Ignacy S. Fiut

Filozoficzna rekonstrukcja fenomenu sportu

Ignacy S. Fiut

A G-H w Krakowie

Józef Lipiec, Pożegnanie z Olimpią, Wydawnictwo FALL, Kraków 2007, ss. 400.

Ukazała się kolejna książka znanego filozofa krakowskiego, zajmującego się m.in. fenomenem sportu, Józefa Lipca pod znamiennym tytułem – Pożegnanie z Olimpią. Warto nadmienić, że pod redakcją autora już w roku 1980 powstała pierwsza książka pt. Duch sportu, której autorzy starali się zarysować pewien horyzont możliwej refleksji filozoficznej nad sportem, przeczuwając, że zjawisko to ulega silnym zmianom o charakterze istotnościowym i ma ogromny wpływ na życie ludzi drugiej połowy XX wieku. Lipiec systematycznie zajmował się zjawiskami sportowymi, ich wpływem na indywidualny i wspólnotowy sposób istnienia człowieka i można nawet powiedzieć, że stworzył w środowisku krakowskim własną szkołę filozofii sportu. Do tej pory ukazało się kilka pozycji jego autorstwa poświęconych temu zagadnieniu: Kalokagatia. Szkice z filozofii sportu (1988), Filozofia olimpizmu (1999) oraz dwie obszerne prace pod jego redakcją: Logos i etos polskiego olimpizmu (994) oraz Sport, olimpizm, wartości (2000). Wydanie tej pracy przez autora w tym czasie nie wydaje się przypadkowe, ale zapewne chodziło myślicielowi, by zwrócić uwagę na radykalne zmiany kontekstu kulturowego wartości, którym sport ery nowożytnej służy, podlega i które ze sobą niesie, szczególnie w świecie ogarniętym obecnie dynamicznymi procesami globalizacji, odciskającymi swoje piętno na sposobie kreowania, rozumienia, postrzegania i wartościowania sportowego współzawodnictwa.

Praca składa się z sześciu części, w których sukcesywnie autor rozwija ważne momenty związane z funkcjonowanie fenomenu sportu, ukazywanym zarówno w perspektywie historycznej oraz w panoramie współczesnej, a noszą one następujące tytuły: „Wartość i sens sportu”, „Wokół edukacji olimpijskiej”, „Uczciwy sport”, „Fenomen piłki”, „Sporty zimowe” i „Pożegnanie”. Na końcu zostało zamieszczone „Autobiograficzne posłowie” autora, w którym ze szczegółami opisuje swoje czynne i bierne związki ze sportem, a więc tę długą „grę miłosną”, która doprowadziła go od młodzieńczych fascynacji jego przejawami, przez czynne jego uprawianie, pracę organizacyjną na jego rzecz - np. autor był członkiem-założycielem w roku 1984 Polskiej Akademii Olimpijskiej, przez kilka kadencji przewodniczył Komisji Kultury i Edukacji PKOL, a w konsekwencji całość tych doświadczeń zaowocowało długim i głębokim namysłem filozoficznym, pozwalającym mu dojść do sformułowania pewnej osobistej, fenomenologicznej „filozofii sportu”.

