ubezpieczenie zdrowotne, zabezpieczenie emerytalne i poczucie bezpieczeństwa zawodowego. Takie myślenie możliwe jest tylko przy przyjęciu kompletnie ahistorycznej perspektywy poznawczej, zawężającej historię Europy do wybranych okresów istnienia tzw. „welfare state’u” z drugiej połowy XX wieku.

Kontraktowe, terminowe formy zatrudnienia i pracy są czymś bardzo starym w historii form zatrudnienia. W XIX wieku sytuację krótkotrwale zatrudnionych i ich buntów opisywał nawet sam współtwórca teorii marksistowskiej – Fryderyk Engels:

East End, pogrążony w nędzy, był dotąd bierny, cechowała go bezbronność ludzi złamanych głodem, pozbawionych wszelkiej nadziei. […] A teraz potężny strajk najbardziej upośledzonych spośród upośledzonych, dock labourers, nie tych stałych, silnych, wykwalifikowanych, stosunkowo dobrze płatnych i regularnie zatrudnionych, lecz ludzi przypadkowo zagnanych do doków, pechowców, którzy doznali zawodu we wszystkich innych zajęciach, zawodowych głodomorów, tej masy złamanych, bliskich całkowitej ruiny istnień ludzkich […][18]

Rodzi się więc pytanie, co takiego sprawiło, że termin proletariatu utożsamiono z bezpieczeństwem socjalnym i stałym zatrudnieniem. Kluczowe na drodze tego procesu wydają się być kwestie XX-wiecznej ewolucji form zatrudnienia. Plan Marshalla, powojenna odbudowa Europy, istnienie bloku socjalistycznego i jego konkurencyjność względem kapitalistycznej części kontynentu sprawiły łącznie, że w całej Europie etatowość i stałość zatrudnienia stały się powszechne i standardowe - niezależnie nawet od podziału systemowego na gospodarkę socjalistyczną, czy też kapitalistyczną.

Teoria Standinga pojawiła się w momencie, w którym elastyczność i tymczasowość zatrudnienia, a więc „prekarność”, na powrót zaczęły wkraczać w rzeczywistość europejskiego, kapitalistycznego świata pracy. Pojęcie proletariatu – kojarzone przede wszystkim z Marksem i tradycją marksistowską – zostało w sposób bezpieczny i iście ideologiczny w mannheimowskim sensie, wyparte przez wynalazek świeży i jednocześnie roszczący sobie prawo do ostatecznego pogrzebania „proletariatu” jako kategorii naukowej ze zdolnością wyjaśniającą i zachowującą swą świeżość. Prekariat jest więc opisem pewnego zjawiska, opisem dążącym jednocześnie jednak do wyparcia teorii szerszej, głębszej i rodzącej o wiele dalej idące teoretyczne wnioski i społeczno-polityczne konsekwencje.

Ostatnie dziesięciolecia udowodniły, że wraz z rozwojem światowego kapitalizmu i światowych rynków finansowych wzrasta mobilność kapitału, a więc i sterowanych poprzez jego posunięcia jednostek żyjących w społeczeństwie. Paradoksalnie, to właśnie teraz współczesny proletariat europejski coraz bardziej przybliża się w swych formach zatrudnienia do proletariatu z ery marksowskiej. Przez materializm historyczny i tradycję marksowską prekariat jako pojęcie nie może być więc traktowany inaczej niż jako kategoria nauki wyalienowanej i znacznie ograniczonej swym politycznym horyzontem poznawczym. Pojęcie prekaryzacji może zostać łatwo zdefiniowane w ramach samego dyskursu marksistowskiego. Prekaryzacja to więc nic innego, jak konkretno-historycznie występująca zmiana sposobu zawierania umów o pracę i kontraktowania pracowników. Prekarność, rozumiana jako życiowa niepewność i elastyczność warunków zatrudnienia to z kolei cecha większości z historycznie występujących proletariatów, a nie wynalazek ostatnich lat, czy też nowa jakość teoretyczna poznania naukowego jako takiego. Pojęcie proletariatu posiada także istotną przewagę teoretyczną nad pojęciem prekariatu, które ogranicza się w poznaniu do rzeczywistości Starego Kontynentu. Badanie społeczeństw narodowych i globalnych przy pomocy pojęcia proletariatu tworzy ogląd o podstawach ponadlokalnych i ponadkontynentalnych, odsyła nas też wprost do czynników ekonomicznych i empirycznych, definiujących klasę, a nie do świata samych wrażeń i definicji w dużej mierze na nich właśnie opartych.

Proletariat – klasa w działaniu

1. Proletariat jako podmiot rewolucyjny a ideologia proletariatu

Węzłową kwestią dla zrozumienia natury i dynamiki społecznej współczesnego proletariatu jest nie tylko teoretyczne poznanie samej definicji proletariatu w marksowskim, zachowującym swą moc, ujęciu. W oderwaniu od teoretycznych sporów dotyczących samego definiowania klasy społecznej proletariatu trwa przecież dynamiczne życie społeczne, w którym proletariat uczestniczy i na które ma decydujący często wpływ. Zagadnieniami nauki społecznej, która na uwadze miałaby klasowe badanie społecznej praxis muszą być w związku z tym konkretne wydarzenia historyczne, empiryczna analiza współczesnego systemu-świata[19]. Badając klasę społeczną proletariatu trudno często wyłonić jest badaczowi kluczowe wydarzenia, miejsca zdarzeń, czy momenty historyczne. Tak jak przywołana przez Hegla sowa Minerwy wylatuje po zmierzchu, tak samo badacze społeczni często dopiero post factum zaczynają zdawać sobie sprawę z rangi danego wydarzenia, którego efekty obserwować można często dopiero po latach, z dużej odległości i bardzo często także pod warunkiem nieuczestniczenia „w pierwszej osobie” w tymże wydarzeniu. Kluczowy może być dystans poznawczy, przygotowanie teoretyczne, umiejętność relatywizacji mikrozdarzeń i mikropraktyk do poziomu makroprocesów.

W poniższym rozdziale staram się dokonać jednoczesnej analizy ideologicznej, będącej swego rodzaju próbą zrozumienia i przedstawienia wielości możliwych dróg i scenariuszy dla klasy społecznej proletariatu, jak i przedstawić, czy też zderzyć, zadania proletariatu, przewidywane przez Karola Marksa, z rzeczywistością XXI wieku. Przedmiotem mojego zainteresowania są więc zarówno kwestie dotyczące charakteru politycznego klasy pracowników najemnych, jak i możliwe efekty działania tej klasy.

Zrozumiałym jest, że aby dokonać tego typu oceny charakteru społecznego i oceny działania politycznego klasy społecznej, będę musiał przedstawić nie tylko pewne ogólne ramy teoretyczne, w których rozpatrywać można naturę proletariatu, ale i zmuszony będę zobrazować pewne konkretne przykłady żywego działania klasowego, do czego posłuży mi między innymi przykład polskiej transformacji społecznej, a także pewna szersza i bardziej ogólna analiza globalnych tendencji politycznych współczesnego, niezwykle zróżnicowanego w swych warunkach egzystencji, proletariatu.

Fizycznie najliczniejszy w historii kapitalizmu[20] i występujący praktycznie we wszystkich krajach świata, proletariat często nadal wymyka się z prostych ram definicyjnych i teoretycznych, którymi posługiwać chcą się badacze społeczni, obserwatorzy życia społecznego czy rozmaici teoretycy.

Od bardzo dawna w naukach społecznych żywa jest interpretacja klasy proletariatu jako bytu – niejako z konieczności – zwartego ideologicznie, światopoglądowo i nawet praktyczno-politycznie. Tradycja idealistycznych i niemarksistowskich interpretacji proletariatu za proletariat uważa więc dopiero klasę posiadającą odpowiednie warunki bytowe, a także konkretne i jednorodne w istocie cechy świadomości. Proletariat zbyt często utożsamiany jest także z ugrupowaniem politycznym, stąd częste, stawiane przed nim wymagania organizacyjnej i politycznej jedności. Dowodem na zanik, czy też śmierć klasy pracowników najemnych i proletariuszy ma być między innymi: 1) spadek poparcia dla partii reprezentujących interesy robotnicze i programy socjalistyczne, 2) nieobecność teorii, czy też ideologii marksistowskiej w ramach szerokich mas społecznych, 3) bezpośrednio: upadek Bloku Wschodniego jako taki i triumf europejskiego kapitalizmu, często utożsamiany z końcem historii ogłoszonym przez Francisa Fukuyamę. W ramach tego ostatniego dyskursu zwłaszcza „Zderzenie Cywilizacji”[21] Samuela Huntingtona i popularność tej pracy stworzyło nową płaszczyznę poznania społecznego, odżegnującego się od perspektywy klasowej i wtórnie, restauracyjnie podejmującego wzory podziału rasowego i etnicznego, jako główne modele poznania teoretycznego. W innych wydaniach postmarksistowskiego poznania naukowego, horyzont klas społecznych zastąpiony został uniwersalistycznymi i różnorodnymi, (często dalece abstrakcyjnymi i dalekimi od kategorii ekonomicznych) koncepcjami społeczeństwa obywatelskiego, przedstawiającymi życie w demokracjach parlamentarnych, jako życie w sposób naturalny równościowe. Nowoczesne wizje społeczeństwa obywatelskiego starają się nie ingerować w zasady dotyczące społecznego podziału dóbr, zamiast tego koncentrują się natomiast często na procesie demokratycznym, jako na projekcie zakończonym i w pełni już zrealizowanym. Na ogólny problem teoretyczny rodzący się podczas prób definiowania społeczeństwa obywatelskiego uwagę zwrócił także Jerzy Szacki, który stwierdził nawet, że pojęcie to bardzo często po prostu „bywa elementem demokratycznej nowomowy”[22]. Próby alternatywnego ujęcia procesów społecznych usiłują też dokonać swego rodzaju historycznego rozliczenia, odżegnując się i – w intencjach – pozbawiając także mocy wyjaśniającej klasową narrację o świecie społecznym.

Wymienione powyżej, najbardziej popularne zarzuty stawiane teorii marksistowskiej mijają się z prawdą niejako na dwóch poziomach. Po pierwsze – czym innym jest sama marksistowska klasa w sobie - będąca ekonomicznie uwarunkowanym bytem istniejącym obiektywnie w warunkach ekonomicznych, a czym innym klasa dla siebie – byt wykazujący rzeczywiste cechy teorii, czy też ideologii marksistowskiej, koncepcji robotniczych, lewicowych, czy socjalistycznych. Z tej perspektywy jasnym staje się też, że zarówno sam marksizm jak i jego różnorodne, możliwe aplikacje powinny rodzić się na gruncie teorii ekonomicznej i konkretnych, empirycznych wskaźników – jak zresztą pragnął tego sam Karol Marks, który swoje opus magnum – „Kapitał” - poświęcił przecież w istocie ekonomicznemu w warsztacie dowodzeniu prawdziwości swych wcześniejszych tez i koncepcji.

