Ernesto Laclau

Przedmowa do książki Sławoja Žižka „Wzniosły obiekt ideologii”?

Nethit.pl -

[ Rozpocznij Nowy Temat | Glowna strona ]

[62.179.39.150] Temat: Przedmowa do ksiazki Žižka ?Wzniosły obiekt ideolo wyslane przez Ernesto Laclau dnia 2005-02-08 21:02:59 []


Ernesto Laclau

Przedmowa do książki Sławoja Žižka „Wzniosły obiekt ideologii”?

Erenesto Laclau

Podobnie jak wszystkie wielkie tradycje intelektualne, teoria psychoanalityczna Lacana rzuciła światło w wielu kierunkach. Takie iluminacyjne efekty sprawiają, iż wydaje się ona raczej źródłem rozproszonej inspiracji bardzo zróżnicowanych nurtów intelektualnych, nie zaś teorią zamkniętą i usystematyzowaną. Recepcja Lacana różni się zatem w zależności od kraju. Wraz ze zmieniającymi się okolicznościami zostają podkreślone inne aspekty jego dzieła. Ono samo zresztą ulegało przez długi czas głębokim przeobrażeniom. We Francji i w ogóle w krajach łacińskich wpływ Lacana miał przede wszystkim znaczenie kliniczne, a więc był ściśle związany z praktyką psychoanalityczną.

Najważniejszym tego aspektem stało się profesjonalne szkolenie psychoanalityków w takich instytucjach, jak ? najpierw L`cole freudienne de Paris, a potem L`cole de la cause freudienne. Nie znaczy to, iż kulturowy wpływ Lacanowskiej teorii nie objął szerszych kręgów ? literatury, filozofii, teorii filmu itp. ? jednak, praktyka kliniczna pozostała nadal głównym punktem odniesienia.

W krajach anglosaskich ów kliniczny aspekt nie miał centralnego znaczenia, a wpływ Lacana skoncentrował się niemal wyłącznie na triadzie: literatura-kino-feminizm. Można więc tu zaliczyć na przykład działalność osób związanych z magazynem Screen w latach siedemdziesiątych (Stephen Heath, Colin MacCabe, Jacqueline Rose) i ich teorię ?suture? (?zszywania?), albo ? w dziedzinie feminizmu ? krytyczne stosowanie Lacanowskich pojęć, takich jak ?znaczące fallusa?, służące ukazaniu funkcjonowania porządku patriarchalnego (Juliet Mitchell, Jacqueline Rose i grupa związana z czasopismem ?m/f?). Warto również wspomnieć o istniejącej w świecie anglosaskim tendencji do podkreślania pokrewieństwa Lacana z ?poststrukturalizmem? ? na przykład z dekonstrukcjonizmem ? podczas gdy we Francji w większym stopniu respektuje się granice i teoretyczne niezgodności dzielące te prądy intelektualne.

Do wariantów narodowych musimy dodać odmienności wynikające z różnych interpretacji Lacanowskiego dzieła, a także te, które stanowią rezultat wysiłków wpisania go w inne ujęcia teoretyczne. W odniesieniu do kwestii interpretacji powinniśmy wskazać na opozycję, która istnieje we Francji między dwoma Lacanowskimi „pokoleniami”. Z jednej strony mamy „starą szkołę”, czyli pierwsze pokolenia lacanistów (Octave i Maud Mannoni, Serge Leclaire, Moustafa Safouan i inni), którego przedstawiciele kładą nacisk na problemy kliniczne i kluczową rolę Symbolicznego w procesie psychoanalitycznym. To podejście jest w dużej mierze oparte na pracach Lacana z lat pięćdziesiątych, a więc okresu strukturalistycznego, kiedy Wyobrażeniowy rejestr przedstawiał jako serię wariantów, które należy odnieść do stałej matrycy symbolicznej. Z drugiej strony młodsze pokolenie (Michel Silvestre, Alain Grosrichard i inni pod kierunkiem Jacques-Alain Millera) usiłuje nadać teorii Lacana wyraz formalny, wskazując na różnice dzielące odmienne etapy jego nauki i kładąc nacisk na doniosłość teoretyczną ostatniego, w którym kluczową rolę przyznaje on pojęciu Realnego, czyli tego, co opiera się symbolizacji. W odniesieniu do prób wyrażenia jego koncepcji w innym ujęciu teoretycznym, przede wszystkim warto wspomnieć przywłaszczenie Lacana przez hermeneutykę, głównie w Niemczech (Herman Lang, Manfred Frank i inni). Składa się na nie wysiłek, aby pokazać, że hermeneutyczny „horyzont przesądów” może dostarczyć właściwą filozoficzną podstawę psychoanalizie. Można do tego dodać marksistowsko-strukturalistyczną interpretację Lacana dokonaną przez Althussera i jego następców (zwłaszcza Michela Pecheux). W ich odczytaniu Lacanowska psychoanaliza jest traktowana jako jedyna teoria psychologiczna, która zawiera pojęcie podmiotu zgodne z materializmem historycznym.