W pierwszej części autor rozpoczynając rozważania próbuje dociec na czym polega wartość istotna zjawiska sportu. Sądzi, że jako zjawisko wyrażające ludzkie działanie jest w intencjonalnie pośrednio lub bezpośrednio nakierowany na wartości. Jest bowiem w sposób wyrafinowany realizacją wartości już zastanych oraz miejscem i sposobem tworzenia nowych. Mowa tu jest o wartościach etycznych, estetycznych oraz dramaturgicznych. „ Sport ma być zatem z założenia – pisze Lipiec - terenem prezentacji uniwersalnej aksjosfery, choć ze względu na szczególne cechy własne – jako swoistej g i e ł d y w a r t o ś c i – może przyczyniać się do intensyfikacji wychowania aksjologicznego. W sporcie – powiada się czasem – widać zapewne wszystko to samo, co w życiu poza stadionem, ale w s p o r c i e w i d a ć w y r a ź n i e j (toteż i wybór, i aplikacja określonych wartości dokonuje się w trybie przyspieszonym i – być może – trwalszym w skutkach” (s. 16). Wokół bowiem eksponowanej na jego obszarze zasady fair play , w zjawiskach sportowych wyraziście prześwitują - jakby powiedział Roman Ingarden, do którego tradycji badawczej nawiązuje autor – wartości: utylitarne, witalne, prestiżowe, poznawcze, etyczne, estetyczne i sakralne, przyjmując postaci osobowe oraz wspólnotowe – np. wartości patriotyczne. Do szczególnego momentu istoty sportu, który generuje wartości oryginalne i autoteliczne – należy to, że – jak twierdzi Lipiec - nią „bezinteresowna sprawdzalność ludzkiej mocy życiowej”. Inna specyficzna własnością sportu jest jego a g o n i c z n o ś ć (stadionowe współzawodnictwo), polegająca na odwadze czynnego współzawodnictwa przed publicznością, którego celem jest opanowywanie chaosu i wprowadzanie ładu, a przy tej okazji sprawdzanie siebie i swoich możliwości i predyspozycji do tego typu działań. Ta agoniczność już w starożytności zrodziła ideę olimpizmu jako sposobu sprawdzania się człowieka „dla siebie”, „dla nas” na oczach „owych innych”. W ten właśnie sposób sport stał się w sensie antropologicznym formą agonu koniecznego do rozwoju u ludzi postawy samorealizacyjnej oraz próbą pokonywania niemożliwego – podkreśla krakowski filozof. Sport jawi się także jako fenomen możliwości wolnego wyboru, prowadzi do misterium teatralizacji życia, kreacji kryteriów oraz zasad sprawdzianów i możliwych celów, które uwalniają życie społeczne ludzi o d trybalnej walki na śmierć i życie. Jest więc ścieżką harmonijnego rozwoju ludzkiej cielesności oraz duchowości, umiejętności poznawania siebie i panowania nad sobą, a w konsekwencji źródłem rozwoju ludzkich sfer emocjonalnych jako podstawy wszelkiego możliwego tworzenia.