Po drugie – w żadnym wypadku i nigdy ani Marks, ani też inni teoretycy marksistowscy nie zakładali samoistnego, wewnętrznie i naturalnie socjalistycznego charakteru klasy robotniczej. Koncepcje, które przekonują, że same uwarunkowania materialne prowadzą do powstania konkretnej świadomości społecznej są albo koncepcjami skrajnie funkcjonalistycznymi (ahumanistycznymi i niemarksistowskimi w rezultacie) albo koncepcjami z pogranicza anarchizmu, który posiada długą tradycję lekceważenia form pośrednich, przy pomocy których dopiero instytucjonalnie i rzeczowo kształtuje się na bazie uwarunkowań materialnych dana świadomość klasowa.[23]

Zmienny charakter polityczny, czy też zmienny charakter ideologiczny nie mogą stanowić ostatecznego dowodu na zanik jakiejkolwiek klasy społecznej, mogą natomiast świadczyć o zmianie charakteru politycznego i ideologicznego danej klasy. To założenie ma potencjalnie decydujące znaczenie dla konkretnie-teoretycznego opisu zjawisk z rzeczywistości społeczno-ekonomicznych tarć, czy konfliktów o naturze politycznej. W kręgu tego założenia proces historyczny i zmienny oraz czasowy charakter świadomości danych zbiorowisk ludzkich stają się bowiem czymś naturalnym i zrozumiałym, lub też możliwym do wyjaśnienia, uciekając tym samym od nazbyt naturalistycznych koncepcji, które świadomość grup, struktur i – zwłaszcza - klas społecznych widzieć chcą jako ich trwałą, niezbywalną cechę, decydującą o ich istnieniu lub też nieistnieniu . Tego typu temporalność klasowa, czy też temporalność ruchu klasowego może być rozumiana jako zawartość potencjału działania klasowego obecnego w klasie społecznej, różnicując jednocześnie i oddzielając zjawisko stanowienia klasy społecznej od zjawiska działania klasowego, rozumianego jako działania w rzeczywistym interesie (ekonomicznym, bytowym, kulturowym, itd.) klasy społecznej.[24]

Marksizm – przez swych przeciwników, a nawet zwolenników traktowany jako prosta wykładnia polityczna - rzadko staje się tak złożonym narzędziem interpretacyjnym, zniuansowaną formą poznania rzeczywistości przy pomocy instrumentów naukowych, a nawet teorią stosowaną na zasadach stworzonych przez swego oryginalnego twórcę, który określając poszczególne założenia i pojęcia czynił to w sposób niezwykle precyzyjny. Marksizm nader często staje się natomiast biczem i narzędziem płytkiej i często bezrozumnej instrumentalnej walki politycznej i w konsekwencji także naukowej.

Proletariat nie jest więc w rzeczywistości ani bytem automatycznie rewolucyjnym, lewicowym, socjalistycznym, czy też marksistowskim. Proletariat może z równą dozą prawdopodobieństwa w danym okresie historycznym wesprzeć rządy polityczne Ronalda Reagana, Benito Mussoliniego, czy Edwarda Gierka. Dopiero konkret historyczny, dopiero głęboka analiza rzeczywistości ekonomicznej, społecznej, kulturowej i politycznej ujawnić może charakter danej klasy społecznej – w tym przypadku danego proletariatu. Ideologia, którą dysponuje proletariat – rozumiana jako zestaw pojęć, stanowisk, dogmatów politycznych – również może być mu klasowo całkowicie obca i może działać na rzecz innych, nawet ściśle antagonistycznych klas, dążących do całkowicie przeciwstawnych celów.

Taka właśnie była teoretyczna geneza marksowskiej świadomości wyalienowanej, czy też filozofia i teoria władzy klasowej, której specyficzny wykład stanowią wszystkie chronologicznie późne, materialistyczne w podejściu dzieła Karola Marksa. W obszarze marksistowskiej teorii, władza klasowa realizuje się więc jednocześnie na poziomie marksowskiej walki o państwo, gramsciańskiej walki o hegemonię kulturową, czy też althusserowskiej walki ideologicznej w ramach walki o ideologiczne aparaty państwa. Taka walka przekłada się dopiero później na sposób, w jaki rozumiane są dane pojęcia, które zawłaszczane są[25] przez poszczególne formacje ideologiczne, powstałe na gruncie interesów konkretnych klas, szczególnie – klas odgrywających naczelne role w społeczeństwie. I tak, mamy dziś nierozłącznie >kapitalistyczną< demokrację, wolność rozumianą ekonomicznie zazwyczaj jako wolność prywatnej własności i wolność prowadzenia biznesu, czy nawet miłość – dopuszczalnie nabywalną na rynku w formie usług seksualnych, tolerowanych przez instrumenty i instytucje państwa. Ideologia, sfera polityki, czy też funkcja społeczna świadomości są więc czymś zmiennym, zależnym od istotowo żywej i pozostającej w rękach samych jednostek walki klasowej, której charakter odzwierciedlają konkretno-historyczne wydarzenia i ich efekty.

Ta walka klasowa, ten paradygmat społeczeństwa konfliktu, posiada rzecz jasna konkretne, ekonomiczne uwarunkowania. Własnościowe: w postaci płac, majątków, wykształcenia i daleko dalej idących konsekwencji rzeczowych, a więc zjawisk konkretnych i rzeczywistych. Czynnik decydujący, czynnik organizacyjny leży jednak w rękach konkretnych ludzi, ich wyborów, czy nawet specyficznych zbiegów okoliczności historycznych, które zawsze należy badać i śledzić z osobna niczym studium odrębnego przypadku w badaniach terenowych.

Zarówno w historii samego ruchu rewolucyjnego, jak i w historii politycznej Europy z takimi przypadkami – ale i jednocześnie koniecznościami odpowiadającymi na konkretne, historyczne zapotrzebowanie – mieliśmy do czynienia niezwykle często. To właśnie niezwykle skomplikowany splot czynników historyczno-ekonomicznych doprowadził chociażby do zwycięstwa Rewolucji Październikowej w Rosji, która była odpowiedzią na tragedię I Wojny Światowej i katastrofę rosyjskiego systemu prekapitalistycznego. Także w przypadku historii najnowszej Polski i procesu masowej emigracji zarobkowej do krajów Unii Europejskiej[26] możemy mówić o zbiegu wielu okoliczności. To z jednej strony możliwości wynikające z otwartych granic, z drugiej słabość polityczna państwa polskiego i jego problemy gospodarcze, z trzeciej: silne i masowe zapotrzebowanie na tanią siłę roboczą ze wschodu na zachodzie Europy sprawiły razem, że cały proces wyjazdu za chlebem stał się możliwy i przekształcił się w zjawisko masowe. Tego typu wydarzeń historycznych, rzucających cień na świadomość polityczną, ideologię i sposób rozumowania i działania całych klas społecznych jest oczywiście bardzo wiele.

Wolność, na którą zdaniem Sartre’a człowiek został skazany, zawiera się w związku z tym w świecie klas społecznych także w wolności do klęski, porażki, czy samounicestwienia gatunku ludzkiego – jeśli tylko w tę stronę pokierują ludzkość konkretne działania jednostkowe i jeśli znajdą one odzwierciedlenie w działaniach szerszych mas społecznych. Podobne zjawiska dotyczą także klasy społecznej jaką jest proletariat. Świadomość proletariatu, jego polityczne zaangażowanie, czy nawet instynkt przetrwania uzależnione są od poszczególnych wyborów, sukcesów politycznego ruchu emancypacji, czy drobiazgowych okoliczności – które mogą i powinny stać się przedmiotem badań dla wszystkich teoretyków i osób zainteresowanych konfliktami społecznymi i możliwymi ich rozwiązaniami.

Klasa robotnicza sama w sobie, tak jak i klasa burżuazyjna, to zaledwie ekonomiczna podstawa, której ideologicznym, politycznym, moralnym, religijnym wyrazem może być ideologia związana nawet z obozem z przeciwnej strony barykady. Wszystko to leży w rękach jednostki i decyduje się w społeczno-historycznym konkrecie. Na sposób marksistowski pojmowana, rewolucyjna podmiotowość proletariatu wymaga więc zaangażowania szerokich mas ludzkich, na czele z teoretykami, politykami, czy filozofami, którzy byliby w stanie przekuć pewne obiektywne tendencje, w rzeczywiste cele programowe ruchu, które potem w ramach mniej lub bardziej udanej politycznej agitacji mogłyby rozpowszechnić się pośród klas i mas społecznych. Tego typu przedstawienie działalności marksistowskiej zakłada jednocześnie ogrom pracy teoretycznej, który wraz z upływem czasu i rozwojem wypadków na korzyść rozwiązań marksistowskich tylko by się powiększał. Tutaj też dostrzec możemy zasadniczą różnicę pomiędzy neoliberalnymi koncepcjami społeczeństwa samosterowania, a koncepcjami marksistowskimi, które społeczeństwo widzą raczej jako podmiot nieustającej batalii o społeczną podmiotowość i to podmiotowość rozumianą jako moc twórcza, emancypująca i uwalniająca także szereg konkretno-ekonomicznych i instytucjonalnych następstw.

Takie podejście nieobce jest klasykom marksizmu, obce jednak stało się wielu współczesnym teoretykom społecznym, którzy bardzo często naturalistycznie identyfikują zastane formy świadomości i formacje poglądów z rzeczywistym wyrazem interesów danej klasy, warstwy, czy grupy społecznej. W tym miejscu często lekceważone są więc nie tylko wskazówki Marksa, ale i całej tradycji socjologii wiedzy, z Karlem Mannheimem na czele. Badania społecznej świadomości poza dyskursem marksistowskim pozostają w pewnym sensie dziedziną autonomiczną, w opozycji do tradycji Karola Marksa, która w swej praktyce naukowej korzysta z podwójnego języka teoretycznego, będącego marksistowskim sposobem wyjaśniania rzeczywistości, który to odwołuje się zarówno do tendencji ekonomiczno-rozwojowych, jak i procesów dotyczących świadomości społecznej.

Wszystkie teoretyczne zaniedbania prowadzą do tego, że konkretne obserwacje dotyczące w rzeczywistości na przykład opadającej fali niepokojów społecznych mogą więc na gruncie totalizującego podejścia teoretycznego znaleźć przełożenie na teorie mówiące o zamieraniu, wyginięciu proletariatu jako takiego, czy nawet – o całkowitym zaniku klas społecznych. Tego typu koncepcji, odwołujących się do tez dotyczących rzekomej śmierci społecznej istotności pracy, czy nawet istotności pieniędzy funkcjonuje obecnie wiele, często też w ramach teorii głównego nurtu, które wychodzą naprzeciw oczekiwaniom teoretycznej i politycznej chwili. Jednym z pionierów teoretycznych postmaterializmu w socjologii pozostaje obecnie Ronald Inglehart, którego teoria stała się narzędziem czegoś, co w ramach filozofii nazwane mogłoby zostać formą idealizmu obiektywnego. Zgodnie z koncepcjami Ingleharta, wraz z powojennym rozwojem Europy i jej awansem cywilizacyjnym świat materialistyczny, odwołujący się w swej naturze do potrzeb i „wartości materialistycznych” musiał ustąpić rzeczywistości postmaterialistycznych pragnień i kulturowo-bytowych dążności. Koncepcja ta wspiera się na obserwacjach dotyczących rosnącej zamożności Starego Kontynentu, posiłkując się także koncepcją Masłowa, a zasadniczo jego znaną powszechnie piramidą potrzeb ludzkich. Inglehart już w latach 70-tych postawił tezę, głoszącą, iż:

„[…] porządek podstawowych wartości zachodniego społeczeństwa przesuwa się od materializmu w kierunku postmaterializmu – od nadawania najwyższej rangi zagadnieniom fizycznego utrzymania i bezpieczeństwa, do silniejszego nacisku na poczucie przynależności, autoekspresję i jakość życia.”[27]

Na podstawie tego założenia Inglehart przeprowadził serię badań, z której wyciągnął dalekosiężne wnioski odnośnie rodzącego się postmaterialistycznego świata, w którym członkowie społeczeństwa nie zwracają już tak dużej uwagi na kwestie fizycznego utrzymania i materialnego bezpieczeństwa. Pomijając istotną kwestię dotyczącą tego, na ile badania społecznej świadomości byłyby w ogóle w stanie odpowiedzieć na tego typu pytania, faktem jest, że świat teoretyków społecznych podchwycił koncepcje Ingleharta jako zbieżne z idealistycznym wizerunkiem zachodnich demokracji jako systemów i projektów skończonych, w których dobrobyt sięgnął stopnia na tyle wysokiego, że majętność i zasobność utraciły całkowicie swe znaczenie.