JPEG - 20.6 kb

Na tle tego ogólnego kontekstu słoweńska szkoła lacanowska, do której zalicza się książka Žižka, odznacza się bardzo oryginalnymi cechami. W przeciwieństwie do świata łacińskiego i anglosaskiego Lacanowskie kategorie znajdują tu zastosowanie w refleksji, która w gruncie rzeczy jest zarazem filozoficzna i polityczna. Słoweńscy teoretycy podejmują wprawdzie próby rozszerzenia swoich analiz na dziedzinę literatury i filmu, ale zupełnie nie zajmuje ich poziom kliniczny. Szkołę tę charakteryzują dwie zasadnicze cechy. Pierwsza to wyraźne nawiązanie do sfery ideologiczno-politycznej, mianowicie opisywanie i teoretyczne ujmowanie podstawowych mechanizmów ideologii (identyfikacja, rola znaczącego mistrza, fantazmat ideologiczny), próby definicji specyfiki „totalitaryzmu” i jego różnych wariantów (stalinizmu, faszyzmu) oraz szkicowanie cech właściwych radykalnym demokratycznym dążeniom w społeczeństwach Europy Wschodniej. Lacanowskie pojęcie point de capiton jest tu rozumiane jako podstawowa operacja ideologiczna. Fantazmat staje się wyobrażeniowym scenariuszem ukrywającym podstawowe pęknięcie czy „antagonizm”, wokół którego ustrukturowane jest społeczeństwo, „identyfikację” postrzega się jako proces, w którym konstytuuje się ideologia, a przyjemność lub jouissance umożliwia nam zrozumienie logiki wykluczania, działającej w takich dyskursach jak rasizm. Druga charakterystyczna cecha szkoły słoweńskiej to użycie Lacanowskich kategorii w analizie klasycznych tekstów filozoficznych: Platona, Kartezjusza, Leibniza, Kanta, Marksa, Heideggera, anglosaskiej tradycji analitycznej i „ przede wszystkim „ Hegla. Specyficzny smaczek, którym odznaczają się interpretacje teoretyków słoweńskich, wynika z ich heglowskiej orientacji: proponują nowe odczytanie filozofii Hegla, odrzucając takie przypisywane jej od dawna cechy jak panlogizm czy pogląd, iż systemowy charakter jego refleksji prowadzi do zniesienia wszystkich różnic w ostatecznym zapośredniczeniu Rozumu.

Dzieło szkoły słoweńskiej zostało już docenione1. Dziś Lacanowska teoria jest główną orientacją filozoficzną w Słowenii. Była też jednym z głównych punktów odniesienia tak zwanej słoweńskiej wiosny, czyli kampanii na rzecz demokratyzacji, która miała miejsce w ostatnich latach.

Tygodnik ?Mladina?, którego Žižek jest głównym publicystą politycznym, to najważniejszy organ tego ruchu. Zainteresowanie teoretyków słoweńskich problemem demokracji radykalnej i ich wysiłki połączenia Lacanowskiej kategorii Realnego z tym, co w Hegemony and Socialist Strategy Chantal Mouffe i ja nazwaliśmy „konstytutywnym charakterem antagonizmów”, stwarza możliwość owocnej wymiany intelektualnej. Žižek współpracował z nami w ramach naszego programu badawczego, poświęconego analizie ideologii i dyskursu (w Department of Government) Uniwersytetu w Essex.

