Piotr Szumlewicz

Socjalizm ma się dobrze

Od początku transformacji ustrojowej wszystkie mass media i politycy głównego nurtu przedstawiają jako oczywistość niewydolność socjalizmu jako systemu społeczno-ekonomicznego i konieczność zmniejszania roli państwa w gospodarce. Z politowaniem mówią oni o ostatnich skansenach gospodarki centralnie planowanej, a nawet o krajach kapitalistycznych, w których istnieją rozbudowane świadczenia socjalne. Kuba i Białoruś stały się prawdziwym czarnym bohaterem dominujących przekazów medialnych. Co więcej, również te gospodarki europejskie, w których rola państwa jest największa, mają bardzo złą prasę. Na tle rzekomo kwitnących, liberalnych rajów są prezentowane jako niewydolne i coraz bardziej zacofane. Tymczasem rzetelna analiza porównawcza każe zrewidować te głęboko zakorzenione stereotypy.

Zgodnie z aktualnymi danymi Białoruś należy do krajów o najszybszym wzroście PKB na świecie. W ubiegłym roku wzrost gospodarczy na Białorusi wyniósł blisko 10 proc. Poza tym gospodarka białoruska jest w znacznej mierze centralnie sterowana i zamknięta, co również nie podoba się ekspertom Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Z drugiej jednak strony nawet MFW przyznaje, że deficyt budżetowy Białorusi jest niski i nie ma groźby kryzysu gospodarczego na Białorusi. Warto też zwrócić uwagę, że Białoruś nie tylko ma dobre wyniki makroekonomiczne, ale też poprawiają się wskaźniki socjalne. Bezrobocie utrzymuje się na niskim poziomie (poniżej 3 proc.) [1], rozwarstwienie społeczne jest niewielkie, a wzrost realnych płac wysoki (w ubiegłym roku ok. 8%, podczas gdy w Polsce 1%).

Obszar byłego ZSRR w latach 90-tych został w sposób szczególnie brutalny poddany reformom rynkowym. Skutki tej transformacji były niestety tragiczne. W 2003 roku PKB krajów Wspólnoty Niepodległych Państw wynosił średnio 74% poziomu z 1989 roku. Przykładowo PKB Rosji wyniósł w 2003 roku mniej niż 40% jego wartości z 1989 roku!!! Niewiele wyżej stoi Ukraina, której PKB dwa lata temu przekroczył połowę wartości PKB z 1989 roku. Natomiast tylko dwa kraje należące do Wspólnoty Niepodległych Państw przekroczyły wartość PKB z roku 1989 roku. Są to Uzbekistan i właśnie wyklęta przez polskie media Białoruś. Z podobną sytuacją mamy do czynienia, jeżeli chodzi o poziom produkcji przemysłowej. W 2003 roku poziom produkcji w WNP wyniósł tylko 69,4% poziomu z 1989 roku, a został on przekroczony jedynie przez Uzbekistan, Turkmenistan i Białoruś. Skądinąd przed epoką Łukaszenki miał miejsce regres gospodarczy, a ponowne zwiększenie roli państwa w gospodarce wprowadziło Białoruś na drogę szybkiego wzrostu. Interesujące, że nawet liberalne Rządowe Centrum Studiów Strategicznych w swoim raporcie na temat światowej gospodarki przyznaje, że „recesji transformacyjnej uniknęły, jak dotąd, kraje, które zachowały największy udział państwa w gospodarce.” [2]

Podobnie przedstawia się sytuacja w Ameryce Łacińskiej. W ostatnich latach władzę w prawie wszystkich krajach przejęły partie i osoby wywodzące się z lewicy, co, jak okazało się, nie zaszkodziło w osiągnięciu najszybszego od wielu lat wzrostu PKB na poziomie ponad 5%. Oczywiście część z tych krajów nie prowadziło wcale lewicowej polityki makroekonomicznej, warto jednak zwrócić uwagę, że najszybszy wzrost w tym regionie osiągnęła piętnowana z uporem przez „Gazetę Wyborczą” za populizm i socjalizm Wenezuela. Stopniowe zwiększanie roli państwa w gospodarce i ograniczenie roli prywatnych korporacji nie zaszkodziło wenezuelskiej gospodarce. Oto bowiem w 2004 roku wzrost gospodarczy w Wenezueli wyniósł 17%! Również w roku ubiegłym utrzymał się on na wysokim poziomie i osiągnął prawie 10%. Wenezuela uzyskała też równowagę w bilansie płatniczym, a ponadto nastąpił znaczny wzrost w jej przemyśle. Niektórzy sugerują, że ten skokowy rozwój jest związany jest jedynie z wysokimi cenami ropy na światowych rynkach. Jednak i to nie jest prawdą, ponieważ wzrost w sektorach niezwiązanych z wydobyciem ropy naftowej w 2004 r. był większy niż w sektorze energetycznym. W Wenezueli poprawiają się też wskaźniki społeczne. Od 2003 r. bezrobocie spadło aż o 8 proc. (z 18 do 10%). Rośnie płaca minimalna, która tylko w 2006 r. zwiększyła się o 10%. Od początku rządów Chaveza spadł też poziom biedy w Wenezueli. W 1998 r. poniżej progu ubóstwa żyło 55% Wenezuelczyków, a obecnie jest ich 44%.