Śmierć pracy, śmierć wartości materialistycznych, śmierć proletariatu i podobne koncepcje utworzyły teoretyczny blok, który z założenia usiłował podważyć podstawowe tezy materializmu historycznego i marksowskiego pojmowania rzeczywistości społecznej. W większości tych przypadków narracja marksowska bez większych trudów poradziłaby sobie z opisem zjawisk, które starali się portretować różni myśliciele społeczni XX i XXI-wiecznej socjologii. Podstawowym błędem teoretycznym, zawartym już w samej definicji wytworzonego pojęcia, Ingleharta i zwolenników postmaterializmu pozostaje przemilczenie faktu, że nawet wymieniana często przez autora „autoekspresja”, czy jakość życia pozostają zależne przede wszystkim od stanu zamożności jednostki, która rzutuje w konsekwencji na jej możliwości edukacyjne, możliwości socjalizacyjne, możliwości lokomocji i wszystkie inne odpłatne praktyki, poprzez które jednostki w społeczeństwie nabywają dopiero fizyczne i materialne szanse na zaistnienie w okolicznościach, które pozwoliłyby na ich rozwój. „Postmaterializm” nie jest więc w tym przypadku wcale „postmaterializmem”, lecz raczej całkowicie materialistycznym, zachodnim przesunięciem się potrzeb społecznych z prostszych i mniej złożonych do bardziej wyrafinowanych i dotyczących zamożniejszych warstw i klas globalnego społeczeństwa. Tego typu transformacja społeczno-kulturowa odczytywana może być także przy pomocy kategorii awansu społeczno-ekonomicznego, bez bicia w „postmaterialistyczne” dzwony, które w przypadku niektórych następców Ingleharta uderzyły w ton o wiele szerszych teoretycznych konsekwencji, niż w przypadku samego twórcy pojęcia.

Podsumowując wątek proletariatu i ideologii podkreślić należy więc przede wszystkim zmienny i płynny charakter ideologii pracowników najemnych oraz ich możliwie różnorodną historyczną rolę i różnorodne formy podmiotowości i świadomości społecznej, które mogą stać się udziałem klasy proletariatu. Historyczną zmienność i różnorodność proletariackiego, klasowego działania dostrzec można w złożoności współczesnego świata społecznego i w złożoności zachowań pracowników najemnych, obecnych w każdym państwie i w każdym nieomalże przyjmujących różną i specyficzną postawę kulturową, społeczną, czy polityczną.

2. Proletariat a polska transformacja ustrojowa

Specyfikę zmienności i historycznej różnorodności działań klasy społecznej proletariatu należy zawsze badać w oparciu o historyczny i społeczny konkret, za który posłużyć może faktyczne, klasowe działanie społeczne z przeszłości. Tego typu klasowe działania, masowe w swej postaci, znaczą historię państw i kontynentów ogromem swych konsekwencji. Przyglądając się klasie społecznej proletariatu z perspektywy polskiej bardzo szybko natkniemy się na kluczowe i niezwykle popularne aż po dzień dzisiejszy wątki z historii klasy pracowników najemnych zawarte w dziejach przemian ustrojowych i transformacji ustrojowej, która dokonała się w Polsce po roku 1989. Dyskurs publiczny i teoretyczny z rozmaitych przyczyn unika jednakowoż badania tego kluczowego dla Polski momentu historycznego z perspektywy klasowych działań, interesów i konsekwencji.

Polska transformacja ustrojowa to historyczne wydarzenie po częstokroć badane przez dyscyplinę socjologii[28], ale i pozostające także w kręgu zainteresowań szeroko rozumianych nauk społecznych. Perspektywa marksowska zmienia jednak diametralnie naukowy punkt widzenia tychże wydarzeń. Przede wszystkim z perspektywy Karola Marksa fundamentalnym katalizatorem zmian społecznych i fundamentem przemian społecznych pozostają działania klasowe, zaś w społeczeństwach współczesnych są to głównie działania podejmowane przez klasę robotniczą, czyli proletariat. Upodmiotowienie proletariatu w badaniach nad transformacją ustrojową w Polsce nakazuje zmienić perspektywę naukową i to zarówno jeśli chodzi o badanie samych przyczyn, które doprowadziły do przemian ustrojowych w Polsce, jak i o badanie efektów i szeroko rozumianych następstw tego procesu.

Transformacja ustrojowa pozostaje momentem kluczowym i przełomowym w historii najnowszej Polski. Tego typu momenty i tego typu społeczno-historyczne wydarzenia posiadają w strukturze teorii Karola Marksa odpowiednie nazewnictwo pojęciowe. Polska transformacja to swego rodzaju punkt kulminacyjny procesu walki klas. Tego typu punkty kulminacyjne konfliktów społecznych to zjawiska, które znaczą swym przebiegiem wszystkie historyczne społeczeństwa, często decydując o ich postaci. Tak rozumiany punkt kulminacyjny walki klas to często nic innego, jak rewolucja, która dla Karola Marksa może być więc lub to „drastycznym przekształceniem całego społeczeństwa”, lub też „wspólną zagładą walczących klas”[29]. Tym kluczowym z tej perspektywy narzędziem badania procesu historycznego jest badanie w społeczeństwie jego stosunków własności, które podlegają ciągłym historycznym przemianom, także wraz ze zmianą systemu społecznego, czyli ekonomiczno-społecznej formacji. Najważniejszym czynnikiem doprowadzającym do prawdziwych przemian własnościowych pozostaje proces rewolucyjny. Rewolucja to wobec tego nic innego jak specyficzny moment intensyfikacji walki klasowej i w efekcie chwila zastąpienia panowania w społeczeństwie jednej klasy panowaniem drugiej - w wyniku czego całościowo radykalnej przemianie ulega także ekonomiczny sposób produkcji, będący następstwem społecznie panujących stosunków własności. Zaznaczyć należy także, że aby w rewolucyjny sposób przekształcić społeczeństwo i jego sposób produkcji, niezbędna jest świadoma swej historycznej roli klasa społeczna. Bez tej świadomości, nie będąc „klasą dla siebie”, żadna klasa społeczna nie jest w stanie sfinalizować swojego procesu rewolucyjnego – niezależnie od tego, czy mówić będziemy o rewolucjach kapitalistycznych, czy też socjalistycznych lub jeszcze innych[30]. Podsumowując więc: rewolucja jest działaniem rewolucyjnej, podmiotowej klasy społecznej, która za jej pomocą konstytuuje swoje panowanie i doprowadza do ustanowienia swojej władzy (dyktatury) w społeczeństwie, za czym podąża kolejno całościowa zmiana systemu społecznego.

Przyglądając się polskiej transformacji z tej perspektywy szybko zrozumiemy, że społeczna władza, która zaistniała po transformacji ustrojowej niewiele miała wspólnego z interesem robotniczym i klasowo-proletariackim. Wymienić wystarczy choćby ekspresowy i skokowy wzrost bezrobocia, masowe likwidowanie zakładów pracy bez większych rekompensat lub planów zastępczych dla pracowników, czy ogólną tendencję systemową, która na celu miała wytworzenie systemu kapitalistycznego poprzez promocję prywatyzacji i likwidacji społecznej i państwowej własności. Po przyjęciu tych faktów do świadomości dotrze do nas, że pojęcie rewolucji nie może służyć za adekwatny opis zjawiska, jakim była polska transformacja ustrojowa. Na pomoc przychodzi nam w tym momencie wprowadzone przez samego Karola Marksa rozróżnienie rewolucji od kontrrewolucji[31]. Podczas gdy ta pierwsza jest postępowa w sensie markowskiego procesu historycznego i w związku z tym znosi stary porządek wprowadzając nową i postępową formę panowania klasowego, ta druga jest rewolucją, w której to burżuazja (lub inna reakcyjna dla danego systemu klasa społeczna) stoi na jej czele i realizuje poprzez nią swoje własne interesy. Sam proces historyczny widziany od tej strony, gdzie rewolucje i kontrrewolucje następują po sobie, to ciąg zdarzeń o charakterze nieliniowym, to pewna, określona suma licznych prób i zrywów rewolucyjnych konkretnej klasy społecznej w jej staraniach o przejęcie kontroli nad społecznymi środkami produkcji.

Okres Polski Ludowej był niewątpliwie okresem dominacji własności państwowej, a przez to i społecznej, przeciwstawnej do własności prywatnej. Z własności społecznej w olbrzymim stopniu korzystała sama klasa proletariatu – realny socjalizm był systemem zbudowanym na wcześniejszych zdobyczach konkretnej rewolucji, która miała już miejsce w przeszłości i właśnie w związku z tym, już na pierwszy rzut oka z perspektywy klasycznej marksistowskiej teorii rewolucji i teorii klas społecznych pojawia się oczywisty problem interpretacyjny przy analizie wydarzeń roku 1989 i późniejszej transformacji ustrojowej wraz z jej prywatyzacyjnymi efektami, doprowadzającymi w rezultacie do likwidacji znacznej części własności społecznej i zdobyczy robotniczych.

Wydarzenia po sierpniu 1980 roku i efekty rozmów przy Okrągłym Stole można więc identyfikować jako wydarzenia rewolucyjne, lecz tylko z perspektywy określonej klasy społecznej. Szeroki społeczny ruch, który doprowadził do transformacji nie był ruchem rewolucyjnym w sensie proletariackim, albowiem gospodarka Polski Ludowej była zdominowana przez własność społeczną i jako taka nie mogła być już przedmiotem dalszego uspołeczniania (szczególnie w warunkach kryzysu gospodarczego lat 80-tych). Dla Karola Marksa rewolucyjna walka proletariatu to walka o uspołecznienie środków produkcji, a te wraz z kluczowymi segmentami gospodarki były już wówczas w posiadaniu pracowników najemnych poprzez pośrednictwo struktur państwa. Takie - będące głównym posiadaczem środków produkcji państwo musimy zgodnie z teorią materializmu historycznego ocenić jako państwo proletariackie i państwo – formacyjnie – (realnie) socjalistyczne.

W realiach państwa socjalistycznego swoiście rewolucyjną nie jest klasa proletariatu, lecz wykluczona i zniesiona nieomalże w całości klasa burżuazji, wyjątkowo żywotna wówczas w państwach zachodnich i wywierająca pośredni wpływ także na Polskę. Rewolucyjne działanie burżuazji jest z perspektywy teorii marksizmu działaniem kontrrewolucyjnym w stosunku do zaistniałej już w Polsce rewolucji proletariackiej i tym samym jest także działaniem uwsteczniającym historyczny proces uspołeczniania środków produkcji.

Zupełnie osobną kwestią pozostaje natomiast kwestia klasowego poparcia dla rzeczywiście kontrrewolucyjnych postulatów i celów. Doświadczenie historyczne pokazuje, że nie jest trudno o takie przypadki, w których nasycony obcą klasowo świadomością (ideologią) proletariat występował w obronie kapitalistycznych interesów. Również wojny imperialistyczne i podboje kolonialne prowadzone są praktycznie zawsze przy pomocy żołnierzy pochodzenia proletariackiego – jedynie wcześniej zideologizowanych i wyposażonych w konkretną – jak powiedziałby sam Marks – świadomość fałszywą.

