Jerzy Grobis

David Hume: szkocki dziejopis historii Anglii. Próba komentarza (cz. druga)

<<< Powrót do części pierwszej artykułu

Tymczasem spojrzenie myślicieli ze „szkoły” Lorda Kamesa, czyli Hume’a 
i Smitha, było realistycznym ujęciem ludzkiej natury. Zakładali oni, że społeczne zachowania ludzkie są wynikiem egoistycznych pragnień posiadania dóbr materialnych na własny użytek. Korzyść własna, czyli self-interest , czyni nas tak naprawdę istotami ludzkimi, a pragnienie zachowania wypracowanej czy zdobytej własności zmusza do wejścia w skomplikowaną sieć wzajemnych zobowiązań ekonomicznych, finansowych i prawnych. Jak lapidarnie ujął to Lord Kames, „bez własności zarówno praca, jak i przedsiębiorczość byłyby bezproduktywne” [Herman 2001, 92]. Inaczej mówiąc, użyte przez niego słowo property (własność) pokrywało się ze znaczeniem słowa propriety (przy-zwoitość). Jeszcze dobitniej wyrazili to Hume i Smith, wedle których pragnienie posiadania jest naturalną skłonnością do zdobywania i gromadzenia. 
W Treatise of Human Nature szkocki filozof uznał fakt pożądania dóbr dla siebie i najbliższych za niezaspokojony, wieczny, powszechny popęd, będący bezpośrednim kierunkiem społecznych działań ludzi. I opowiadał się za czysto pragmatyczną interpretacją pożądliwości dób materialnych jako tą, która umożliwiła ludzkości wyjście z epoki barbarzyństwa i wejście w kolejne fazy postępu cywilizacyjnego. Droga przemierzana przez ludzkość, od społeczeństwa myśliwych przez społeczeństwo agrarne ku industrialnemu, wydawała się znakiem postępu i oświecenia. W świetle założeń Lorda Kamesa pragnienie posiadania własności jest powodem narodzin społeczeństwa. Tymczasem Hume skłaniał się ku opinii, że własność raczej zmusza ludzi do stałego przekształcania struktur życia społecznego. Można więc szkocką szkołę filozoficzną XVIII wieku uznać za prekursorkę tych nurtów, które pojawiły się w XIX wieku w pracach Henry’ego T. Buckle’a i Karola Marksa, przywiązujących większą wagę do aspektów materialnych i cywilizacyjnych niż moralnych w dziejach gatunku ludzkiego.
Jak się należy domyślać, zainteresowania szkockiego Oświecenia problematyką filozofii dziejów miały niemały wpływ na wybór historii jako kolejnej dziedziny zainteresowań Hume’a. Nawet pobieżna lista szkockich prac z tego zakresu, które zdominowały życie intelektualne kraju, zdaje się to potwierdzać. Można tutaj wspomnieć wymienione wyżej rozprawy Henry’ego Home’a, takie jak Sketches of the History of Man ; Essay on the History of Civil Society Adama Fergusona; The Origin of the Distinction of Ranks Johna Millara; Inquiry into the Human Mind Thomasa Reida i Eseje Davida Hume’a. Z pewnością inspirowały one prace „czysto” historyczne wspomnianego wyżej Robertsona oraz samego Hume’a [1]. Za przyjęciem tej sugestii przemawia fakt, na ogół pomijany w opracowaniach historyków, zamieszczenia w History of England aneksów, które nie wydają się niczym innym niż nawiązaniem do prezentowanych wyżej tez historiozoficznych szkockiego Oświecenia. Przeświadczenie, że idea wolności zrodziła się z ekonomicznej niezależności człowieka, wyraziło się w niezbywalnym prawie dysponowania swoją własnością. I – dodajmy – ekonomiczna niezależność człowieka miała być prawem chronionym przez państwo, które musi chronić jednostkę przed tymże państwem. Twórczość szkockich myślicieli XVIII wieku w znacznym stopniu wychodziła naprzeciw jakże nam współ-czesnym interpretacjom relacji: jednostka–własność–państwo.