Inną ważna sprawą omawiana w drugiej części książki jest idea „kody olimpijskiej”, budowanej w oparciu o ideologię sakralizacji sportu, czyli postrzegania go jako źródła rozwoju ludzkiej heroiczności oraz szlachetności, tzn. rozwoju w człowieku tego, co stanowi „lepszą część jego natury ludzkiej” i jednoczesnego okiełznuje tę „gorszą”. Dzieje się tak już od idei starożytnej Olimpii, czyli od momentu lansowania wzorca człowieka „kalokagatii”, który posiada „harmonię ducha i ciała” i jest skierowany ku „Dobru i Pięknu” samemu. Idea ta, co podkreśla autor, ciągle podlegała zmianie, a szczególnie w ostatnim wieku, kiedy odrodził się ruch olimpijski ery nowożytnej, który za sprawą barona de Coubertina oraz jego przyjaciół przyczynił się do powstania i nieustannej ewolucji nowego aksjologicznego wzorca sportu, jakim jest „etos uczestnictwa i rywalizacji. Sport odrodzony w nowożytności kieruje się bowiem czterema zasadami, o których Lipiec tak oto pisze: „Pierwszą z nich była zasada ekechejri – „pokoju bożego” – nakazująca zaprzestanie działań wojennych na czas igrzysk. Druga – połączenie indywidualizmu z reprezentacjonizmem (zawodnik wygrywa laur dla siebie i dla kraju). Trzecia zasada – to bezwzględna równość zawodników na starcie (niezależna od pochodzenia, poglądów i majątku). Czwarta – to sprawiedliwość ocen, regulowana nie tylko przepisami, lecz działalnością zaprzysiężonego zespołu niezależnych sędziów. Naczelna reguła „czystej gry” – obecna, rzecz jasna, także w kanonie Olimpii – była równie dobitnie podkreślana w etosie rycerskim, notabene nie tylko europejskim (można ją zatem uznać za względnie niezależną od tradycji antycznej” (s. 52). Idea olimpiady w erze nowożytnej głównie została połączona z edukacją olimpijską, czyli wychowaniem przez słowo, symbol i czyn, które realizuje się przez przekaz tradycji, wartości, reguł porządkowania chaosu w świecie i wprowadzania do niego ładu. W sferze symbolicznej związanej z sakralizacją sportu, na co składają się symbole ognia, budowli oraz laurów olimpijskich, towarzyszących im rytuałów i ceremoniałów, eksponowane są również symboliczne idee, np. apollińska idea harmonii, tzn. uczestnictwa, spotkania i wspólnoty oraz idea dionizyjskiej energii, czyli walki, honoru i zwycięstwa. Nawiązują one do zasad ponadplemiennych, ponadpaństwowych, ponadnarodowych o charakterze uniwersalistycznym, choć jednocześnie pozwalają eksponować wartości różnicujące ludzi o charakterze regionalnym, lokalnym, ale i państwowo-narodowym, co ucieleśnia najwyraźniej symbol „Rodziny Olimpijskiej, przybierający wymiary globalne i ponadpokoleniowe. Również uczestnictwo w czynie olimpijskim, poprzedzonym przygotowaniami i ciężką pracą, która owocuje wzmaganiami na stadionie, stanowi jedną z najlepszych dróg edukacji ludzi do efektywnego życia, i to na dodatek wzmocnionego emocjami związanym z ludycznością, która zawsze towarzyszy wyczynom sportowców. „Olimpizm – konstatuje Lipiec – stał się nie tylko mocnym w wyrazie zjawiskiem, ale nade wszystko e s e n c j a l n y m s k ł a d n i k i e m w s p ó ł c z e s n o ś c i, powodując w kulturze – poszczególnych krajów, a w sumie całego świata – zwrot ku (1) a d m i r a c j i c z y s t e j c i e l e s n o ś c i, (2) l u d y c z n o ś c i s t e a t r a l i z o w a n e j, (3) p r o s t oc i e r e g u ł e t y c z n y c h oraz (4) k w a n t y f i k a c j i o s i ą g n i ę ć i r e l a c j i m i ę d z y l u d ź m i”(s. 94). W ten sposób sport jest postrzegany obecnie jako odskocznia od edukacji alienującej ku autentycznej, bo „wychowanie dla sportu” prowadzi również do „wychowania dla życia”, w którym sport będący jego ważnym ułamkiem, dobrze przygotowuje do realizacji egzystencjalnych celów pozasportowych.

W części trzeciej zostały zaprezentowane zasady tzw. czystego uprawiania sportu, które autor określa mianem idei „czystej gry”, której wyrazem aksjologicznym jest obecność fair play w strukturze akceptowanych i realizowanych wartości przez jednostki i zespoły we wszystkich formach zawodów sportowych, które ogólniej stają się wzorcami dla analogicznych norm życia społecznego w wymiarze globalnym. Autor podkreśla, że tego typu postawy czystej gry sportowej są w sposób szczególny nagradzane, zaś ich łamanie pociąga za sobą dotkliwe kary i napiętnowanie społęczne. Chodzi tu o to, by w sposób szczególny napiętnować te sposoby uprawiania sportu, które sprowadzają się do „gry foul”. Inną ważna kwestią edukacyjna związana z czystością sportu jest jednoznacznie negatywna postawa twórców tego zjawiska względem rasizmu oraz ksenofobii, a działanie na rzecz przekraczania i znoszenia funkcjonujących stereotypów, by w przyszłości tworzyć podstawy dla „ludzkiej rodziny globalnej”. W tej perspektywie zostaje interesująco ukazany fenomen boksu, owej „szermierki na pięści”, w którym to „fenomenie bicia” unaoczniają się człowiekowi granice podmiotowej suwerenności drugiego człowieka, w którym ukazuje się logika osobistej odwagi, chęci odwetu, panowania, pokonania, ale i zrozumienia dla ludzkiego bólu, lęku i uległości. Ważnym więc dla kształtowania się czystości sportu - co podkreśla z naciskiem Lipiec – jest etyczna powinność trenera, który dla zawodnika pełni szereg funkcji, a mianowicie: nauczyciela, wychowawcy, powiernika, przewodnika, ale i reżysera jego rozwoju nie tylko sportowego, ale i pozasportowego. Sportowiec bowiem powinien uczyć się w pracy z trenerem tzw. „gry w życie uczciwe”. Przy okazji podkreślona zostaje tu rola pieniędzy w sporcie, które mają być źródłem autotelicznego rozwoju zawodnika, a sport w ich kontekście nie może być potraktowany jako instrument do akumulacji zysku, zaś wielkość pieniędzy nie może wpływać bezpośrednio na poziom wyczynu sportowego.