Badając skutki transformacji ustrojowej spostrzeżemy łatwo, że realnie są one właściwie kolejnymi punktami w programie burżuazyjnych postulatów. Efektami transformacji ustrojowej w Polsce były: masowa prywatyzacja, utrata kontroli nad kluczowymi sektorami gospodarki przez państwo i odtworzenie się, czy też raczej powstanie całkowicie nowej klasy burżuazji – właścicieli kapitału (także zarządzających tym kapitałem) będących w posiadaniu środków produkcji. Zwycięstwo transformacji – w swych rzeczywistych efektach, nie deklaratywnych dążnościach - wiązało się więc nierozerwalnie z klęską rewolucyjnego programu proletariatu i z powrotem do starszej z perspektywy Marksa - formacji kapitalistycznej. Stało się w pewnym sensie to samo, co wcześniej w roku 1848 opisywał sam Karol Marks, odnosząc się przy tym do wydarzeń pruskich:

Burżuazja nie ruszyła palcem. Pozwoliła ludowi bić się za nią. Przekazana jej władza nie była więc władzą wodza, który zwycięża swego przeciwnika, lecz władzą wydziału bezpieczeństwa, któremu zwycięski lud powierza strzeżenie swych interesów.[32]

Z marksistowskiej perspektywy interesujące w procesie kontrrewolucyjnych przekształceń w Polsce jest też samo, konkretne zachowanie klasy robotniczej i jej stosunek do realizujących kapitalistyczny program postulatów. Na myśl nasuwa się tu przede wszystkim – wspomniane już - pojęcie fałszywej, wyalienowanej świadomości. Ofiarą tej świadomości była część polskiej klasy robotniczej, która – indywidualnie i subiektywnie z różnych przyczyn – zaangażowała się w rozbiórkę Polski Ludowej i utratę de facto swojej własności. Pod kątem makroekonomii nasuwa się jednakże jeszcze jedna hipoteza, o bardziej racjonalnym i dalekosiężnym charakterze. Realizowane przy pomocy kontrrewolucji kapitalistyczne postulaty miały też w swoim programie i w swych dalszych założeniach efekty uboczne, które rzutowały także na sytuację i kondycję samego proletariatu. Otwarcie się na rynki finansowe, powstanie prywatnej własności, itd. niosły za sobą także otworzenie się europejskiego rynku pracy przed dużą częścią pracowników z Polski. Polska klasa robotnicza przyłączając się do wygrywającej wyścig ekonomiczny, kapitalistycznej części świata, wchodziła jednocześnie na światowy rynek pracy, gdzie uzyskiwała możliwość sprzedaży swojej siły roboczej dowolnym, kapitalistycznym podmiotom – oczywiście w ramach gry rynkowej i kapitalistycznej zasady maksymalizacji zysku, a co za tym idzie i minimalizacji płacy roboczej. W odniesieniu do zacofanej w dużej mierze Polski otwarcie się na ten szeroki, europejski rynek pracy dla pewnej części robotników wykwalifikowanych – a także szczególnie dla inteligencji i dla elit społecznych – oznaczało rzeczywiste i szybkie podniesienie się płacy, a także wejście w przestrzeń zachodniego społeczeństwa konsumpcyjnego, tak bardzo pożądanego i zmitologizowanego przez znaczące warstwy społeczeństw obozu socjalistycznego.

Los poddanego kontrrewolucji proletariatu okazał się jednak mniej świetlany, niż to początkowo przypuszczano. Żywione nadzieje związane z awansem do poziomu światowej arystokracji pracy ziściły się jedynie dla stosunkowo wąskiej grupy społecznej. Bezrobocie sięgające 16 procent w latach 90-tych i 20 procent w ubiegłej dekadzie[33] to jeden z licznych wskaźników pozwalających nam ocenić skalę rozczarowania klasy robotniczej nową rzeczywistością społeczną. Do podobnych wniosków w swej książce “Klęska Solidarności” dochodzi David Ost, który stwierdza wręcz, że:

Ogólnie rzecz biorąc, w dyskursie o demokratyzacji w krajach postkomunistycznych ludzie pracy zostali sprowadzeni na margines. [...] Jest to niewątpliwie jedno z najbardziej niezwykłych zjawisk w dziejach socjologii politycznej. [...] Ponadto, jak już wskazano, jest to jeszcze inny sposób wyrażenia poglądu, że robotnicy tak naprawdę nie są dla demokracji niczym istotnym: nie ma znaczenia to, jak zostaną włączeni w system, nie mają znaczenia stosunki w sferze pracy, ważne jest tylko zaakceptowanie przez nich nowej elity. Ich “znaczenie” ujmuje się jedynie w negatywnym sensie.[34]

Dziś za miarę podobnego rozczarowania demokracją w wydaniu kapitalistycznym mogą służyć także dane dotyczące rosnącej liczby osób emigrujących z Polski w poszukiwaniu pracy. Co niezwykle istotne i na co wskazuje także w powyższym fragmencie David Ost, to sama rola pracownika/proletariusza w procesie konstytuowania się systemu kapitalistycznego. Rola pracownika, jego standard życia i jego bytowe cele i żądania przestają odgrywać fundamentalną rolę z punktu widzenia nowej, kapitalistycznej struktury społecznej, zamiast tego od robotnika wymaga się natomiast wyłącznie pośredniej akceptacji dla procesu władzy, który w różnorodny sposób przekonuje i stara się oddziaływać na masy pracujące, pozostając jednak jednocześnie z nimi w głębokiej sprzeczności, która wynika z odmiennego modelu produkcji i własności, omijającego interesy znacznej części klasy pracowników najemnych. Choć więc dla dużej części nieudany, awans polskiego proletariatu do grona europejskiej arystokracji pracy[35] przyniósł nową stabilność i nową niezmienność stosunków społecznych, podobny proces siłą rzeczy nastąpił wszędzie tam, gdzie robotnicy zajęli globalnie najbardziej uprzywilejowane miejsca pracy w procesie światowo-klasowej rywalizacji o status społeczny i materialny.

Osobnym tematem zasługującym na uwagę jest temat stopnia fałszywości świadomości klasowej polskich pracowników najemnych okresu wystąpień sierpniowych i później. Polska Ludowa była systemem, który wytworzył w klasie robotniczej gruntowne przekonanie co do własnej dziejowej wartości. Uczyniły to sama teoria marksistowska i program socjalistyczny funkcjonujący powszechnie lub do pewnego stopnia w różnych okresach trwania Polski Ludowej. W efekcie działania tej panującej narracji to sama klasa robotnicza zmitologizowała własność społeczną, która uznana przez robotników została za wartość niezmienną a jej istnienie zbyt często przyjmowano za oczywistość. Żądania Solidarności nie dotyczyły w związku z tym zachowania dotychczasowych zdobyczy, były za to drastycznym przekroczeniem – z wyjściem poza wszelkie dotychczasowo praktykowane drogi reform – możliwości realnego socjalizmu pod każdym względem. Nieliczni spośród manifestujących, którzy politycznie byli socjalistami i usiłowali przemienić wydarzenia realnie kontrrewolucyjne w intensywny proces reform zostali szybko wyłączeni z aktywności przez kapitalistyczne wpływy wewnątrz znoszącego Polskę Ludową ruchu społecznego Solidarności. Program i same działania robotników miały mieć charakter destabilizujący i uniemożliwiający poradzenie sobie z żądaniami protestujących przy użyciu wypracowanych przez realny socjalizm narzędzi, takie – nierealne w olbrzymim stopniu – były też Postulaty Sierpniowe[36], które zupełnie nie brały pod uwagę geopolitycznej sytuacji Bloku Wschodniego, trwającego, głębokiego kryzysu, a koncentrowały się programowo wyłącznie na fazie pozytywnej, można rzec hurraoptymistycznej – bez dalszych i bardziej wnikliwych analiz.

W tym historycznym przypadku możemy z perspektywy teorii marksistowskiej mówić zarówno o alienacji samej klasy robotniczej w stosunku do systemu realnie socjalistycznego, a także o jej programowym, czy też może raczej ideologicznym, zburżuazyjnieniu i oderwaniu od rzeczywistości. Pokusić się nawet można o stwierdzenie, że realnie socjalistyczna baza została pokonana przez realnie kapitalistyczną nadbudowę. Stało się tak jednak nie z uwagi na heroizm poszczególnych aktorów samego politycznego procesu transformacji, czy też z uwagi na wyjątkowość samych polskich wydarzeń, lecz raczej z przyczyn czysto ekonomicznych i makro-geopolitycznych – a te przyczyny dorastały daleko, wysoko ponad głowami polskiego ruchu proletariackiego, który został w pewnym momencie przez nie zwyczajnie zagospodarowany, z wykorzystaniem do tego ideologii zmiany i koncepcji nowego - kapitalistycznego - społeczeństwa, które zastąpiło stare.

Dzisiejsi zwolennicy kapitalizmu (także jego polityczni reprezentanci) na pamiątkę skutecznej kontrrewolucji z wyraźnym szacunkiem i wyraźnym sentymentem odnoszą się do mitu samych przemian i mitu rewolucji walczącej przede wszystkim właśnie z socjalizmem, ignorując przy tym nawet fakt, że faktyczni aktorzy tych zajść zostali w następstwie transformacji ustrojowej odsunięci od rzeczywistej władzy. Związek zawodowy, historyczna Solidarność, tak silnie obecna w polskim dyskursie politycznym, jest dziś elementem liberalnego dyskursu. To doskonały przykład specyficznego, historycznego paradoksu, w którym zwolennicy gospodarki rynkowej i kapitalizmu świętują osiągnięcie związku zawodowego, właśnie z tego względu, że zadziałał on właśnie w ich imieniu, w imieniu kapitału. Te same osoby, które z wdzięcznością odnoszą się do historycznych dokonań Solidarności nie odczuwają jednocześnie większego zaniepokojenia chociażby z uwagi na fakt rekordowo niskiego w Polsce stopnia uzwiązkowienia, jak na warunki całej Unii Europejskiej – w 2013 roku do związku zawodowego w naszym kraju zgodnie z badaniem CBOS-u należał tylko co dwudziesty Polak, czyli zaledwie co dziesiąty pracownik[37].

Władza wywalczona dzięki działaniu proletariatu nie reprezentuje dziś jego bezpośrednich interesów. Zdarza się, że nawet w potocznej tradycji ustnej określenie „związek zawodowy Solidarność” wykorzystywane w odniesieniu do walki o nową rzeczywistość zastępowane jest określeniem „ruchu społecznego Solidarność” – zacierając w ten sposób resztki powiązań pomiędzy samym ruchem robotniczym i jego interesami a klasą, która rzeczywiście skorzystała na jego działalności najbardziej. Ta tkwiąca w transformacji ustrojowej sprzeczność pozwala uświadomić nam sobie złożoność relacji i złożoność charakteru klasowych walk i przemian badanych z perspektywy tradycji socjologii i filozofii marksistowskiej. Tego typu podejście, które biorąc pod uwagę siłę i potencjalną sprawczość klasy proletariatu, nie wyrokuje jednocześnie o rezultatach działań tejże klasy powinno stać się trwale obecnym paradygmatem badań nad klasami społecznymi. Analiza w tym zakresie wykracza daleko poza pobieżne analizowanie stosunków pracy, na dobre zaczyna się wręcz dopiero wtedy, gdy mowa jest o politycznych programach i realnych alternatywach systemowych oraz konsekwencjach tej społecznej praxis. W pułapkę specyficznej pobieżności analitycznej wpada w tym miejscu olbrzymia część teoretyków społecznych oraz teoretyków z kręgów marksistowskich, dla których każde zachowanie klasy robotniczej i pracowników najemnych, każda forma wystąpienia publicznego czy demonstrowania niezadowolenia jest automatycznie właściwą walką o “wyzwolenie”, “sprawiedliwość” czy zniesienie systemu kapitalistycznego wraz z jego wyzyskiem. Przyjęta w tym momencie skomplikowana logika społecznych działań to jednoczesne utrudnienie, ale i zbliżenie się do możliwie trafnej oceny wydarzeń społecznych, których właściwe poznanie bywa z reguły dalekie od łatwych, czy życzeniowych rozstrzygnięć.

3. Proletariat narodowy a proletariat globalny

Współczesny proletariat to proletariat diametralnie różny od tego zamieszkującego niegdyś państwa Bloku Wschodniego, czy sąsiednie, pozostające w konflikcie państwa kapitalistyczne. Proletariat padł – jak całe społeczeństwa – ofiarą globalizacji i specyficznych dla współczesnego kapitalizmu przekształceń, również nie bez znaczenia pozostał także sam proces nieustającej rewolucji technologicznej, a zwłaszcza rewolucji cyfrowej. Proletariat jest dziś także o wiele silniej poddany działaniu czynników kapitalistycznych i jako taki rzadziej występuje w opozycji do kapitalizmu jako całościowo pojmowanego systemu.