W świetle zebranych faktów w kręgach szkockich intelektualistów XVIII wieku można mówić o bardzo bliskich związkach między filozofią, prawem 
a historią. Mogliby się niemal podpisać pod stwierdzeniem Henry’ego Bolingbroke’a, że „man is the subject of every history”. Nie można było tego inaczej ująć, zważywszy na charakter pytań stawianych społeczeństwu, przeszłości i przyrodzie. Były one pytaniami natury ogólnej, charakterystycznymi dla głównego nurtu Oświecenia. W istocie dotyczyły narodzin, rozwoju i dążeń społeczeństwa w jego relacji z Bogiem, przyrodą i własną historią. Przeszłość nie wydawała się im wyłącznie rezerwuarem błędów ludzkiego gatunku, poddanych surowej krytyce światłego rozumu, który już poznał część mechanizmów funkcjonowania świata fizycznego dzięki Newtonowi i uparcie zmierzał w kierunku odkrycia podobnych prawideł w zachowaniu się człowieku i jego środowiska. I choć wiek osiemnasty zapowiadał się jako okres powszechnej krytyki – i tak też bywa czasem przedstawiany – to ton dociekań Szkotów wynikał raczej z niepokoju intelektualnego niż z pesymistycznego założenia, że poznanie przeszłości jest z góry skazane na porażkę. W końcu to przecież doświadczenie jest zabezpieczeniem przeciwko ludzkim błędom, a historia nie jest niczym innym niż obszernym spisem stanu naszej niewiedzy. Można ją przezwyciężyć dzięki nieuprzedzonemu, światłemu rozumowi, który wykrywa błędy i prostuje ludzkie drogi. Innymi słowy, historia dostarcza myślicielom sporej wiedzy na temat dziejów gatunku ludzkiego, społeczeństw i jednostek, przez co umożliwia uniknięcie błędów w ich dalszym rozwoju. Można przywołać sąd Hume’a:
Ludzie są tak dalece, bez względu na czas i miejsce, tacy sami, że historia nie powie nam w tej materii nic nowego ani niezwykłego. Główny jej pożytek polega wyłącznie na tym, że wykrywa ona stałe 
i powszechne pierwiastki natury ludzkiej, ukazując człowieka w najróżnorodniejszych okolicznościach i warunkach, i że dostarcza materiału, na podstawie którego możemy obserwować i poznawać trwałe mechanizmy postępowania i zachowania się ludzi [BDR, VIII, 101].
Historykowi Hume’owi przyszło nieraz weryfikować uogólnienia filozofa Hume’a, gdyż różnorodność ludzkich reakcji i postaw, opisanych w annałach 
i przeniesionych do The History of England , musiała go nieraz zaskoczyć i skłaniać do przyjęcia stanowiska sceptyka.
Hume uważał, że postawy, działania i zachowania ludzi nie ulegają zmianom na przestrzeni dziejów i dlatego charakteryzował je wedle współczesnych mu kryteriów obyczajowych. Ten sposób pisarstwa dominował w pracach historycznych Oświecenia. Nieobcy był mu pogląd Diderota, wyrażony w pracy Introduction aux grands principes. Le Prosélyte répondant par lui-même , że dowód fizyczny i materialny winien mieć pierwszeństwo przed dowodem moralnym, ten zaś winien mieć wyższość nad dowodem historycznym. Narzucało to obowiązek krytycznej i powściągliwej analizy przekazów źródłowych i ograniczenie fabulacji w prezentacji przebiegu wydarzeń. Innymi słowy, jak zauważa Paul Hazard, fakty historyczne muszą być pewne, prawdziwe i poświadczone [Hazard 1972, 223]. Było to miarodajne również w przypadku filozofującego lekarza Davida Hartleya, nawiązującego w swoich pracach do refleksji 
Shaftesbury’ego i Hutchesona. Wywarł on niemały wpływ na przemyślenia filozoficzne Josepha Priestleya. Zalecał, jak wielu innych, pozostanie przy faktach niewątpliwych lub najbardziej prawdopodobnych i wystrzeganie się wpisywania w narrację drobnych zdarzeń. Takie ograniczenia narzucały obowiązek przestrzegania warsztatowych rygorów przy pisaniu tekstów historycznych 
i siłą rzeczy powściągały fantazje literackie narratora-historyka. Echa tych szerszych przemyśleń na temat sztuki pisania historii nie były więc obce szkockiemu filozofowi Hume’owi, spadkobiercy zdroworozsądkowej filozofii Francisa Bacona.
Wydana w sześciu tomach History of England Hume’a uchodziła 
w oczach współczesnych czytelników za interesujące i zarazem typowe dzieło historyczne. Obszernie i drobiazgowo opisywała burzliwe losy królestwa aż do 1688 roku. Trudno sobie wyobrazić, by omawiana praca nie była historią władców, doradców i antagonistów królewskich, których decyzje rozstrzygały 
o losach ludzi i państwa. Innego typu historii niż historie ludzi raczej wówczas nie pisano i do rzadkości należały problemowe ujęcia tematów historycznych 
– na przykład z tematyki obiegu idei i kultury, jak zrobił to Wolter. Jeśli się pojawiały, to były raczej dziełami z zakresu historii filozofii. Nic też dziwnego, iż charakterystyka królów i członków ich najbliższego otoczenia zajmowała istotne miejsce w dziele Hume’a. Nakreślenie sylwetki panującego, jego zainteresowań intelektualnych i artystycznych, zalet moralnych i ułomności ludzkich składało się na portret osobowy panującego. Takie ujęcie należało do kanonów pisarstwa nowożytnego, umożliwiającego wyjaśnienie skomplikowanego biegu wydarzeń, w jakie uwikłani byli władcy. Jednocześnie przyjęcie tego sposobu prezentacji tematu umożliwiało uważnemu czytelnikowi lepsze zrozumienie wyborów politycznych, ideowych i życiowych poznawanego władcy.