W części czwartej spotykamy się z wielostronną refleksją na temat relacji między człowiekiem a piłka, a więc są tam ciekawe uwagi na jej temat natury ontologicznej, epistemologicznej, psychospołecznej, po etyczne i estetyczne. Lipiec analizuje piłkę jako partnera człowieka, medium zapośredniczające relacje i interakcje międzyludzkie, kryterium sprawności i przydatności społecznej, próbuje zgłębić tajemnic futbolu jako gry-widowiska przyciągającego do oglądania, zachwytu i admiracji miliardy fanów. „Jeszcze bardziej interesujących spostrzeżeń dostarcza niedoceniana na ogół szansa interpretacji futbolu ( a być może ogółu zespołów gier z piłką) na gruncie , nazwijmy tak, f r e u d y z m u s t o s o w a n e g o. Mamy tu do czynienia sądzi krakowski myśliciel - z odwrotnością archetypu działań wojennych, kończących się aktem rytualnej śmierci (symbolicznym przez gol, czyli piłkę w siatce). W ujęciu freudowskim, gdzie obok boga śmierci Tanatosa występuje bóg miłości Eros, to ten drugi właśnie przejmuje funkcje przewodnie, do jego też pozycji i intencji kierujemy się przede wszystkim w poszukiwaniu wyjaśnień źródła i biegu namiętności ludzkich, w szczególności w odkryciu ich ukrytych motywów. Mecz futbolowy staje się s y m b o l i c z n y m a k t e m i n i c j a c j i i k r e a c j i ż y c i a, piłka w ruchu uosabia zaś siłę męską, wdzierająca się do bramki, która przejmuje na siebie rolę czynnika kobiecego. Towarzysząca zdobyciu bramki – podkreśla autor – euforia zawodników i widzów graniczy z wybuchem orgiastycznej radości i nie może być inaczej wytłumaczona, jak skrywanymi potrzebami libido, uwalnianymi szczęśliwie od czasu do czasu przy pomocy skutecznych a definitywnych strzałów w światło prostokąta bramki przeciwnika” (s. 247). Zapewne trudno niezgodzie się tu za autorem, podobnie jak i w innych przypadkach analizy zjawiska związanych z piłką nożną, że fenomenologiczny wgląd w to zjawisko niewątpliwie ukazuje jego psychoanalityczny charakter w sensie społecznym.

Również sporty zimowe nie uszły uwadze filozofa, choć w opinii badacza reprezentują one, w przeciwieństwie do sportów o antycznej genezie olimpijskiej, kierunek im przeciwnym, mianowicie dążą do intensyfikacji więzi człowieka z naturą, pozostając ze swej natury zjawiskami typowo sportowymi. W tym ludzkim doświadczeniu sportowym na łonie natury ważne staje się eksponowanie umiejętności przekraczania przeszkód pojawiających się w kontaktach z nią, ale również badanie własnej wytrzymałości wobec żywiołów natury, ale i umiejętności adaptowania się do trudności, które natura stwarza człowiekowi. Wydaje się, że obecnie idzie również i o odrodzenie owych pierwotnych związków człowieka z naturą, które kształtowały jego specyfikę gatunkową zarówno w wymiarze biologicznym, a następnie kulturowym.