Podstawowym pytaniem, na które należy udzielić odpowiedzi jest pytanie o to, czy proletariat jest dziś bytem o zasięgu lokalnym, czy raczej o zasięgu globalnym. Chodzi w tym momencie oczywiście przede wszystkim o zasięg działań klasy proletariatu i skalę tychże działań. Tradycja socjologiczna w swej najpopularniejszej formie traktuje współcześnie systemy społeczne jako struktury mechaniczne, zwracając uwagę przede wszystkim na charakter interakcji, relacji, funkcji, więzi lub dominujących procesów ekonomicznych. Niechętnie uznawana sprzeczność pomiędzy poszczególnymi systemami społecznymi, a także rzadko obecne humanistyczne podejście przyniosły efekt w postaci dalece posuniętej mitologizacji systemów społecznych. Nawet koncepcje wyjątkowo empiryczne w swej treści i w wielu wnioskach pokrewne niektórym wątkom myśli marksistowskiej, takie jak koncepcje Immanuela Wallersteina, zwracają uwagę przede wszystkim na procesy widziane i obserwowane z perspektywy kapitału i czysto-finansowej strony światowych procesów gospodarczych. Koncepcja Wallersteina, w której dostrzeżemy podział na gospodarcze centra, imperia światowe, peryferie, czy półperyferie to swego rodzaju koncepcja funkcjonalistyczna. Na bazie tej teorii trudno wyznaczyć niekapitalistyczny moment rzeczywistości, trudno jest zaznaczyć także obiektywne szanse na przekroczenie kapitalizmu, zwłaszcza, skoro dla Wallersteina problemy kapitalizmu nakreślone przez Marksa zaczną poważnie trapić ten system dopiero w momencie, kiedy obejmie on całą naszą planetę[38]. Podobnego rodzaju wizja powstała jednak już o wiele wcześniej. Mowa oczywiście o teorii Róży Luksemburg, która w swojej “Akumulacji kapitału”[39] przedstawiła koncepcję zgodnie z którą kapitalizm posiada swe – naturalne i wrodzone można rzec – granice rozwoju, będące bezpośrednio granicami poszerzania się i granicami kumulowania kapitału. Te granice rozwoju kapitalizmu, obecne w wielu teoretycznych wydaniach, mają w swych następstwach prowadzić do nieuniknionej katastrofy systemu kapitalistycznego z racji ilościowego wyczerpywania się nowych rynków, które mogłyby zostać poddane regułom kapitalistycznego zawłaszczania. Powyższa koncepcja była rzecz jasna często poddawana krytyce, tak samo w obrębie samego dyskursu socjalistycznego i marksistowskiego, jak i w środowiskach ekonomistów. Współcześnie należy jednak podjąć próbę wyszczególnienia wad teoretycznych tego typu stanowiska i to z perspektywy najnowszej kondycji światowego systemu kapitalistycznego.

Jak się okazuje - spodziewaną barierę akumulacji kapitału przekroczył sam kapitał, uczynił to przede wszystkim poprzez praktyki imperialistyczne i wielokrotne, ponowne zagospodarowywanie tych samych rynków na wiele różnych sposobów, także przy pomocy środków o charakterze militarno-wojennym. Prywatyzacyjne i neoliberalne w swej teoretycznej praxis metody (ponownego) zdobywania i przejmowania rynków zaobserwować możemy przede wszystkim w częstych i rozległych praktykach kolonialnych współczesnego kapitalizmu. Prywatyzacyjne szoki, następujące często po fazie interwencji wojskowej, w swych pracach szczegółowo i szeroko opisała także Naomi Klein, na opisie tego typu praktyk kapitalizmu koncentruje się też jej najbardziej znana, przeniesiona na ekran, “Doktryna Szoku”[40]. Powtórne i ponowne wchodzenie kapitału na poszczególne rynki, na wiele sposobów i przy wykorzystaniu wielu środków inwazyjnych, w tym drenażu surowcowego, dowodzi, że kapitalizm posiada o wiele większą zdolność przystosowawczą i znacznie większą odporność niż pierwotnie przewidywała to Róża Luksemburg, czy później Immanuel Wallerstein.[41]

Rzeczywistą tendencją kapitalizmu nie jest więc tylko ciągłe poszerzanie się o niekapitalistyczne wcześniej obszary globu. Rzeczywistą tendencją rozwiniętego kapitalizmu są cykliczne kolonizacje i rekolonizacje wszystkich poszczególnych rynków narodowych, lokalnych i państwowych – a dzieje się to poprzez działania kapitalistycznego kompleksu przemysłowo-militarnego, w tych miejscach świata, gdzie potencjalny opór przeciwko tego typu zabiegom będzie najmniejszy i przy użyciu do tego wszystkich dostępnych kapitalizmowi środków. Istotne pozostają również oczywiście kwestie zasobów surowcowych i czysto finansowo rozumianej opłacalności.

Różnica pomiędzy wizją luksemburgizmu a wizją nowoczesnego marksizmu dotyczy więc przede wszystkim zauważonych przez tę drugą tradycję nieskończonych zdolności kapitalizmu do akumulowania poprzez zarządzanie katastrofą i szokiem oraz dostrzeżonej swoistej racjonalności kapitalistycznej, która nie działa wcale w sposób – jak chciano tego w wielu przypadkach – liniowy lub wznoszący, lecz jest (w zależności od stopnia skuteczności ideologicznych aparatów systemu) regulatywna do stopnia kapitalistycznych możliwości. W swej prognozie Róża Luksemburg przewidywała iż:

Akumulacja kapitału postępuje i rozszerza się kosztem niekapitalistycznych warstw i krajów, wywołuje ich rozkład i wypiera je w coraz szybszym tempie. Ogólną tendencją i końcowym rezultatem tego procesu jest wyłączne panowanie produkcji kapitalistycznej na całym świecie. Z chwilą gdy cel ten się osiąga, schemat marksowski nabiera mocy: akumulacja, tzn. dalsza ekspansja kapitału, staje się niemożliwa, kapitalizm zapędza się w ślepą uliczkę, nie może już funkcjonować jako historyczna dźwignia rozwoju sił wytwórczych, osiąga swą obiektywną granicę ekonomiczną.[42]

Współczesny komentarz do tej prognozy powinien być następujący: wraz z zanikiem niekapitalistycznego otoczenia gospodarek kapitalistycznych kapitalizm przerzuca i zmienia charakter swej ekspansji poprzez imperialistyczne, rekolonizacyjne i neokolonialne narzędzia, zarządzając w ten sposób szokiem i katastrofą i – przy obiektywnie istniejących stratach i to zarówno w ramach całych społeczeństw, jak i w ramach części klasy kapitalistycznej – udaje mu się uniknąć owej ślepej uliczki, pozostając w ciągłym ruchu.[43] Częściowej odpowiedzi na pytanie o to, dlaczego mimo zaistnienia obiektywnych warunków wskazujących na kres kapitalistycznej zdolności ekspansji – czego dowodem może być na przykład nowy światowy kryzys gospodarczy mający swój początek w 2008 roku - kapitalizm nie upada i nie kończy swego żywota udziela Oskar Lange:

[...]między gospodarczym załamaniem się kapitalizmu a powstaniem socjalizmu musi być rewolucja proletariacka, czyli obalenie państwa kapitalistycznego i zdobycie władzy politycznej przez klasę robotniczą. Jeśli zaś większość klasy robotniczej ulega złudzeniom reformistycznej teorii o pokojowym, stopniowym wrastaniu w socjalizm wśród powszechnego dobrobytu, jeśli wyznaje naiwny pogląd, że socjalizm wyrośnie automatycznie z gospodarczego załamania się kapitalizmu, jeśli nie jest do rewolucji społecznej ani psychicznie, ani fizycznie przygotowana, to najstraszliwsze nawet katastrofy gospodarcze ani najwidoczniejsze bankructwo gospodarki kapitalistycznej nie doprowadzą do upadku ustroju kapitalistycznego.[44]

Oskar Lange wyjaśnia w ten sposób nie tylko problem zawarty w nazbyt mechanistycznej wizji rozwoju kapitalizmu, ale i jednocześnie wskazuje na kluczowy i determinujący finalnie powodzenie wszelkich rewolucji społecznych czynnik subiektywny, zawarty w sferze ideologii, polityki i politycznej świadomości społecznej mas. Dzisiejszy globalny proletariat należy rozpatrywać i badać jednocześnie z dwóch stron, po pierwsze – zwracając uwagę na uwarunkowanie materialno-bytowe danej klasy pracującej i po drugie - zająwszy się odpowiednio zbadaniem proletariackiej świadomości, kultury, która w ostatecznym rozrachunku może się okazać kluczową, nie tylko dla ewentualnych, radykalnych zmian społecznych, ale i dla ogólnej kondycji klasy proletariatu w danej chwili, w danym miejscu globu.

Makroteoretyczna perspektywa, rozpatrująca współczesny, globalny system-świat z perspektywy kapitału ma jedną, istotną słabość. Omija mianowicie ona i milczy na temat wielkich dysproporcji, które nękają dziś światową gospodarką w jej najróżniejszych, lokalnych wersjach. Rozwój kapitalistyczny, który dawniej widziano jako proces ewolucyjnego i liniowego rozrastania się struktury kapitalistycznego systemu gospodarczego, ma dziś charakter nieregularny i pełen drastycznych nierówności. Podobne nierówności dotyczą nie tylko samej struktury gospodarczej poszczególnych państw ale i klasy robotniczej, która w swym wielkim zróżnicowaniu pozostaje dziś podzielona na wiele odłamów i frakcji, w wymiarze przede wszystkim państwowym – gdyż to państwa pozostają wciąż głównymi, determinującymi kształt stosunków ekonomicznych, jednostkami organizacji pracy, regulacji płac i warunkowania poziomu życia. Poszukiwania globalnego proletariatu zacząć można od poszukiwań wspólnych mianowników zarówno w sferze interesów, jak i politycznej praktyki. Tego typu zadania podjęła się Beverly J. Silver, której niezwykle cenny opis globalnej aktywności i globalnych wystąpień proletariatu nie pomija wciąż niezwykle istotnego i obecnego zróżnicowania klasy robotniczej:

Ogólnie rzecz biorąc, przesunięcia technologiczne i produkcyjne stale dostarczają monopolistycznego przepływu zysków w krajach rozwiniętych, gdzie koncentrują się działania innowacyjne, zaś owe wysokie zyski rzadko są udziałem krajów rozwijających się. Ponadto istotną rolę w osiąganiu bądź odzyskiwaniu globalnej pozycji konkurencyjnej przez kraje wysokorozwinięte odgrywa polityka protekcjonizmu. Innymi słowy, dostrzegliśmy, że o ile przesunięcia przestrzenne na ogół naruszają podział między Północą a Południem, przesunięcia technologiczne i produkcyjne oraz polityka protekcjonistyczna nieustannie przyczyniają się do odtwarzania owego podziału.[45]

Opierając się na teoretycznych fundamentach szkoły Wallersteina, autorka dostrzega wyraźny spadek emancypacyjnej aktywności proletariatu w wymiarze globalnym następujący wraz z końcem XX wieku. Ten spadek aktywności łączy też z dominacją neoliberalnych strategii politycznych, wskazując na istotny i kluczowy w tym zakresie triumf strategii TINA[46]. Globalne wystąpienia proletariatu i jego aktywność w formie strajków czy protestów i innych czynnych akcji nie stanowią jednakże decydującego czynnika, jeśli pragnęlibyśmy odnaleźć współczesne, żywe źródło proletariackiej aktywności. Sama klasa robotnicza, sam proletariat nie jest i nie może być klasą dla siebie, jeśli nie działa w swoim interesie i nie przeciwstawia się procesowi kapitalistycznego zawłaszczania. W tym miejscu, jako alternatywna odpowiedź na pytanie “gdzie dziś znajduje się proletariat?”, zrodziły się w ostatnich latach nowoczesne interpretacje myśli maoistowskiej, odwołujące się do tradycji trzecioświatowych i tych związanych z kontynuacjami walki o wyzwolenie w Ameryce Łacińskiej, gdzie obok teorii marksistowskiej, czy praktyk politycznych lewicy mieliśmy (i mamy nadal) do czynienia z narodzinami bytu zupełnie nowego i nowatorskiego w swej treści, mianowicie teologii wyzwolenia, stanowiącej fuzję rewolucyjnych koncepcji chrześcijańskich z teorią walki klas o rodowodzie marksowskim.