Hume nader często sięgał po taką formę narracji. Używanie określenia prince w odniesieniu do Henryka VIII i Elżbiety Tudor [2], zdaje się wskazywać na wpływ, jaki miała na niego lektura Księcia Machiavellego. W omawianym dziele takie nawiązania są wyjątkowo częste i czytelne. Henryka VIII określono jako osobowość silną i dynamiczną, wyraźnie dominującą nad otoczeniem 
i trudną do jednoznacznej oceny. Jako modelowy przedstawiciel renesansowego księcia Henryk został wyposażony we wszystkie przypisywane mu przymioty 
i wady panującego. Do katalogu jego wad zaliczono gwałtowność, okrucieństwo, chciwość, niesprawiedliwość, zawziętość, arogancję, bigoterię i chimeryczność. Równoważyły je takie przymioty, jak szczerość, szczodrość i galanteria, a także przywiązanie i przyjaźń, które w przypadku angielskiego króla były związkami chwilowymi i przelotnymi. Zwrócono uwagę na to, że ten wysportowany, odważny i gwałtowny mężczyzna, wzbudzający sympatię i podziw Anglii, w rzeczywistości zniewolił parlament i lud. I niczym w Księciu Machiavellego, zachwycone Henrykiem VIII społeczeństwo angielskie dopatrzyło się w nim cech typowego władcy. Akcentowano jego siłę i przebiegłość, które 
u myśliciela z Florencji wyrażały symboliczne postacie zwierząt – lwa i lisa [Pocock 1975]. Podkreślono, że w obliczu nowych wyzwań Henryk VIII stawał się kimś innym, niż był dotąd, co utrudnia jakąkolwiek wyważoną ocenę jego panowania i osoby. Dlatego Hume wpisuje w tekst intrygujące zdanie: „Był tak różny w różnych momentach panowania, że, jak trafnie zauważył lord Herbert, jego historia jest najlepszym świadectwem i opisem jego losów” [HE, 351]. Innymi słowy, The History of England , sięgając do europejskiej literatury nowożytnej, była wielkim zbiorem biogramów panujących. Gwoli ścisłości trzeba dodać, że wzorem średniowiecznych kronik przedstawiała dzieje państwa na przykładzie losów kolejnych władców Anglii.
Jednym z częściej występujących wątków były wojny królewskich pomazańców z baronami Anglii, zarówno świeckimi, jak i duchownymi. W opisie Hume’a są one jednym z istotnych źródeł destabilizacji państwa. Takim przykładem ze średniowiecza był spór o inwestyturę między królami Anglii a biskupami. W serii tych konfliktów spór Henryka II z prymasem Thomasem Becketem w kwestii tzw. konstytucji w Clarendon w 1164 roku uchodzi za najlepiej zapamiętany w literaturze. Celem zapisów z Clarendon było ograniczenie kościelnych przywilejów duchowieństwa w zakresie kompetencji sądów duchownych i wolnego wyboru wyższych dostojników kościelnych bez zgody króla. Stosunek do tych kwestii poróżnił Henryka II z jego najbliższym współpracownikiem, kanclerzem Becketem. Zamordowanie biskupa w trakcie nieszporów 
19 grudnia 1170 roku w kościele św. Bernarda może posłużyć jako ilustracja stosunku Hume’a do tego, co rozumiał przez poprawnie opracowany fakt historyczny. Komentarz dotyczył bowiem powszechnie znanego wydarzenia i wśród innych tego typu omówień wyróżnia go oświeceniowe ujęcie tematu.
Hume ujął konflikt Henryka II z Becketem jako starcie dwóch silnych osobowości, reprezentujących sprzeczne interesy królestwa i Kościoła. Podkreś-lał, że zarówno władca, jak i biskup podejmowali decyzje pod wpływem silnych emocji, które utrudniały im zachowanie wyważonych ocen tego, co możliwe było w stosunkach państwa z Kościołem. Przeceniali własne możliwości, nie doceniali zaś przeciwnika, co doprowadziło do serii niekontrolowanych zdarzeń zakończonych zabójstwem biskupa. Henryk II zakładał, że zgoda na powrót Becketa do kraju, po sześcioletniej banicji, uczyniła go osobą rozważną i zdolną do kompromisów. Z kolei entuzjastyczne przyjęcie w kraju skłoniło biskupa do pochopnego mniemania, że może sobie pozwolić na bezwzględną krytykę świeckich i duchownych doradców króla. Takie rozumowanie sprzyjało konfrontacyjnym działaniom, w czym szczególnie celował Becket, „najbardziej wyniosły dostojnik kościoła, nieustraszony i nieugięty”, o żelaznej woli, głęboko przekonany o wyższości Kościoła powszechnego nad racjami państwa. Bis-kup prezentował dogmatyczne stanowisko w obronie przywilejów stanu duchownego w kraju, podkreślając wyższość władzy duchownej nad świecką.