W ostatniej części, która jest jakby pożegnaniem się autora z badaniami filozoficznych aspektów sportu, a może pożegnaniem klasycznej jego idei, nie jest on jednak do końca przekonany czy jego ustalenia, co do istoty sportu nie są jeszcze przedwczesne: czy nowy wiek oraz towarzyszące mu zmiany w stosunku człowieka do świata i do innego człowieka nie doprowadzą do zaniku szlachetnie idei olimpijskiej, czy może sport współczesny stworzy zupełnie nowe momenty istotne, które będą daleko odbiegał od jego pierwotnego ideału, ale będą zgodne z ponowoczesną naturą człowieka i będą kreatywnie na nią wpływać. Wiele bowiem tekstów, które powstawały w różnych okresach jego interesowania się sportem, tworzących tę książkę, pozostaje względem siebie w opozycji, co świadczy o wewnętrznym rozdarciu autora, który nie chce zrezygnować ze szczytnych wartości i funkcji społeczno-antropologicznych, które on niesie i zabezpiecza, ale postrzega jednak zmiany, które w konsekwencji daleko odbiegają od jego pierwotnego ideału. Ciągle bowiem wyraźnie widzi we współczesnych zjawiskach sportowych owo antyczne rozdarcie ideału, który w Imperium Rzymskim przekształcał się często w Colosseum w krwawe igrzyska, w których zamiast sportowców pojawiali się gladiatorzy, by zaspokoić pierwotne instynkty żądnej mocnych wrażeń i krwi publiczności „imperialnego cyrku”. Analizując więc fenomen nowożytnego olimpizmu, krakowski filozof sugeruje, by potraktować go jako twór kulturowo oryginalny i samodzielny, wychodząc z założenia, że „jak świat - takie igrzyska”, i że one jako metafora życia ludzi nieustannie odzwierciedlają jego specyfikę oraz panujące systemy wartości danej epoki, jakimi kierują się ludzie. „Olimpizm – wyjaśnia autor – jest zatem od ponad stu lat m i e s z a n i n ą d w ó c h m i t ó w: antyczności i nowoczesności, a zarazem dwóch porządków wartości, wciąż trudnych do stopienia w jedna, nierozerwalną całość, i może dlatego wciąż rozrywany zarówno przez siły zewnętrzne, jak i konflikty wewnątrz własnej struktury? Myślimy helleńską symboliką – działamy wszak po swojemu, wedle reguł XIX, XX i XXI wieku. (…) Nie da się jednakże wykluczyć odważnej hipotezy, głoszącej, iż mimo wszystko – dzisiejszy olimpizm stanowi mocna, dialektyczną syntezę, zdolną do samodzielnego stawiania czoła przeciwnościom” (s. 317).

Niebawem rozpocznie się czas kolejnych Igrzysk Olimpijskich, tym razem w „państwie środka”, w kręgu kultury, choć bardzo starej, to jednak odległej od tej, która w starożytnej Olimpii zrodziła ideę igrzysk. Decyzja o przyznaniu Chinom organizacji kolejnej olimpiady nowożytnej była również symbolem globalizaowania się kultury ludzkiej z jednej strony, z drugiej zaś potwierdza pewną prawidłowość, że zmiany w gospodarce, ale i w polityce w tym państwie zaszły już tak daleko, że może ono podołać standardom, jakie ruch olimpijski nakłada na organizatora olimpijskiego współzawodnictwa. Należy również mieć nadzieję, że te ośrodki polityczne w świecie, które nawołują do bojkotu igrzysk, zaprzestaną prowadzenia krwawych wojen, działań dywersyjnych, które do wojen prowadzą, przynajmniej na czas igrzysk, np. w Iraku, Afganistanie, Palestynie i wielu innych częściach naszego globu, bo obecna hipokryzja polityczna tych ośrodków wydaje się nie mieć granic. Warto, by przedstawiciele tego rodzaju nagonek politycznych podnieśli swoją wiedzę na temat sensu samego sportu oraz związanej z nią kody olimpijskie, w czym wydatnie może pomóc przedstawiana praca krakowskiego filozofa. Warto ją polecić również i tym, którym ideały sportu są bliskie, jak i tym, którym sport dostarcza najwyższej jakości przeżyć duchowych.

Dodano dnia:31 lipca 2008

Niedawno opublikowane