Dyskretny urok Prawdy. Apel o otwarcie archiwów Heideggerowskich

Redakcja "Nowej Krytyki" otrzymała poniższy APEL od grupy studentów filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego reprezentowanej przez panią Gretę Wierzbińską / ...dziękujemy za zaufanie!!! / i uznała, że należy go upublicznić. Chodzi nam zarówno o umożliwienie naszym czytelnikom przyłączenia się do APELU, jak i o dyskusję na ten niezwykle istotny temat.

Jerzy Kochan

Dyskretny urok Prawdy. Apel o otwarcie archiwów Heideggerowskich.

Jakiś czas temu na łamach „Le Monde” ukazał się obszerny artykuł francuskiego historyka i filozofa E.Faye, z Uniwersytetu w Nanterre, połączony z apelem o ujawnienie zawartości Marbachowskich archiwów Heideggerowskich. Wcześniej z apelem wystąpiły władze Uniwersytetu w Saarbrück. Można zapytać skąd to nagłe zainteresowanie odtajnieniem treści materiałów.

Sprawa Heideggerowskiego „flirtu” z nazizmem nie jest świeża, budzi kontrowersje od dość dawna. Literatura dotycząca ideologicznego zaangażowania autora „Bycia i czasu” jest nader bogata, że wymienię tu tylko pozycję „Heidegger i nazizm” Victora Fariasa czy pracę „Heidegger-wprowadzenie do nazizmu poprzez filozofię”, wspomnianego już E. Faye.

A jednak wciąż częste są głosy kwalifikujące przypadek Heideggera jako mało znaczący incydent..

Kwestia jest o tyle istotna, że Heideggerowskie „negatywne ukąszenie ideologiczne” w coraz mniejszym stopniu pozostaje sprawą dyskusyjną, co między innymi potwierdzają dane zgromadzone w archiwach. Zawierają one wiele interesujących materiałów, m.in. listy Heideggera do żony Elfriede, wskazujące na przemianę poglądów filozofa po 1910 roku.

Treść korespondencji nie pozostawia niestety wątpliwości co do ‘sympatii ideowych’ Heideggera potwierdzając skrajny antysemityzm i rasizm autora ‘Bycia i Czasu’.

Wspomniany już V.Farias powołuje się m.in. na takie momenty w karierze Heideggera jak odwołanie się do” chwały i wielkości rewolucji Hitlera” z 1933 roku czy wygłoszone w tym samym roku przemówienie, w którym filozof zwraca się do studentów niemieckich z zapewnieniem, że „Doktryny i ‘idee’ nie będa już rządzić ich egzystencją. Sam furer i tylko on, jest obecną i przyszłą rzeczywistością Niemiec, i jego słowo jest waszym prawem.”

Ze strony przeciwników odtajnienia archiwów padają argumenty wskazujące na potrzebę oddzielenia oceny intelektualnej spuścizny myślicieli od oceny ich życia prywatnego. ‘Historia filozofii w XX wieku jest symptomatyczna dla większości filozofów. Podjęli oni swą działalność po roku 1945 w taki sposób, jakby nigdy nie było Auschwitz"- w ‘Żyjąc tracimy życie’ pisała Maria Janion. Gadamer, który w III Rzeszy pełnił obowiązki akademickie, pisze swoje najważniejsze dzieło ‘Prawda i metoda"’ tak jak gdyby zagłada nigdy nie miała miejsca.

To prawda, że święty Tomasz z Akwinu był gorącym orędownikiem działań Inkwizycji, a J.J Rousseau autor „Emile”- ’ traktatu o edukacji’, sam porzucił piątkę swoich dzieci oddając je do katolickiego sierocińca. Zasadność tego rodzaju argumentów na rzecz wyłączenia wielkich myślicieli spod oceny moralnej, pozostawia jednak wiele do życzenia. Choć może jako okoliczność łagodząca kwalifikowałby się fakt, iż pisma Rousseau nie są przeniknięte ideami, które filozof wyznawał w życiu prywatnym. Autor ‘Wyznań’ nie nawoływał bynajmniej publicznie do powszechnego porzucania potomstwa. W każdym razie nic na ten temat nie wiadomo.

Wiadomo natomiast o ścisłej zależności między „ głęboko przenikniętą faszyzmem” filozofią Heideggera a jego sympatiami politycznymi, na co wskazuje m.in. J. Habermas przytaczając fragment listu z 1946 roku, w którym Heidegger tak pisał do swojego przyjaciela Herberta Marcuse: "Po narodowym socjaliźmie obiecywałem sobie odnowy duchowej życia i jego całościowości, integralności, pogodzenia antagonizmów spolecznych i wyzwolenia zachodniego Dasein spod groźby komunizmu.”.

W liście tym Heidegger wyjaśnia m.in. źródła swojej fascynacji ideologią narodowego socjalizmu. Paradoksalnie fragment ten nierzadko przytaczają tacy filozofowie jak właśnie sam Marcuse, którzy traktują Heideggerowskie powiązania z nazizmem jako mało znaczący incydent.