Zabójstwo, dokonane bez zgody króla przez królewskich dostojników, odwróciło od monarchy opinię publiczną, czyniąc go odpowiedzialnym za ten haniebny czyn. Nastąpiło to w klimacie uprzedzeń i przesądów, które owładnęły Anglią. Społeczne nastroje podsycała w dużym stopniu „podła literatura” ( wretched literature ), która nie pozwoliła przebić się zdroworozsądkowemu myśleniu. Powszechną ignorancję wsparł ponadto autorytet scholastycznej filozofii, której „wyznawcy przywdziali kostium filozofów wraz z insygniami dostojeństwa”. Zastanawiające są końcowe akapity tych rozważań, dobrze wpisane w katalog zasad wyznawanych przez szkockiego filozofa, historyka i literata zarazem. Odnoszą się one do uwag Hume’a w materii listów Becketa i jego stronników, które przesycone były jadem, pogardą i nienawiścią dla antagonistów. Jednocześnie widoczna jest w nich całkowita pewność co do słuszności własnych wyborów i racji. W podobnym tonie niechęci i uprzedzeń utrzymana była, jak twierdzi autor historii Anglii, korespondencja zwolenników Hen-
ryka II. Natomiast tym, co zastanawiało historyka, był brak napastliwości 
w oficjalnych oświadczeniach stron. Hume dochodzi do wniosku, że były one przeznaczone „dla czytającej i uważnej publiczności” ( for the persual of the public ). Nie wypadało więc ujawniać w nich swoich emocji i należało szanować pokój społeczny [HE, 83–85].
Jednakże to spostrzeżenie nie doprowadziło Hume’a do potępienia hipokryzji jako zjawiska społecznie szkodliwego. Wedle niego różnica w języku prywatnych i publicznych wypowiedzi była owocem „ducha zemsty, gwałtu 
i ambicji” i w tamtych czasach „stała się najpewniejszym dowodem ich [stron konfliktu – J.G.] szczerego przywiązania do sprawy”. Tym samym Hume przyznawał, że umiejętność ukrywania emocji politycznych jest zjawiskiem pożądanym w każdym społeczeństwie, gdyż, jak dodaje znawczyni tej problematyki, Judith Shklar, „wymagają jej na ogół wspólne zadania społeczeństwa” i prozaiczny fakt, że „nie można żyć bez hipokryzji na tym świecie” [Shklar 1997, 85]. Tak jak dr Samuel Johnson, Hume uważał się za umiarkowanego torysa, typową postać angielskiej sceny politycznej pierwszych dziesięcioleci panowania Jerzego III. Skłaniał się do definiowania ustroju Wielkiej Brytanii jako mieszanego systemu republikańsko-monarchicznego, w którym możliwa jest swoboda wypowiedzi. Tym samym docenił zmiany, które dokonały się na Wyspach Brytyjskich w ciągu stuleci, i na różne sposoby starał się ich narodzin doszukiwać w odległych wiekach średnich.
Ten tradycyjny i zarazem wygodny wątek biograficzny pisarstwa historycznego szkockiego dziejopisa nie jest jedynym zabiegiem narracyjnym, jaki Hume zastosował w swoim dziele. Stanął on przed koniecznością omówienia wielkich ruchów religijnych i społecznych XVI i XVII wieku, wymagających ujęć szerokich i problemowych, uwzględniających głos przedstawicieli niższych warstw społecznych. Siłą rzeczy bowiem czyny królów schodziły na dalszy plan historycznej sceny, coraz większą rolę w wydarzeniach odgrywali przedstawiciele głównych instytucji publicznych, takich jak parlament i sądy, emancypujących się stopniowo spod kurateli monarchy. Wielcy panowie feudalni, powołani przez królów do rady królewskiej, przekształcili ją z upływem wieków w odrębne ciało zwane parlamentem, które w coraz gwałtowniejszy sposób dopominało się niezależności prawnej. Ten doradczy organ możnych zaczął uzurpować sobie prawo decydowania w kwestiach podatków i systematycznie poszerzał własne uprawnienia w zakresie żywotnych interesów królestwa, początkowo jako sprzymierzeniec, a później groźny rywal polityczny króla. Datą znaczącą w historii kraju okazał się rok 1534, moment uznania przez parlament angielski Henryka VIII za głowę Kościoła. Od tej chwili konflikty religijne przybrały charakter masowego dyskursu anglikanów z protestantami i katolikami. W mniemaniu Hume’a, reformacyjne spory nie poróżniły Tudorów, dynastii panującej w latach 1485–1603, ze społeczeństwem. Wypada raczej powiedzieć, że spór z papiestwem uczynił ich dynastią narodową, gdyż jednym z aspektów tego sporu były losy rodzimej dynastii. I choć za panowania Marii Tudor (1553–1558) nastąpił dramatyczny zwrot ku katolicyzmowi, okazał się on epizodem, który nie zawrócił Anglii z obranej drogi reform religijnych. Wysiłki królowej Marii raczej scementowały społeczeństwo wokół programu Kościoła zreformowanego, wygaszając sympatie społeczeństwa angielskiego dla Kościoła rzymskokatolickiego.