Kontakty te stały się źródłem wielu wspólnych projektów badawczych. Nie znaczy to oczywiście, że nasze poglądy są idealnie zgodne: według naszej opinii, szkoła słoweńska początkowo zbyt drastycznie oddzielała Lacanowską teorię od poststrukturalizmu. Mamy także kilka zastrzeżeń do jej interpretacji Hegla. O ile w pierwszym przypadku dzielące nas różnice zaczęły się zmniejszać w czasie dyskusji, o tyle w drugim trwa ona nadal. Mimo tych różnic nie ma wątpliwości co do bogactwa i głębi interpretacji Hegla proponowanej przez szkołę słoweńską. To szczególne połączenie Lacanowskiej teorii z heglizmem jest współcześnie jednym z najbardziej odkrywczych i obiecujących projektów teoretycznych na europejskiej scenie intelektualnej.

Chciałbym teraz sformułować kilka sugestii pomocnych w lekturze książki. Czytelnik mógłby bowiem łatwo stracić orientację co do jej rodzaju literackiego. Na pewno nie jest to książka w klasycznym sensie, to znaczy struktura usystematyzowana, w której argumentacja rozwija się według wcześniej ustalonego planu. Nie jest to również zbiór esejów, z których każdy składa się na ostateczny wynik, a których „jedność” stanowi co najwyżej rezultat wspólnego tematu dyskusji. Jest to raczej seria interwencji teoretycznych, które inspirują się wzajemnie nie w znaczeniu postępu argumentacji, lecz tego, co moglibyśmy nazwać jej powtórzeniem w różnych kontekstach dyskursywnych. Główne założenie książki „ że kategorii `podmiotu` nie można zredukować do `pozycji podmiotu`, skoro przed subiektywizacją podmiot jest podmiotem braku” zostało sformułowane w pierwszym rozdziale. Każdy następny rozdział powtarza to założenie w odmiennym kontekście dyskursywnym, który rzuca światło z innej strony. Ponieważ ów proces nie jest rezultatem koniecznego postępu, tekst zostaje więc w końcu raczej przerwany niż zamknięty konkluzją, zapraszając w ten sposób czytelnika lub czytelniczkę do kontynuowania dyskursu, w który zaangażował się autor. Kiedy więc Žižek mówi o Lacanie, Heglu, Kripkem, Kafce, Hitchcocku, my możemy podążać dalej, odwołując się do Platona, Wittgensteina, Leibniza, Gramsciego czy Sorela, przy tym każda reiteracja częściowo konstruuje argumentację zamiast po prostu ją powtarzać. Tekst Žižka jest znakomitym przykładem zjawiska, które Barthes nazwał „writerly text”.

Książka zawiera także bezpośrednie zaproszenie do przełamywania barier dzielących języki teorii od języka codzienności. Współczesna krytyka pojęcia metajęzyka utorowała drogę powszechnemu przekraczaniu granic, lecz tekst Žižka „ z jego przechodzeniem od filmu do filozofii, od literatury do polityki” jest pod tym względem szczególnie bogaty. Ci, którzy swojej perspektywie nadają „supermocny transcendentalny” charakter lub nadal żyją w mitologicznym świecie „studiów przypadku”, czytając tę książkę, nie będą się czuli bezpiecznie. Ograniczenia, które obecność Realnego nakłada na każdą symbolizację, wywierają wpływ również na dyskursy teoretyczne. Wprowadzona w ten sposób skrajna przypadkowość opiera się na niemal pragmatycznej „konstytutywnej niekompletności”. Z tego punktu widzenia nacisk na Realne w nieunikniony sposób prowadzi do głębszej eksploracji warunków możliwości każdej obiektywności.