Wygląda więc na to, że związek Heideggera z hitleryzmem nie miał charakteru przelotnego epizodu, który pozostawał bez wpływu na ‘naukową twórczość’ filozofa. Heidegger był przekonany o słuszności idei narodowego socjalizmu a jego filozofia i jej język błąd umożliwiły, natomiast „pompatyczna podniosłość słów” pozwoliła nigdy się z niego nie rozliczyć. Przyjmowane nie tylko przez filozofa ale i każdego szanującego się myśliciela, zobowiązanie do dążenia do prawdy zostało w filozofii Heideggera paradoksalnie zastąpione poszukiwaniem sposobu na pamięć niewygodną. Ponieważ samo pojęcie prawdy straciło swą wiarygodność, swój ciężar aksjologiczny stając się pojęciem wieloznacznym i ostatecznie skompromitowanym, to "wszelka kultura po Oświęcimiu, włącznie z jej najwnikliwszą krytyką, jest śmietniskiem" . Myśl filozoficzna autora ‘Przyczynków do filozofii’ okazała się być niemal podręcznikowym przykładem tego, jak za pomocą języka można kamuflować treści niewygodne, jak w „Moich czasach” pisał G.Grass: ‘Heideggerowski żargon filozoficzny mógł zasłaniać i unieważniać górę ludzkich kości, pochodzących z obozu koncentracyjnego".

Odraczanie dyskusji na tematy niekoniecznie wygodne, przyjmujące postać wewnętrznej cenzury np. w postaci tzw.‘ poprawności politycznej’ prima facie – niejednokrotnie okazało się niebezpieczna dla interesu zbiorowego. Konsekwencje takiego stanu rzeczy poniosło zwłaszcza społeczeństwo niemieckie, które nie radząc sobie z pamięcią długo nie potrafiło wyleczyć się z szaleństwa odruchów obronnych pozwalających mu żyć tak jak gdyby holocaust nigdy się nie wydarzył. Żyć próbując zapomnieć o kolizji "bycia ku śmierci" i "góry ludzkich kości", unikając stawiania pytań o to, w jaki sposób wielka kultura niemiecka mogła zostać wprzęgnięta w służbę barbarzyńskiego ludobójstwa.

Wydaje się, że wciąż jeszcze zatem wiele pozostaje do zrobienia. Zacząć można chociażby od przywrócenia szacunku dla spraw elementarnych. Służy temu m.in. dialog z przeszłością, który umożliwia zderzanie się pamięci z niepamięcią, dekonstrukcję ‘figury Nieobecności’. Służy temu także publiczna dyskusja, u podstaw której znajduje się konieczny dla prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa otwartego postulat wolności myśli i słowa, resp. wolności krytyki tout court. Ponieważ, dawno temu odkryto już fałszywość dychotomii fakt-wartość, w której fakty traktowane by były jako zamykające wszelką dyskusję, a wartości stanowiłyby strefę, w której stale panuje beznadziejna różnica zdań, to należy mieć świadomość, że konsekwencje wcześniejszego otwarcia archiwów niekoniecznie będą mieć charakter ostateczny, rozstrzygający i niepodważalny. Trzeba jednak mieć nadzieje, że decyzja ta pozwoli przynajmniej do pewnego stopnia odkłamać ‘fakty’, wyjaśnić wątpliwości i częściowo ukrócić spekulacje mnożone zarówno przez przeciwników filozofii Heideggera, jak i przez broniących się przed upublicznieniem spuścizny autora ‘Techniki i Zwrotu’ heideggerystów. Przypomnijmy, że otwarcie archiwów zapowiedziano na rok 2026, upływa wtedy niespełna 50 lat od śmierci filozofa. Do tego czasu, dostęp do archiwów mają jedynie pojedyncze osoby, upoważnione przez syna Heideggera, Hermana. Będąc jedyną osoba posiadającą prawa autorskie do schedy po filozofie, pełni on rolę swego rodzaju ”strażnika prawdy’’

Przypadek archiwów Heideggerowskich jest tylko jednym z wielu przykładów na to, że ponad pół wieku po upadku Niemiec Hitlerowskich niewiele uległo zmianie. Wciąż bowiem należy przypominać o potrzebie wewnętrznej debaty na tematy niewygodne, wskazywać na to jak ważna jest pełna jawność życia politycznego i intelektualnego oraz jak ważne jest poddawanie systematycznej rewizji organizujących świadomość zbiorową mitów. Oby nieprawdą okazała się popularna opinia, że "ponadczasowa i pozaczasowa" pozycja intelektualisty ma dzisiaj w naszym kraju charakter pokrętny a myślenie i dążenie do prawdy przestało być powinnością, sprawą ostateczną, ściśle związaną z wartościami sprawą wewnętrznej wolności.. Że wreszcie po 1989 roku w Polsce, jak pisał Leszek Kołakowski, intelektualiści “naiwniejsi są od traktorzystek” a myślenie to szlachetna szajba, pusty myślotok, stępiający nawet ostrze brzytwy krytycznego racjonalizmu.

Dlatego apelujemy do polskich autorytetów o przyłączenie się do apelu w sprawie wcześniejszego otwarcia archiwów. W tym celu należy wysłać e-mail wyrażający chęć poparcia przedsięwzięcia na adres:

theologie.geschichte@sulb.uni-saarland.de

Dodano dnia:17 lutego 2008

Niedawno opublikowane