Ujęcie problemowe dziejów Anglii, widoczne w takich tematach, jak reformacja angielska i wojna domowa lat 1640–1660, zagościło na stałe w pracy The History of England w formie odrębnych podtematów. I choć nie zburzyło przyjętej w książce optyki widzenia dziejów Anglii przez pryzmat losów kolejnych jej władców, losy panującego rodu przestały być zasadniczym wątkiem narracji. Jest to szczególnie widoczne w przypadku Karola I Stuarta, panującego w latach 1625–1649. Z dziesięciu rozdziałów traktujących o epoce żaden nie został poświęcony wyłącznie jemu. Król staje się w nich tylko jednym z uczestników wielkiego, dramatycznego spektaklu dziejowego. Można to zilustrować na przykładzie pięćdziesiątego dziewiątego rozdziału, obejmującego lata 1647
–1649. Wyszczególniono w nim następujące kwestie: „Bunty w armii. Ujęcie króla przez Joyce’a. Marsz armii przeciw parlamentowi. Armia podporządkowuje się parlamentowi. Ucieczka króla na wyspę Wight. Druga wojna domowa. Najazd Szkotów. Układ w Newport. Wojna domowa i powstrzymanie inwazji. Król ponownie przechwycony przez armię. Czystki w Izbie Gmin. Sąd i egzekucja króla. Jego charakter” [HE, 619–635]. Patrząc z tej strony na zawartość rozdziałów poświęconych dziejom Anglii XVII wieku, a więc czasów dynastii Stuartów, władającej Anglią, Szkocją i Irlandią w latach 1603–1649 i 1660
–1688, widzimy, że żaden z królewskich pomazańców nie jest wyłącznym aktorem sceny politycznej, co tak wyraźnie występowało w przypadku władców średniowiecznych i w znacznym stopniu Tudorów. To również jest znakiem zmian w patrzeniu na historię, zachodzących w wieku, w którym przyszło żyć 
i pisać Hume’owi. Oceniał on przeszłość z perspektywy własnego pokolenia, 
a więc patrzył na nią z pozycji krytycznego obserwatora, który chciał osądzać panujących i ich doradców od strony wysiłków podjętych na rzecz cywilizacyjnych potrzeb społeczeństwa.
Szkocki dziejopis przyznawał, że Stuartowie wywarli ogromny, acz destruktywny wpływ na bieg dziejów kraju w XVII wieku. Tak naprawdę zantagonizowali angielskie społeczeństwo. W ten krajobraz konfliktów politycznych i religijnych Hume wpisał bunty ludu niezadowolonego z własnego losu, przytłoczonego klęskami żywiołowymi, podatkami i brakiem pokoju wewnętrznego; ludu, który chętnie dawał posłuch demagogom religijnym i społecznym. Gwałtowne protesty były często inspirowane przez ambitnych, zgorzkniałych i odsuniętych od władzy przedstawicieli elity. Ponadto Hume przypisywał wzrost liczby konfliktów militarnych z kontynentalną Europą błędnej polityce zagranicznej monarchii, która pośrednio czyniła życie ludzkie we własnym kraju niepewnym, smutnym i trudnym. W samej Anglii konflikty sumienia zostały sprzęgnięte z politycznymi, społecznymi i ekonomicznymi, obficie zraszając ziemię krwią, osłabiając autorytet króla, Kościoła i naczelnych instytucji państwa. W takich okolicznościach powstały warunki sprzyjające wybuchowi wojny domowej lat 1640–1649, której nie nadano miana rewolucji, chociaż spór króla z parlamentem przerodził się w najgłębszy w dziejach Anglii konflikt polityczno-społeczny. Złożony splot wydarzeń wewnętrznych i zewnętrznych XVII wieku przygotował warunki do powstania monarchii parlamentarnej 
w następnym stuleciu. Stąd zrozumiałe zainteresowanie autora Anglią Stuartów; wypływało ono z przekonania o szczególnym znaczeniu tamtego stulecia dla dziejów współczesnej mu monarchii parlamentarno-gabinetowej Wielkiej Brytanii.
David Hume dobrze „wczuł się” w klimat tamtej epoki, co jest być może następstwem faktu, iż jego własna generacja pozostawała jeszcze w bliskim emocjonalnym związku z doświadczeniami pokolenia dziadków i rodziców. Znamienne, że szkocki historyk tylko w niewielkiej części podzielił opinie oświeconych, którzy zaliczali poprzedni wiek do „ciemnych” okresów w dziejach ludzkości. Przyznawał, iż XVII wiek zawdzięczał krytyczne opinie wojnie trzydziestoletniej, konfliktowi, który trawił Europę niemal przez całą pierwszą połowę stulecia, prawie nie pozostawiając na kontynencie miejsc wolnych od niszczących następstw. Ale, co zrozumiałe, Hume patrzył i oceniał ten wiek 
z angielskiej perspektywy. W tym właśnie wieku podjęto najintensywniejsze próby obrony wolności politycznych narodu, co stało się widoczne w konfrontacji z absolutystycznymi tendencjami kontynentalnej Europy. Hume próbował dowieść, że to w tym czasie na dobre rozgorzał bój o wolności polityczne 
i religijne, w którym angielskie społeczeństwo nie ukrywało swojej niechęci do absolutystycznych dążeń i katolickich sympatii Stuartów. Szkot odnotował wypowiedzi mężów stanu, dyplomatów i osób prywatnych, które zgłaszały zastrzeżenia do obowiązującego stanu prawnego i faktycznego państwa, by 
w końcu wystąpić otwarcie przeciw planom królewskim. I choć powątpiewał, by można było uczynić Anglię monarchią absolutystyczną na wzór państw kontynentalnej Europy, to jednak nie lekceważył wysiłków, jakie podejmowano na dworze św. Jakuba na rzecz wzmocnienia władzy monarszej w kraju. Zwracał uwagę, że kolejni Stuartowie czynili nieudane i nie zawsze przemyślane próby przekonania Anglików, iż władza królewska pochodzi z nadania Boga i tym samym nie może być zakwestionowana przez żaden z ziemskich autorytetów. Taka postawa Stuartów wydawała się szkockiemu dziejopisowi anachronizmem.