Popełniłbym zdradę wobec tekstu Žižka, gdybym próbował nakreślić usystematyzowany obraz jego kategorii, jako że sam autor wolał nadać im bardziej subtelną postać otwartego odnoszenia. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na dwa kluczowe punkty w tekście ze względu na ich przydatność w kategoriach analizy politycznej. Pierwszy odnosi się do wykorzystania w analizie politycznej antydeskryptywizmu Saula Kripkego. Dyskusja na temat deskryptywizmu i antydeskryptywizmu toczy się wokół pytania o sposób, w jaki nazwa odnosi się do rzeczy. Według deskryptywistów ów związek jest rezultatem znaczenia nazwy ? to znaczy, każda nazwa zawiera wiązkę cech deskryptywnych i odnosi się do tych obiektów w świecie rzeczywistym, które mają te cechy. Dla antydeskryptywistów natomiast nazwa odnosi się do rzeczy w wyniku tego, co nazywają „pierwszym chrztem”, kiedy nazwa nadal odnosi się do danego obiektu, mimo że z chwilą chrztu wszystkie jego deskryptywne cechy zaniknęły. Podobnie jak ja, Žižek opowiada się po stronie antydeskryptywistów. Wprowadza również niezwykle istotną zmianę w argumentacji. Głównym problemem każdego antydeskryptywnego podejścia jest ustalenie, co w obiekcie, poza cechami deskryptywnymi, konstytuuje jego tożsamość, to znaczy, co konstytuuje podmiotowy korelat „ścisłego określenia”. Žižek przedstawia następujący wywód: „Pominięte, przynajmniej w standardowej wersji antydeskryptywizmu, zostało to, że gwarancja tożsamości obiektu zachowywanej we wszystkich sprzecznych sytuacjach, to znaczy przy zmianie jego wszystkich cech deskryptywnych, stanowi wsteczny efekt samego nazywania: to właśnie na imieniu, elemencie znaczącym, wspiera się tożsamość obiektu. Ta „nadwyżka” w obiekcie, która pozostaje taka sama we wszystkich możliwych światach, jest „w nim czymś więcej niż on sam”, to znaczy odpowiada Lacanowskiemu objet petit a. Bezskutecznie szukamy go w pozytywnej rzeczywistości, nie ma on bowiem pozytywnej konsystencji, co znaczy, że jest tylko pozytywnością pustki „ nieskończoności otwartej w rzeczywistości przez pojawienie się znaczącego”. Ten argument przesądza sprawę. Skoro jedność obiektu stanowi wsteczny efekt nazywania, to nazywanie nie jest po prostu czystą nominalistyczną grą nadawania pustego imienia uprzednio ukonstytuowanemu podmiotowi, lecz dyskursywnym konstruowaniem samego obiektu. Konsekwencje tego argumentu dla teorii hegemonii czy polityki są oczywiste. Gdyby deskryptywistyczne podejście było prawidłowe, znaczenie nazwy i cechy deskryptywne obiektu byłyby dane wcześniej, co wykluczyłoby możliwość jakiejkolwiek dyskursywnej hegemonicznej zmiany, która mogłaby otworzyć przestrzeń dla politycznej konstrukcji społecznej tożsamości. Jeśli jednak proces nazywania rzeczy uznamy za równoznaczny z aktem ich konstytuowania, to cechy deskryptywne okażą się z zasady niestabilne i otwarte na wszystkie rodzaje hegemonicznego przetwarzania. Ten zasadniczo performatywny charakter nazywania jest wstępnym warunkiem wszystkich odmian hegemonii i polityki.

Druga kwestia odnosi się do relacji substancja - podmiot, rozważanej w ostatnim rozdziale książki. Redukcja podmiotu do substancji to główna teza filozofii Spinozy. Stała się sztandarowym hasłem takich prądów marksistowskich jak althusserianizm („historia jest procesem bez podmiotu”). Tylko za pomocą takiej redukcji można stwierdzić wszelkie odmiany skrajnego obiektywizmu. Trzeba zauważyć, że ów esencjalizm substancji zwykle był przedstawiany jako jedyna alternatywa dla esencjalizmu podmiotu, w której mogłaby zostać potwierdzona jego pełnia i pozytywność (pamiętamy, jak Kartezjańskie cogito samemu podmiotowi przyznaje niezmienioną kategorię substancji). We wprowadzonej przez Žižka kategorii podmiotu w ogóle nie ma substancjalności: ?Jeśli istota nie jest rozszczepiona, jeśli ? w momencie skrajnej alienacji ? nie postrzega siebie jako wyobcowanej Jedności, to nie może powstać sama różnica istota/pozór. To samo rozszczepienie istoty oznacza, że jest ona ?podmiotem?, a nie tylko ?substancją?. Przedstawiając to w uproszczony sposób ? ?substancja? jest istotą dopóty, dopóki odbija się w świecie pozoru, w obiektywności fenomenalnej, a ?podmiot? jest substancją dopóty, dopóki jest wewnętrznie pęknięty i doświadcza siebie jako pewną wyobcowaną, pozytywnie daną Jedność. Paradoksalnie moglibyśmy powiedzieć, że podmiot jest substancją tak długo, jak długo doświadcza siebie jako substancji (to znaczy jako wyobcowanej, danej, zewnętrznej, pozytywnej Jedności, istniejącej w sobie). ?Podmiot? jest właśnie imieniem tego wewnętrznego dystansu ?substancji? wobec siebie, nazwą pustego miejsca, z którego substancja może doświadczać siebie jako czegoś obcego?.