Nowoczesna tradycja maoistowska identyfikuje proletariat nie jako klasę pracowników najemnych, lecz jako klasę wyzyskiwaną i pozostającą w sprzeczności z klasą kapitalistów i klasami im podległymi. Założenie takie prowadzi te ruchy do dalszych wniosków – ich zdaniem właściwy proletariat, a więc ten, który nie ma do stracenia nic prócz swych kajdan, zamieszkuje właśnie kraje Globalnego Południa, gdzie wyzysk przybiera swe najdrastyczniejsze formy i gdzie najłatwiej narazić się na zagrożenia peryferyjnego kapitalizmu, takie jak: niedożywienie, głód, całkowity brak pomocy i ochrony socjalnej, czy nawet – śmierć w miejscu pracy.[47] Ten “właściwy proletariat” jest zdaniem zwolenników koncepcji trzecioświatowych nie tylko tym jedynym, który nie korzysta z mechanizmów kapitalistycznego wyzysku na całym świecie, ale i rzeczywistym producentem wartości konsumowanej przez zachodnie, zamożne kapitalistyczne społeczeństwa. Pułapką tego typu toku rozumowania jest nie tylko mała precyzja teoretyczna i poznawcza, ale i wyraźne przecenianie rewolucyjności krajów Globalnego Południa, gdzie brutalny często kapitalizm bez trudu pacyfikuje niepokoje społeczne i gdzie często trudno mówić o wystarczająco rozwiniętej kulturze organizacji, czy kulturze politycznej, umożliwiającej skuteczne i masowe podejmowanie działań politycznych, które w swych dalszych konsekwencjach mogłyby doprowadzić do prawdziwych i trwałych zmian społecznych. Wyjątkami w tym przypadku są z pewnością kraje, w przypadku których możemy mówić o częściowej lub nawet całościowej emancypacji spod wpływu globalnego kapitalizmu, tymi krajami są z pewnością Wenezuela, Kuba, czy – w mniejszym stopniu – inne kraje Ameryki Południowej, gdzie szerokie lewicowe fronty polityczne umożliwiły niektórym państwom wyjście spod bezpośredniej zależności od gospodarki Stanów Zjednoczonych.

Światowe zróżnicowanie płac, kryzys gospodarczy prowadzący do realnego spadku wynagrodzeń[48] i tendencje globalnego kapitalizmu, które prowadzą w sposób nieunikniony do coraz większej łączności poszczególnych, narodowych gospodarek nie doprowadziły po dziś dzień do kapitalistycznego, ponadnarodowego zjednoczenia, które pozwoliłoby na wytworzenie się globalnej klasy proletariatu. Zróżnicowanie w warunkach egzystencji, brak wspólnych inicjatyw politycznych, brak forum dla wspólnej aktywności proletariatów różnych państw doprowadziły do konserwacji narodowego podziału na odłamy klasy pracującej, która jako siła polityczna i społeczna w niewielkim stopniu występuje dziś w obronie interesów zagranicznych proletariuszy. Każdorazowo specyfika rynku pracy, specyfika siły roboczej i świadomości robotniczej utrudniają - czy nawet uniemożliwiają – zjednoczenie pracowników najemnych w wymiarze ponadnarodowym. W przeszłości natomiast mieliśmy do czynienia z pewnymi tendencjami ujednolicającymi klasowe doświadczenie i poznanie. Za tego typu wspólne doświadczenia proletariatu europejskiego uznać możemy na przykład doświadczenie dwóch wojen światowych, czy doświadczenie zakończonej powodzeniem Rewolucji Październikowej w Rosji. Dziś nawet proletariat europejski ze względu na wielkie dysproporcje w poziomie życie i wielkie różnice w poziomie konsumpcji, zadowolenia, zaufania społecznego wyrażanego w stosunku do kapitalizmu, nie stanowi wspólnoty, czego nie zmienił nawet najnowszy kryzys gospodarczy, przeżywany w podobny sposób w różnych zakątkach Starego Kontynentu.

Teoretycznym odzwierciedleniem tych wniosków powinno być szczególne zwrócenie uwagi badaczy społecznych i marksistów na regionalną, narodową specyfikę klasy robotniczej. Podział na klasy wielkie i małe[49], na obozy klasy robotniczej, jest dziś w mocy nie tylko na płaszczyźnie międzynarodowej, ale i narodowej, gdzie klasowa jedność, zgodność działania, czy interesów stanowi w wymiarze grupowym i zbiorowym rzadkość. O ile więc możemy mówić o szeroko rozumianym ponadnarodowym, czyli internacjonalistycznym interesie klasowym proletariatu, zarówno na skalę globalną, jak i państwową, o tyle proletariat jako globalna siła nie dojrzał jeszcze i nie dorósł do działania na własną rękę i w swoim faktycznym interesie. Jakie zmiany będą potrzebne, by doprowadzić do tego stanu, to pytanie na osobną pracę i osobną refleksję teoretyczną.

Proletariat dziś

1. Aktualność roli dziejowej proletariatu

Zarówno dla Karola Marksa, Fryderyka Engelsa jak i późniejszych teoretyków marksistowskich jasnym było, że to proletariat stanowi siłę sprawczą świata społecznego. Do proletariatu adresowano odezwy robotnicze, listy, to proletariackie miały być partie, które organizowali teoretycy związani z prądami marksistowskimi, to proletariat był rzeczywistym adresatem i odbiorcą alternatywnych dla kapitalistycznego porządku treści. Ilościowa siła proletariatu, jego liczebność i kluczowe miejsce w procesie produkcji to czynniki, które wyznaczają fundamentalne miejsce klasie pracowników najemnych w systemie kapitalistycznym. Współczesnym wyzwaniem świata pracy jest przede wszystkim problem internacjonalizacji ruchu klasowego i poszerzenia go o inicjatywy w wymiarze ponadnarodowym, wznoszącym się ponad partykularne reakcje lokalne. W świecie dynamicznego przepływu kapitału i dynamicznej relokacji wyzysku proletariat jako klasa istniejąca wyłącznie w wymiarze narodowym traci moc oddziaływania na światowy kapitalizm i szansę na polepszenie swej egzystencji. Lokalna walka o poprawę warunków bytowych nie jest w stanie zachwiać posadami rozwiniętego kapitalistycznego sposobu produkcji, który w wypadku miejscowej klęski i konieczności zawarcia kompromisu dokona najwyżej drobnej, poprawkowej relokacji wyzysku i w krótkim czasie, bez większych trudności odrobi straty w innym zakątku globu.

Tego typu sytuację w pewien szczególny sposób przewidywał już Karol Marks tworząc onegdaj i popularyzując hasło “Proletariusze wszystkich krajów łączcie się”[50]. Marksowskie zawołanie, które apeluje o przekraczanie narodowych barier, to hasło trudne w realizacji i wręcz niemożliwe do jednoczesnego spełnienia na większej części kuli ziemskiej, rozwinięty program polityczny proletariatu powstały w oparciu o przesłanki teoretyczne może jednak budować szeroki pomost, nawet pomiędzy tak różnymi interesami, jakimi są dziś interesy pracowników najemnych z Globalnej Północy i Globalnego Południa. Współczesna interpretacja roli dziejowej proletariatu dotyczy więc z jednej strony globalnej walki na rzecz poprawy warunków egzystencji, poprawy jakości życia i szeroko rozumianej równości, z drugiej natomiast walki z niebezpieczeństwami wynikającymi z konsekwencji funkcjonowania globalnego kapitalizmu. Te konsekwencje to dziś nie tylko ubóstwo szerokich mas ludności, klęska głodu i niedożywienia[51], ale także ciągle żywe zagrożenie wojenne – obecnie w postaci wypraw kolonialnych, lecz i zagrożenia światowym konfliktem w razie zaostrzenia się warunków kapitalistycznej rywalizacji czy kwestie z dziedziny kultury. Fundamentalnym zagrożeniem ludzkości związanym z działalnością kapitalizmu pozostaje też ekologiczna i środowiskowa bariera eksploatacji Ziemi.

Wszystkie te zagrożenia, którym sprostać musi świat społeczny są zagrożeniami, na które odpowiedzi udzielić musi właśnie sama klasa pracująca. Podstawowym polem walki, gdzie obecnie ma miejsce konflikt, którego faktycznym rezultatem są konsekwencje w postaci samej rzeczywistości społecznej, jest pole proletariackiej świadomości. Dzisiejsze stadium kapitalistycznego społeczeństwa jest stadium hermetycznym i pozbawionym szerzej obecnych wizji alternatyw społecznych, czy też wizji jakichkolwiek innych, konkurencyjnych dla obecnie panującego, systemów. To prowadzi nas do wniosku, że wszelkie społeczne alternatywy, w tym także alternatywa w postaci realizacji dziejowego posłannictwa proletariatu dla nowego ustroju społecznego, toczą dziś bój nie o zwycięstwo, lecz raczej wpierw w ogóle o zaistnienie. Walka, która się toczy ma miejsce w przestrzeni kultury, w przestrzeni socjalizacji i przenikających je impulsów polityczno-ideologicznych. Wszelka alternatywa społeczna, czy też społeczna utopia w opozycji do państwowej ideologii, zaistnieć musi najpierw w obszarze rozpatrywanych społecznie scenariuszy, osadzić musi się w społecznym imaginarium, które rozumieć można jako środowisko wyobrażeń społecznych dotyczących potencjalnego bytu społecznego[52]. Tego typu konflikt, który toczy się w wymiarze społecznej nadbudowy i którego prawdziwą stawką są społeczne warunki egzystencji to prawdziwa treść historii społeczeństw ludzkich, uzupełniana i determinowana jednocześnie także przez przekształcenia materialne ze sfery sposobu produkcji i przekształcenia wynikające z nieuniknionego rozwoju sił wytwórczych, owocującego presją na coraz to efektywniejsze systemowo-gospodarcze formy organizacji mas ludzkich.

W ostatecznym rozrachunku społeczny konflikt o dziejowe przewodnictwo samostanowiącej klasy proletariatu jest też konfliktem, którego stawką jest emancypacja samej klasy pracującej, której podmiotowość w świecie skrajnego fetyszyzmu towarowego jest nieustannie zagrożona i podważana. Starcie proletariackiej podmiotowości działającej we własnym, obiektywnym interesie, przeciwko formom społecznego wyobcowania musi rozstrzygnąć się poprzez działania samych proletariuszy, ponieważ:

[...]dla proletariatu bowiem w jeszcze większym stopniu ma ważność to, czego nie mógł pojąć dawny, oglądowo-mechanistyczny materializm: iż przemiana i wyzwolenie może być tylko jego własnym czynem, iż “sam wychowawca musi zostać wychowany”. Obiektywny rozwój gospodarczy mógł wytworzyć tylko miejsce proletariatu w sposobie produkcji – miejsce, które określiło jego stanowisko; mógł więc proletariatowi dać do ręki tylko możliwość i konieczność przeobrażenia społeczeństwa. Ale samo to przeobrażenie może być tylko czynem – wolnym czynem – samego proletariatu.[53]

Konieczność wolności proletariackiego działania nie przekreśla przy tym jednoczesnej konieczności politycznej organizacji form pośrednich, poprzez które to intuicyjne działanie społeczne może przeobrazić się w skuteczne działanie polityczne.