Również Kuba, przedstawiana przez polskie media jako biedny, socjalistyczny skansen, mimo stosunkowo niskiego PKB, osiąga znaczne sukcesy w rozwiązywaniu ważnych problemów społecznych. Między innymi całe społeczeństwo ma zapewniony dostęp do służby zdrowia, są niezwykle wysokie wskaźniki scholaryzacji, średnia długość życia jest nawet nieco wyższa niż w Stanach Zjednoczonych, a bezrobocie wynosi 1,9%. W rankingu jakości życia przygotowywanych przez ONZ (Human Poverty Index) pośród 103 krajów rozwijających Kuba zajmuje wysoką szóstą pozycję, dystansując między innymi prawie wszystkie kraje Ameryki Łacińskiej, jak też Singapur, Meksyk czy Turcję. Warto też zwrócić uwagę, że po kryzysie, jaki nastąpił na początku lat 90-tych, Kuba obecnie wróciła na drogę wzrostu gospodarczego i, mimo blokady amerykańskiej, jej wzrost PKB w 2005 r. wyniósł 8%.

Również w Europie kraje uznawane za socjalistyczne mogą pochwalić się sukcesami tak na polu ekonomicznym, jak i społecznym. Co prawda we wszystkich państwach UE dominuje sektor prywatny, to jednak poziom fiskalizmu czy wydatków socjalnych jest bardzo zróżnicowany. I tutaj okazuje się, że kraje o najwyższych podatkach i największym udziale wydatków socjalnych w PKB radzą sobie bardzo dobrze, a wieszczenie o ich kryzysie nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

W rzekomo przesocjalizowanych krajach starej UE poziom życia ludzi jest o wiele wyższy niż wśród innych, bardziej liberalnych państwach UE, a wzrost PKB przekłada się w znacznie większym stopniu na poziom życia społeczeństwa niż w neoliberalnych Stanach Zjednoczonych. Przykładowo w ONZ-wskim rankingu Human Development Index (obejmuje on długość życia, jakość edukacji oraz średni dochód na głowę mieszkańca) czołowe miejsca zajmują kraje o wysokich podatkach i kosztach pracy. Pierwsze miejsce zajmuje Norwegia, drugie Islandia, a czwarte Szwecja. USA zajmują dopiero 10 miejsce. Przewagę modelu socjaldemokratycznego nad liberalnym jeszcze lepiej niż HDI pokazuje Human Poverty Index, który szereguje 18 najbardziej rozwiniętych państw świata stosownie do panującego w nich poziomu ubóstwa, analfabetyzmu, trwałego bezrobocia i średniej długości życia. Wyniki badań, obrazujące sytuację społeczno-ekonomiczną krajów rozwiniętych pod koniec lat dziewięćdziesiątych, pokazują jednoznacznie, że USA, obok Włoch, miały najgorsze wskaźniki ze wszystkich krajów rozwiniętych. Obok nich na końcu listy znajdują się inne liberalne państwa, czyli Irlandia i Wielka Brytania. Tabeli przewodzą Szwecja i Norwegia, a do pierwszej szóstki weszły też inne kraje o bardzo wysokich podatkach, czyli Dania i Finlandia. Dane te wskazują, że jeżeli chodzi o jakość i długość życia Amerykanie muszą przejść jeszcze długą drogę rozwoju, aby chociażby zbliżyć się do standardów skandynawskiego welfare state. Wbrew mitom również poziom bezrobocia w krajach o wysokich podatkach i rozbudowanych świadczeniach socjalnych jest bardzo niski. W Szwecji, Danii i Norwegii bezrobocie wynosi poniżej 5%, a długotrwałe nie przekracza 1%. Innymi słowy wysokie koszty pracy i duże obciążenia socjalne nie są przeszkodą dla tworzenia nowych miejsc pracy. Z drugiej strony kraje skandynawskie nie tylko mają najlepsze wskaźniki socjalne na świecie, ale też w rankingach konkurencyjności i rozwoju technologicznego Szwecja, Dania czy Finlandia od lat zajmują czołowe miejsca. Również wzrost gospodarczy w tych państwach jest stabilny, a w Szwecji i Finlandii zdecydowanie przekracza średnią unijną (jest też wyższy niż w USA czy Wielkiej Brytanii). W drugim kwartale 2006 r. poziom PKB w Szwecji był wyższy niż rok wcześniej o 4,8%, a w Finlandii aż o 6,6%. Powszechny, bezpłatny system do edukacji i państwowe programy wdrażania nowych technologii stanowią więc gwarancję bezpiecznego i długotrwałego rozwoju ekonomicznego i społecznego.

Okazuje się więc, że kraje o dużej roli sektora publicznego, w których prowadzona jest rozbudowana polityka socjalna i podejmowane są działania na rzecz zmniejszania rozwarstwienia społecznego, wbrew dominującej retoryce, mają znaczne sukcesy. Niewątpliwie nie ma sensu bezkrytyczne wychwalanie tych państw, a systemy polityczne na Kubie czy Białorusi zasługują na stanowczą krytykę. Okazuje się jednak, że wiele rozwiązań gospodarczych, które mogłyby być realizowane również w państwach demokratycznych, sprawdza się i prowadzi do wymiernych korzyści dla całych społeczeństw. Warto więc odkłamywać panującą w Polsce antysocjalną, antysocjalistyczną retorykę i pokazywać, że są alternatywy wobec spełnionej, neoliberalnej utopii.

Przypisy: [1] Dane na temat sytuacji ekonomicznej i socjalnej na świecie pochodzą głównie z raportów Eurostatu, OECD, ONZ oraz World Factbook. [2] "Przegląd koniunktury gospodarczej w Europie i na świecie 2004-2006", Warszawa 2005, str. 51

Piotr Szumlewicz

Artykuł ukazał się w "Nowym Tygodniku Popularnym" a także www.lewica.pl

Dodano dnia:20 grudnia 2006

Niedawno opublikowane