Ilustruje to dobrze przykład losów Jakuba I. Niecierpliwie oczekiwany 
i dobrze przyjęty w Anglii w 1603 roku, utracił społeczne zaufanie już w pierwszej dekadzie władania krajem. Okazał się władcą rozrzutnym, kapryśnym, leniwym i apodyktycznym. Zbyt wiele czasu poświęcał swoimi faworytom, by znajdować czas na włodarzenie królestwem. Jego nieprzemyślane postępowanie w kwestiach religijnych poróżniło go z prezbiteriańskim Kościołem Szkockim, a z czasem zraziło też różne odłamy angielskich protestantów. Nieustannie zwoływane sympozja teologiczne jedynie podsycały spory religijne, zamiast je wygaszać. Niezręczne okazały się królewskie ingerencje w liturgię Kościołów anglikańskiego i szkockiego. Chwiejna i kapryśna była jego polityka zagraniczna. Kokietowanie absolutystycznie rządzonej Francji i nieprzeciwstawienie się imperialnej Hiszpanii osłabiły wiarygodność Anglii w oczach jej naturalnych sojuszników w Europie, a głównie Zjednoczonych Prowincji, protestanckich państw Europy Północnej i państewek Rzeszy Niemieckiej. Jakub I nie udzielił pomocy palatynowi reńskiemu Fryderykowi, który pojął za żonę jego córkę Elżbietę, i poparł Czechów w ich sporze z wiedeńskimi Habsburgami na początku wojny trzydziestoletniej. Jako legalista wykrętnie uzasadniał odmowę udzielenia pomocy finansowej i militarnej zięciowi koniecznością poszanowania praw Habsburgów do czeskiego tronu. Jedyna wyprawa wojskowa na kontynent z końca 1624 roku, podjęta w celu wspomożenia protestantów w Rzeszy Niemieckiej, okazała się zupełnym fiaskiem. Nieprzygotowana ani od strony wojskowej i dyplomatycznej, ani organizacyjnej, spowodowała, że stłoczeni na okrętach żołnierze, niemający prawa wyjścia na ląd, zostali zdziesiątkowani przez epidemie. Hume wyraźnie zdystansował się od opinii dworzan i samego Jakuba I, iż jego polityka była „prosperous and pacific”. Opisał ją jako pasywną i asekurancką, bo w końcu nie służyła pomyślności kraju. Wiecznie poszukujący pieniędzy władca, rozdający je na prawo i lewo, głównie swoim męskim faworytom, popadł w końcu w spór z własnym parlamentem i pozostawił królestwo bez pieniędzy. Gdy umierał 27 marca 1625 roku, w pięćdziesiątym dziewiątym roku życia, po dwudziestu dwóch latach panowania, nie znalazł uznania ani w oczach współczesnych, ani potomnych. Szkocki dziejopis posunął się jeszcze dalej w swoich uprzedzeniach, określając wcześniejsze panowanie Jakuba I w Szkocji jako nieudane, co nie znalazło później potwierdzenia w historiografii [HE, 526].
Z podobnie krytyczną oceną nie spotkamy się już w odniesieniu do Karo-la I, panującego w latach 1625–1649. Charakter i czyny tego młodszego z synów Jakuba nie są malowane tak ciemnymi barwami, jak w przypadku ojca. Zasygnalizowane wyżej względy zewnętrzne, niezależne od woli monarchy, były powodem istotnych usprawiedliwień ze strony szkockiego dziejopisa. Odwołajmy się do jego wielce wymownych słów:
Nieszczęśliwy los związał go z okresem, gdy wiele wcześniejszych rządów zasmakowało w silnej arbitralnej władzy, zaś duch ludu biegł ku wolności. A nawet gdyby przyjąć, że jego polityczna ostrożność nie była na tyle dostateczna, aby uwolnić go od niebezpieczeństw nań czyhających, to i tak należy go usprawiedliwić, gdyż nawet po tym zdarzeniu, kiedy zwykle łatwo jest naprawić wszelkie błędy, trudno byłoby rozstrzygnąć, jak postępować w sytuacji, kiedy trzeba zachować autorytet korony i utrzymać pokój [HE, 533].
Przyjmując bowiem pogląd, że ekstremalnie niekorzystne okoliczności zewnętrzne i wewnętrzne uniemożliwiły Karolowi I sprawne zarządzanie państwem, Hume konsekwentnie nie przywiązywał nadmiernej wagi do cech osobowych panującego, inaczej niż miało to miejsce w przypadku Jakuba I i wcześ-niejszych od niego władców angielskich. Gotów jest nawet polemizować ze złośliwymi opiniami historyków, którzy zbyt łatwo, nie uwzględniając obiektywnych okoliczności, zrzucali na monarchę całą odpowiedzialność za bieg wydarzeń.