Współczesną misję dziejową proletariatu dalej pojmować można zgodnie z marksowskim planem, w którym na każdym etapie historycznej drabiny rozwoju społeczno-ekonomicznego istnieje klasa odpowiedzialna za społeczną innowacyjność i rewolucyjność. Tą klasą bez wątpienia pozostaje obecnie klasa pracowników najemnych, której społeczne poparcie daje obecnie polityczny mandat gospodarkom kapitalistycznym, lecz które to poparcie może też zostać wycofane w razie coraz to większych kryzysów ekonomicznych, czy w miarę rozwoju i uniezależniania się proletariackiej myśli politycznej od schematów wyznaczanych przez kapitalistyczny język narracji o rzeczywistości.

2. Proletariat współczesny

Prześledziwszy klasyczną, marksowską definicję proletariatu, przeciwstawiając i konfrontując ją z innymi teoriami i koncepcjami społecznymi oraz przyjrzawszy się w zbliżeniu klasowej analizie zjawiska transformacji ustrojowej w Polsce, zbliżamy się w niniejszej pracy do nieuniknionych wniosków.

Współczesny proletariat, jako byt realny, ekonomiczny, którego istnienie jest weryfikowalne to bez wątpienia każdorazowo decydująca o kształcie systemu społeczna społeczna struktura. Złożoność kategorii proletariatu, ideologiczna różnorodność klas społecznych, wielość możliwych scenariuszy zachowań klasowych – wszystkie te zjawiska uświadamiają nam z jak niezwykle skomplikowanym i subtelnym teoretycznie organizmem mamy w tym przypadku do czynienia. Jednocześnie też, w konsekwencji praktyki teoretycznej badacza tkanki społecznej, na jaw wychodzą także poważne socjologiczne ograniczenia koncepcji pozostających deklaratywnie konkurencyjnymi dla kategorii proletariatu.

Proletariat współczesny to nie tylko złożona tkanka społeczna, podzielona i ograniczona zróżnicowaniem w ramach warstw i grup społecznych, to także fundamentalna siła i to zarówno z perspektywy socjologicznej, ekonomicznej (zarówno w wydaniu kapitalistycznym, jak i socjalistycznym, i pośrednich), emancypacyjnej, czy kulturowej. Koncepcja, zgodnie z którą pracownicy najemni stanowią materialny i rozwojowy fundament społeczeństwa kapitalistycznego pozostaje koncepcją pozbawioną do dnia dzisiejszego poważniejszej, pozostającej naukową, konkurencji. Obiektywna siła i zawarty w klasie proletariatu potencjał przekształcania rzeczywistości nie jest jednak czymś, co klasa robotnicza posiada sama z siebie. Jak starałem się udowodnić, zarówno w przeszłości, jak i w ewentualnej przyszłości, realnie emancypacyjne, czy też prawdziwie rewolucyjne aktywności proletariatu nie były aktywnościami wynikającymi z prostych schematów oburzenia, czy też z logiki prostych żądań i krótkoterminowych postulatów. Wszelkie historyczne zwycięstwa proletariatu – tak samo te odnoszące się do konkretnych postulatów, jak i te odnoszące się do budowy alternatywnych porządków społecznych – były przede wszystkim wynikiem skutecznego funkcjonowania specyficznej, marksowskiej i rewolucyjnej w swej treści teorii.

Tak też należy dziś rozpatrywać “misję dziejową proletariatu”, którą rozumieć należy nie jako samowyświęcanie, czy poszukiwanie w samej klasie proletariatu jedynie pozytywnych wartości i zachowań, lecz którą widzieć należy jako zaledwie i aż - potencjał zmiany świata przy kluczowym udziale emancypacyjnej i rewolucyjnej teorii społecznej, która w miarę rozwoju wiedzy podlega nieustannym aktualizacjom. Musi się to wszystko dziać zgodnie z poniższymi słowami Antonio Gramsciego:

W masie istnieje zawsze część kierownicza i odpowiedzialna, choćby „podlegała” innym warstwom, i filozofia tej części wyprzedza zawsze filozofię ogółu nie tylko jako teoretyczna antycypacja, ale jako aktualna konieczność.[54]

Filozofia ogółu, którą jest de facto właśnie bieżąca świadomość proletariatu wymaga więc przede wszystkim teoretycznego zagospodarowania ze strony kierowniczej i odpowiedzialnej za faktyczną emancypację części społecznej, dysponującej teorią, która stanowi odpowiedź na realno-bytowe zapotrzebowanie klasy społecznej proletariatu. Wyjątkowość pracowników najemnych jako twórców życia społecznego polega konkretnie na tym, że pomiędzy nimi a teorią, która umożliwia przejście do nowych i bardziej rozwiniętych form egzystencji społecznej istnieje realna zbieżność interesów i celów, która przełożyć może się na skuteczne i przynoszące efekty działanie.

Proletariat współczesny jest więc nie tylko bytem biernym i sterowanym ideologicznie, kalką pojęciową ze zbiorem pojęć ze słownika ekonomii, lecz również potencjalnym nośnikiem zmiany społecznej i budowy nowego porządku systemowego. Ruch klasowy i ruch proletariacki istnieje dziś na całej kuli ziemskiej i to w wielu, najróżniejszych postaciach, a jego poszczególne odłamy i części oraz obozy pozostają ze sobą często w głębokich konfliktach, sprzecznościach, a nawet aktywnie działają na swą wzajemną szkodę. Pomost ponad tymi konsekwencjami wewnątrzklasowego podziału w wymiarze globalnego kapitalizmu i systemu-świata przerzucić może dopiero proces globalizacji, który w sposób nieunikniony i systematyczny łączy poszczególne części klasy robotniczej. Proces globalizacji nie jest jednak czynnikiem wystarczającym, albowiem kluczowa w tym zakresie okaże się finalnie organizacyjna teoria, w swej ideologicznej, emancypacyjnej formie, która pojawi się w miejscu, które obiektywnie będzie ku temu najbardziej sprzyjające. Ostatecznym bowiem miejscem rozstrzygnięć społeczno-politycznych konfliktów pozostaje sfera hegemonii kulturowej i hegemonii ideologii.

Bibliografia

Literatura przedmiotu:

Amsterdamski S., Engels, Wiedza Powszechna, Warszawa 1965.

Ani książę, ani kupiec: Obywatel. Idea społeczeństwa obywatelskiego w myśli współczesnej, red. J. Szacki, Społeczny Instyut Wydawniczy Znak, Fundacja im. Stefana Batorego, Kraków-Warszawa, 1997.

Becker G., Human Capital: A Theoretical and Empirical Analysis with Special Reference to Education, The University of Chicago Press, Chicago 1994.

Bourdieu P., Dystynkcja.Społeczna krytyka władzy sądzenia, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 2006.

Giddens A., Socjologia, PWN, Warszawa 2005.

Gramsci A., Pisma wybrane, t. 1, 2, Książka i Wiedza, Warszawa 1961.

Harman C., Kapitalizm zombi, globalny kryzys i aktualność myśli Marksa, Muza, Warszawa 2011.

Huntington S., Zderzenie cywilizacji, Muza, Warszawa 2007.

Inglehart R., Pojawienie się wartości postmaterialistycznych, w: Socjologia, lektury, red. P. Sztompka, M. Kucia, Znak, Kraków 2009.

Jarosz M., Transformacja. Elity. Społeczeństwo, Wyd: Instytut Studiów Politycznych PAN, Warszawa, 2007.

Słownik filozofii marksistowskiej, Red. Jaroszewski T. M., Wiedza Powszechna, Warszawa 1982.

Karpiński A., Paradysz S., Soroka P., Żółtkowski W., Jak powstawały i jak upadały zakłady przemysłowe w Polsce, Muza, Warszawa 2013.

Klein N., Doktryna Szoku, Muza, Warszawa 2008.

Kochan J., Studia z teorii klas społecznych, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 2011

Kozyr-Kowalski S., Socjologia, społeczeństwo obywatelskie i państwo, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 1999.

Kozyr-Kowalski S., Marksowska teoria klas i warstw społecznych w świetle „Kapitału” – próba rekonstrukcji, „Studia Socjologiczne” 1969, nr 2.

Kozyr-Kowalski S., Ładosz J., Dialektyka a społeczeństwo, PWN, Warszawa 1972.

Lange O., Kapitalizm, Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne, Warszawa 1973.

Lange O., Socjalizm, Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne, Warszawa 1973.

Lenin W., Imperializm jako najwyższe stadium kapitalizmu, Książka i Wiedza, Warszawa 1950.

Lukács G., Urzeczowienie a świadomość proletariatu, Kolegium Otryckie, Warszawa 1985.

Luksemburg R., Akumulacja kapitału, Książka i Prasa, Warszawa 2011.

Marks K., Engels F., Manifest Komunistyczny, Jirafa Roja, Warszawa 2006.

Marks K., Engels F., Dzieła wybrane, t. I, Książka i Wiedza, Warszawa 1949.

Marks K., Kapitał, t. I, Książka i Wiedza, Warszawa 1951.

Marks K., Kapitał 1.1, przeł. M. Ratajczak, PWN, Warszawa 2013.

Ost D., Klęska „Solidarności”, Muza, Warszawa 2007.

Sadurski W., Neoliberalny system wartości politycznych, PWN, Warszawa 1980.

Silver B.J., Globalny Proletariat, Książka i Prasa, Warszawa, 2009

Singer P., Marx, A Very Short introduction, Oxford University Press, New York 2001

Standing G., The Precariat: The New Dangerous Class, Bloomsbury Academic, London 2011.

Szacki J., Historia myśli socjologicznej, t. 2, PWN, Warszawa 1981.

Taylor C., Nowoczesne imaginaria społeczne, Znak, Kraków 2010.

Tormey S., Townshend J., Od teorii krytycznej do postmarksizmu, PWN, Warszawa 2010.

Turner J.H., Struktura teorii socjologicznej, PWN, Warszawa 2010.

Waldenberg M., Rewolucja, Iskry, Warszawa 1964.

Wallerstein I., Analiza systemów-światów. Wprowadzenie, przeł. Katarzyna Gawlicz i Marcin Starnawski, Wydawnictwo Akademickie Dialog, Warszawa 2007.

Ziegler J., Geopolityka głodu, Książka i Prasa, Warszawa, 2013.

Publikacje elektroniczne:

Bauman Z., On the Unclass of Precarians, Social Europe Journal, [dostęp 6.01.2014], http://www.social-europe.eu/2011/06/on-the-unclass-of-precarians/

Engels F., Zasady komunizmu, s. 3, [dostęp: 9 czerwca 2012], http://skfm.dyktatura.info/download/engels03.pdf

Raport o emigracji: wyjechał już co 12. mieszkaniec Opolszczyzny, [dostęp 27.02.2014], http://www.polskieradio.pl/42/259/Artykul/1063156,Raport-o-emigracji-wyjechal-juz-co-12-mieszkaniec-Opolszczyzny

Stopa bezrobocia w latach 1990-2013 (bezrobocie rejestrowane), GUS, [dostęp: 12 grudnia 2013], http://www.stat.gov.pl/gus/5840_677_PLK_HTML.htm

Jeszcze nigdy związki zawodowe nie były tak słabe, Gazeta Wyborcza, 16 maja 2013, [dostęp: 8 czerwca 2013], http://wyborcza.pl/1,75478,13916820,Jeszcze_nigdy_zwiazki_zawodowe_w_Polsce_nie_byly_tak.html

Global Wage Raport, International Labour Organization, [dostęp: 27.02.14], http://www.ilo.org/wcmsp5/groups/public/---dgreports/---dcomm/documents/publication/wcms_194844.pdf

Przypisy:

[1] K. Marks, F. Engels, Das Manifest der Kommunistischen Partei, Londyn 1848.

[2] J. Szacki, Historia myśli socjologicznej, t. 2, PWN, Warszawa 1981, s. 562.

[3] F. Engels, Zasady komunizmu, s. 3, [dostęp: 9 czerwca 2012],

[4] A. Giddens, Socjologia, PWN, Warszawa 2005, s. 38.

[5] Współczesne marksistowskie i postmarksistowskie analizy stratyfikacji społecznej dodają w tym miejscu także rentę od kapitału.