Hume wskazuje, że Karol miał wiele przymiotów ciała i ducha, które 
w innych okolicznościach służyłyby państwu i społeczeństwu. Jak pisze:
Książę wspaniale się prezentował, był w nim jakiś odcień słodyczy 
i melancholii. Piękna, regularna twarz o zdrowej cerze, a silne ciało 
o słusznych proporcjach, choć średniej postury, było w stanie znieść wszelkie niedogodności losu. Wspaniały jeździec, dysponujący rozmaitymi walorami, których miał w nadmiarze, spełniał ideał doskonałego księcia [HE, 634].
W innym zaś miejscu, charakteryzując jego osobowość, dodawał, że cnoty przeważały nad wadami, tak zresztą jak u większości, jeśli nie u wszystkich 
z nas. I w zgodzie z zasadami portretów psychologicznych, formułowanych przez klasyka tej klasy co François de la Rochefoucauld, pisał, że „jego godność była wolna od pychy, człowieczeństwo od słabości, odwaga od zapalczywości, umiar od surowości, oszczędność od skąpstwa”. Stąd dla Hume’a Karol I był raczej człowiekiem dobrym niż wielkim, a ponadto nie dysponował władzą absolutną w państwie. Toteż, kiedy przyszło historykowi przedstawiać i ocenić przebieg dramatycznych wydarzeń 1641 roku, tzn. wyjaśnić powody ostatecznego zerwania króla z parlamentem, czemu towarzyszyła nieudana próba aresztowania pięciu przywódców Izby Gmin – ostrze krytyki skierowane zostało nie przeciw królowi, lecz reprezentantom parlamentu. W tekście zwraca się uwagę na rozsiewanie przez członków Izby Gmin złośliwych pomówień i niewybrednych oskarżeń pod adresem monarchy, który jakoby uciekł z Londynu, obawiając się o swoje życie. W takim razie, pytał historyk, dlaczego pozostawił królewską małżonkę na łaskę kapryśnego motłochu? W podobnym stylu Hume polemizuje z argumentami parlamentu, że ucieczka Karola do Irlandii miała służyć zgromadzeniu dostatecznych i lojalnych sił wojskowych w celu stłumienia buntu w stolicy. Podkreśla, że wybuch powstania w Irlandii, wymierzonego przeciw Anglii, w tym także interesom członków Izby Gmin, było problemem dobrze znanym w Londynie. Budowanie tendencyjnego, stronniczego wizerunku monarchy miało go zdyskredytować w oczach Anglików i uczynić narzędziem w rękach zbuntowanego parlamentu [HE, 574–589]. Hume wprowadził do swojej narracji historycznej nowego, niezmiernie ważnego aktora angielskiej sceny politycznej – opinię publiczną. To o jej względy rozpoczął się bój między Stuartami a angielskim parlamentem. Został on właściwie przegrany przez wszystkich Stuartów, choć może w najmniejszym stopniu przez Karola II, który wrócił z wygnania w 1660 roku i próbował rządzić państwem, nie narażając się angielskiej opinii, co i tak do końca mu się nie udało.
Parlamentowi udało się natomiast przekonać społeczeństwo, że predylekcja Stuartów do absolutyzmu była im jakby przyrodzona i oczywiście pozostawała w sprzeczności z naturalnym prawem Anglików do współdecydowania 
o losach kraju. Wydaje się, że jedynym wyjątkiem był wspomniany Karol II Stuart, którego wysiłki, żeby zbudować pokój wewnętrzny w państwie, nie zawsze konsekwentne, zostały oparte na zasadach wąskiej, ale możliwej do urzeczywistnienia tolerancji religijnej. Kontynuowane one były za czasów Jakuba II i w ograniczonym wymiarze miały objąć katolików angielskich. Ten właśnie warunek umożliwił parlamentowi zdyskredytowanie królewskich planów stabilizacji państwa i został zinterpretowany jako zamach na instytucje państwa. Szkocki historyk zwraca uwagę, że każda inicjatywa administracyjna 
i legislacyjna ostatnich Stuartów na tronie angielskim była odczytywana jako próba „rehabilitacji” katolików i nie mogła oznaczać nic innego jak przywrócenie na Wyspach Brytyjskich systemu rządów absolutystycznych. Stąd parlamentowi przypadła rola powstrzymania procesu anarchizacji kraju, do której prowadziłoby kontynuowanie polityki absolutystycznej. Dlatego krótki okres rządów Jakuba II zapisał się w umysłach Anglików jako czas narastania nie-pokojów społecznych, wypływających z religijnych pobudek. Byłoby jednak przesadą twierdzenie, że sympatie Hume’a zawsze sytuowały się po stronie nowego społeczeństwa, świadomego swoich praw i przywilejów. I to nie tylko 
z tego powodu, iż dostrzegał on stronniczy wpływ Izby Gmin na kształtowanie się wrogich Stuartom nastrojów społecznych. Izba Gmin uporczywie sugerowała angielskiej opinii publicznej, że wzmocnienie królewskich prerogatyw musi się odbyć kosztem narodu, a królewskie sympatie do katolicyzmu były tego dobitnym potwierdzeniem. Zdaje się, że Hume niezupełnie był przekonany, iż wigowska interpretacja polityki Stuartów była w pełni prawomocna. To właśnie z tych wątpliwości zrodziła się jego wyważona ocena panowania Karola I i jego syna Karola II. Z tego też powodu nie im, lecz parlamentowi postawił zarzut uprawiania obłudnej, jak dowodził, polityki dezinformacji. W jego przekonaniu hipokryzja okazała się jednak skutecznym narzędziem w rękach angielskiego parlamentu, gdyż umożliwiła – co wydaje się zaskakujące – ugruntowanie 
w Anglii zasady wolności politycznych.