[6] To m.in słynne i fundujące dziedzinę socjologii pracy dzieło Engelsa „O położeniu klasy robotniczej w Anglii” traktowało w dużej mierze o pracownikach zatrudnionych w fabrykach ery kwitnącego, brytyjskiego kapitalizmu przemysłowego.

[7] Co w Polsce przejawia się najintensywniej jako ofensywa ideologii wolnorynkowej-neoliberalnej, reprodukowanej przez zwolenników teorii neoliberalnej szkoły chicagowskiej, na czele z koncepcjami Gary’ego Beckera, Miltona Friedmana i polskiego reprezentanta tego nurtu – Leszka Balcerowicza. Warto wymienić także instytucje będące zapleczem tego typu teorii, pośród których prym wiodą – bardzo często zapraszane do mediów – Centrum im. Adama Smitha, czy FOR.

[8] A. Giddens, Socjologia, PWN, Warszawa 2005, s. 42.

[9] “Socjologia psychologiczna” to w tym wypadku bardzo często socjologia, której obce są kluczowe i najważniejsze tradycje psychologii teoretycznej (począwszy od freudyzmu, szerokiej tradycji psychoanalitycznej, koncepcji Jeana Piageta, czy np. równie istotnych prac Jacquesa Lacana), eksponująca za to wykluczającą i płytko rozumianą perspektywę jednostki.

[10] Alternatywą dla neoliberalnej koncepcji kapitału ludzkiego jest marksistowska kategoria siły roboczej, z opisem jej specyfiki, bez zacierania definicji i znaczenia pojęcia samego „kapitału”.

[11] G.Becker, Human Capital: A Theoretical and Empirical Analysis with Special Reference to Education, The University of Chicago Press, Chicago 1994.

[12] K. Marks, Kapitał 1.1, przeł. M. Ratajczak, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2013, s 111.

[13] Odrębność gospodarki naturalnej i jej elementów od gospodarki kapitalistycznej pozwala także wskazać niekapitalistyczne momenty rzeczywistości, dzięki czemu kapitalizm przestaje jawić się jako „pełnia rzeczywistości”, czy „całość życia społecznego”, a zamiast tego staje się konkretnym modelem gospodarczym opierającym się na przejmowaniu wartości dodatkowej przez konkretne klasy, czy wręcz osoby.

[14] S. Kozyr-Kowalski, Marksowska teoria klas i warstw społecznych w świetle „Kapitału” – próba rekonstrukcji, „Studia Socjologiczne” 1969, nr 2, s. 33.

[15] G. Standing, The Precariat: The New Dangerous Class, Bloomsbury Publishing, 2011.

[16] Analizowanie wyłącznie europejskich społeczeństw jest w tym miejscu dalece obligatoryjne, jeśli tylko weźmiemy pod uwagę fakt dalece głębszej i, o dłuższym historycznym rodowodzie, nietrwałości zatrudnienia w państwach Globalnego Południa.

[17] Z. Bauman, On the Unclass of Precarians, Social Europe Journal, [dostęp 6.01.2014],

[18] F. Engels, List do Bersnteina, cyt. za: C. Harman, „Kapitalizm Zombi, globalny kryzys i aktualność myśli Marksa”, tłum. H. Jankowska, MUZA, Warszawa 2011, str. 495.

[19] System-świat jest tu rozumiany zgodnie z intencją twórcy pojęcia, Immanuela Wallersteina. W tradycji marksistowskiej jest to jednak jednocześnie określenie zamienne z określeniami takimi, jak: kapitalizm światowy, globalny kapitalizm, czy kapitalizm fazy imperialistycznej. We wszystkich tych definicjach kluczową rolę odgrywają zdynamizowane, tworzące intensywne sieci powiązań, relacje wymiany w ramach nowoczesnego, ponadnarodowego kapitalizmu, z wolnym przepływem kapitału przez rynki i z ujednolicającym się życiem społecznym jako takim, w wielu wymiarach.

[20] C. Harman, Kapitalizm zombi, globalny kryzys i aktualność myśli Marksa, Wyd: Muza, Warszawa, 2011, s 482.

[21] S. Huntington, Zderzenie cywilizacji, Wyd: Muza, Warszawa, 2007.

[22] J. Szacki, Wstęp: Powrót idei społeczeństwa obywatelskiego, [w:] Ani książę, ani kupiec: Obywatel. Idea społeczeństwa obywatelskiego w myśli współczesnej, red. J. Szacki, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Fundacja im. Stefana Batorego, Kraków-Warszawa, 1997, s.7.

[23] Forma marksizmu, która uznaje świadomość klasową za autonomiczny produkt samego robotnika to marksizm autonomistyczny, reprezentowany współcześnie m.in. przez wiodącą postać w tym nurcie – Antonio Negriego.

[24] Odnośnie działań klasowych na marginesie dodać należy także, że na korzyść danej klasy mogą działać także członkowie innych klas społecznych, polityczna strona praxis może więc odbiegać od przesłanek ekonomicznych, które wskazują na materialno-bytową stronę przynależności do klasy społecznej.

[25] Dzieje się to przy pomocy althusserowskiego mechanizmu interpelacji, czyli przyzywania przez ideologiczny podmiot podporządkowanych mu ideologicznie jednostek.

[26] O 1 564 580 Polakach przebywających poza granicami kraju czasowo, czyli 12 miesięcy lub dłużej mówi jeden z ostatnich raportów GUS-u o którym informowało m.in Polskie Radio. Raport o emigracji: wyjechał już co 12. mieszkaniec Opolszczyzny, [dostęp 27.02.2014],

[27] R. Inglehart, Pojawienie się wartości postmaterialistycznych, w: Socjologia, lektury, red: P. Sztompka, M. Kucia, Znak, Kraków 2009, s. 334.

[28] Spośród których na szczególną uwagę zasługują prace Marii Jarosz, w tym praca: Transformacja. Elity. Społeczeństwo, Instytut Studiów Politycznych PAN, Warszawa 2007 oraz praca ekonomiczna Tadeusza Kowalika: www.polskatransformacja.pl, Muza, Warszawa 2009.

[29] K. Marks, F. Engels, Manifest Partii Komunistycznej, w: K. Marks, F. Engels, Dzieła wybrane, t. I, Książka i Wiedza, Warszawa 1949, s.26.

[30] W tradycji marksistowskiej rewolucje, rozumiane jako kulminacja procesu przekształceń formacyjnych, nastąpić mogą u styku wszystkich historycznie występujących formacji społeczno-ekonomicznych. Zgodnie z tym założeniem istniejące typy rewolucji to: 1) rewolucje niewolnicze, które zachodzą w społecznościach pierwotnych, 2) rewolucje feudalne, które zachodzą w społecznościach niewolniczych, 3) rewolucje kapitalistyczne, które zachodzą w społecznościach feudalnych i 4) rewolucje socjalistyczne, które zachodzą w społecznościach kapitalistycznych.

[31]Por. K. Marks, F. Engels, Burżuazja i kontrrewolucja, w: K. Marks, F. Engels, Dzieła Wybrane, t.1, Książka i Wiedza, Warszawa 1949.

[32] Tamże, s.63.

[33] Stopa bezrobocia w latach 1990-2013 (bezrobocie rejestrowane), GUS, [dostęp: 12 grudnia 2013],

[34] D. Ost, Klęska „Solidarności”, Muza, Warszawa 2007, s, 52-53.

[35] Pojęcie arystokracji pracy, a dokładniej “arystokracji robotniczej” pochodzi pierwotnie z pracy Włodzimierza Lenina, “Imperializm jako najwyższe stadium kapitalizmu” i służyło określeniu uprzywilejowanych warstw klasy pracującej, które z racji korzyści finansowych działają w porozumieniu z klasą kapitalistyczną.

[36] Pośród Postulatów Sierpniowych odnajdziemy m.in. postulat podniesienia wynagrodzenia każdego pracownika o 2000 zł. Masa krytyczna utopijności i radykalizmu tych postulatów może być odczytywana jako wewnętrzny zamach na wydolność systemu, który nie był w stanie zaspokoić tego typu żądań. Przykładowo, dzisiejsza, o wiele mniejsza, aktywność ruchu związkowego w odpowiedzi na chociażby podniesienie wieku emerytalnego wskazuje na znacznie słabszą pewność siebie ruchu pracowniczego i na różnicę w warunkach i znaczeniu klasy proletariatu dla obydwu systemów.

[37] Jeszcze nigdy związki zawodowe nie były tak słabe, Gazeta Wyborcza, 16 maja 2013, [dostęp: 8 czerwca 2013],

[38] Zwięzły opis koncepcji I.Wallersteina znaleźć można w podręczniku J.H. Turner’a, Struktura teorii socjologicznej, PWN, Warszawa 2010, s. 258 i nast. Sam Turner w swym podręczniku uznaje Wallersteina za neomarksistę, choć środowisko marksistowskie (zwłaszcza skupione wokół polityki) często poddaje w wątpliwość tą przynależność.

[39] R. Luksemburg, Akumulacja kapitału, KiP, Warszawa 2011.

[40] N. Klein, Doktryna Szoku, Muza, Warszawa 2008.

[41] W tym miejscu zwrócić należy uwagę na niejednorodność koncepcji I.Wallersteina. W jednym ze swych artykułów autor poruszył nawet (całkowicie alternatywną wobec omawianej przez nas koncepcji) możliwość nastania socjalizmu (a więc i kresu kapitalizmu) poprzez samoistną ewolucję warstw menadżerskich w stronę gospodarki centralnie planowanej.

[42] R. Luksemburg, wyd. cyt., s. 696.

[43] Kapitalizm, rzecz jasna, akumuluje i zagospodarowuje fizycznie nie tylko gospodarkę narodową, utożsamianą z rynkami narodowymi, ale i przy pomocy swych narzędzi finansowo-bankowych i kredytów kolonizuje przyszłość społeczeństwa, zabezpieczając w ten sposób sobie przyszłe zyski pracowników najemnych i odnajdując w ten sposób kolejną drogę ucieczki z pułapki kończących się rynków dla ekspansji.

[44] O.Lange, Kapitalizm, Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne, Warszawa 1973, s.65.

[45] B. J. Silver, Globalny Proletariat, KiP, Warszawa, 2009, s.225.

[46] Skrót TINA pochodzi od słów „There is no alternative” wypowiedzianych przez Margaret Thatcher, które później uznane zostały za motto i naczelny slogan polityki cięć i zaciskania pasa, przed którymi – zgodnie ze słowami Thatcher – nie ma ucieczki i dla których nie ma alternatywy.

[47] Przytoczyć wystarczy katastrofę budowlaną w Bangladeszu, w Dhace, gdzie 24 kwietnia 2013 roku pod gruzami fabryki odzieżowej zginęło 1127 osób.

[48] Dane potwierdzające globalny spadek wynagrodzenia pozostający w związku z kryzysem gospodarczym można prześledzić w raporcie Global Wage Raport autorstwa International Labour Organization - , [dostęp: 27.02.14]

[49] S. Kozyr-Kowalski, Socjologia, społeczeństwo obywatelskie i państwo, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 1999, s. 270.

[50] Hasło to po raz pierwszy pojawia się w Manifeście Komunistycznym, ogłoszonym przez Marksa i Engelsa w lutym 1848 roku w Londynie.

[51] Zgodnie z danymi Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) możemy dziś mówić o blisko miliardzie osób dotkniętych problemem głodu i niedożywienia. Za: J. Ziegler, Geopolityka głodu, KIP, Warszawa, 2013.

[52] Pojęcie imaginarium społecznego wykorzystuje miedzy innymi Charles Taylor, szerszą definicję imaginarium społecznego odnaleźć można w: C.Taylor, Nowoczesne imaginaria społeczne, Znak, Kraków 2010, s. 37.

[53] G. Lukács, Urzeczowienie a świadomość proletariatu, Kolegium Otryckie, Warszawa 1985, s.123.

[54]A. Gramsci, Pisma wybrane, t.1, Książka i Wiedza, Warszawa 1961, s. 20.

Dodano dnia:21 marca 2015

Niedawno opublikowane