Choć pisma polityczne Davida Hume’a nie stanowią znaczącej części jego dorobku, są jednak ważne. Jak zauważa Roger Scruton, „w charakterystycznym stylu i wizji Hume’a zarówno konserwatyści, jak i liberałowie znajdowali wyraz koncepcji fundamentalnych dla ich światopoglądu” [3]. W rzeczywistości zdroworozsądkowe podejście Hume’a do historycznej przeszłości Anglii nakazywało mu dystansować się wobec ideologicznych uzasadnień w polityce. Okazał się realistą, który zaakceptował „sławetną rewolucję” z 1688 roku jako najlepsze 
z możliwych do przyjęcia rozwiązań dylematów ustrojowych państwa.

Bibliografia

Barnes H.E., 1963, A History of Historical Writing , New York.
Bongie L., 1965, David Hume: Prophet of the Counter-revolution , Oxford.
Brewer J., 1997, The Pleasures of the Imagination. English Culture in the Eighteenth Century , New York.
Cannon J., 1987, Aristocratic Century. The Peerage of Eighteenth Century England , Cambridge.
Chartier R., 2001, Literat , [w:] M. Vovelle (red.), Człowiek Oświecenia , Warszawa, 
s. 185–190.
Colley L., 1992, Britons. Forging the Nation 1707–1737 , New Haven.
Collins A., 1927, Authorship in the Days of Johnson, being a Study of the Relation bet-ween Author, Patron, Publisher, and Public 1726–1780 , London.
Grabski A.F., 2003, Dzieje historiografii , Poznań.
Hazard P., 1972, Myśl europejska w XVIII wieku. Od Monteskiusza do Lessinga , Warszawa.
Herman A., 2001, The Scottish Enlightenment. The Scots’ Invention of the Modern World , London.
Honston R.A., Whyte J.D. (eds.), 1988, Scottish Society , Cambridge.
Kerhan A., 1987, Printing Technology, Letters and Samuel Johnson , Princeton.
Komorowski P., 1996, Koncepcja historii Williama Robertsona , „Analecta. Studia 
i Materiały z Dziejów Nauki” V, nr 2.
Langford P., 1992, A Polite and Commercial People, England 1727–1783 , Oxford 
& New York.
Lehmann, W., 1971, Henry Home. Lord Kames and Scottish Englightement , 
The Hague.
Lipoński W., 2003, Dzieje kultury brytyjskiej , Warszawa.
Mossner E.C., 1943, The Forgotten Hume: Le Bon David , New York: Columbia University Press.
Mossner E.C., 1954, The Life of David Hume , Austin: University of Texas Press.
O’Gorman F., 1997, The Long Eighteenth Century. British Political and Social History 1688–1832 , London & New York.
Ossowska M., 1966, Myśl moralna Oświecenia angielskiego , Warszawa.
Pocock J.G.A., 1975, The Machiavellian Moment , Princeton.
Ross I., 1972, Lord Kames and the Scotland of His Day , Oxford.
Scruton R., 2002, Słownik myśli politycznej , Poznań.
Shklar J.N., 1997, Zwyczajne przywary , M. Król (tłum.), Kraków–Warszawa.
Smout T.C., 1970, A History of the Scottish People 1550–1830.
Spurlich P.M., 1969, Montesquie in America 1760–1800 , New York.
Trevelyan G.M., 1961, Historia społeczna Anglii , Warszawa.
Zabieglik S., 2000, Historia Szkocji , Gdańsk.

NOWA KRYTYKA 20–21 Rok 2007 ISSN 0867-647X

<<< Powrót do części pierwszej artykułu

[1] [Langford 1992, 93] oraz [O’Gorman 1997, 316]. Warto przypomnieć, że aneksy zamieszczone w Historii Anglii zostały podzielone na cztery części. Pierwszy dotyczy okresu anglosaskiego (V–XI w.), drugi – czasów średniowiecznych, trzeci – panowania dynastii Tudorów, czwarty zaś Stuartów. Pięćdziesiąt stron tekstu jest prawdziwym ukłonem Hume’a w stronę studiów nad obyczajami, kulturą i sztuką Anglii.

[2] W Historii Anglii Hume’a dziejom panowania Henryka VII poświęcono osiem rozdziałów (s. 262–354). Panowanie Elżbiety Tudor zostało omówione w jedenastu rozdziałach (s. 380–526). Tymczasem czasy Edwarda i Marii Tudor omówiono na 17 stronach tekstu, w czterech rozdziałach (s. 364–381).

[3] [Scruton 2002, 131 n.]. Na temat przemyśleń Hume’a w kwestii sztuki rządzenia zob. [Cannon 1987, 148 n.].

Dodano dnia:18 maja 2009

Niedawno opublikowane