Są to stwierdzenia, pod którymi z pewnością mogę się podpisać, jako że mają na celu zerwanie z dualizmem struktura-podmiot, stawiając kwestię ?społecznej podmiotowości? w kategoriach, które bez wątpienia wychodzą poza każdy obiektywizm. Podmiot istnieje dlatego, iż substancja ? obiektywność ? nie jest w stanie w pełni się ukonstytuować. Położenie podmiotu to szczelina w samym centrum struktury. Tradycyjna dyskusja dotycząca relacji między podmiotem a strukturą wydaje się więc w zasadzie zniesiona: zagadnienie to nie jest już problemem autonomii, determinizmu przeciwstawionego wolnej woli, gdzie dwie całości, w pełni ukonstytuowane jako ?obiektywności?, ograniczają się nawzajem. Przeciwnie, podmiot wyłania się jako rezultat błędu substancji w procesie jej samokonstytuowania. W moim przekonaniu jest to punkt, w którym teoria dekonstrukcji może wnieść wkład do teorii przestrzeni podmiotu. Właśnie dekonstrukcjonizm odkrywa, że to „kwestie nierozstrzygalne” przygotowują grunt, na którym opiera się każda struktura. W innym miejscu utrzymywałem, iż w tym sensie o podmiocie stanowi najwyżej dystans pomiędzy nierozstrzygalną strukturą i decyzją. Precyzyjna analiza różnych wymiarów każdej decyzji podjętej na nierozstrzygalnym gruncie jest głównym zadaniem teorii polityki, teorii, która musi pokazać przypadkową ?genezę? każdej obiektywności. Teoria, którą Žižek wypracował w swojej książce, jest niewątpliwie w stanie sprostać temu wyzwaniu.

Tak właśnie dają się sformułować podstawowe kwestie podjęte w tej książce. Stanowi ona ważką lekturę dla wszystkich zainteresowanych wypracowaniem takiej perspektywy teoretycznej, która uwzględniłaby problem stworzenia demokratycznego, socjalistycznego projektu politycznego w epoce postmarksistowskiej.

Przypis

1. Dwie ostatnie książki Szkoły Słoweńskiej zostały ostatnio przełożone na francuski: zbiorowa praca Tout ce que vous avez toujours voulu savoir sur Lacan, sans jamais oser le demander Hitchcock (Navarin, Paris 1988) oraz Slavoja ika Le plus sublime des hystriques - Hegel passe (Poin Hors Ligne, Paris 1988). W Słowenii zaś wydano już ponad dwadzieścia tomów. Pośród nich warto wymienić: Hegel and Signifier (Slavoj Zizek, Lubljana 1982), History and Unconcious (Slavoj Zizek, Lubljana 1982), Hegel and the Object (Mladen Dolar i Slavoj Zizek, Lubljana 1985), Problems and the Theory of Fetshism (Rado Riha i Slavoj Zizek, Lubljana 1985), The Structure of Fascist Domination (Mladen Dolar, Lubljana 1982), Philosophy in the Science (Raho Riha, Lubljana 1982). Oprócz Zizka powinniśmy wspomnieć o doniosłości teoretycznego wkładu, jaki wnieśli Miran Bozovic (interpretacje Kartezjusza, Leibniza i Spinozy), Zravko Kobe (studia nad logiką Hegla), Zdenko Vrdlovec, Stojan Pelko i Marcel Stefancic (teoria filmu), Eva D. Bahovec (epistemologia), Jelina Sumic-Riha (filozofia analityczna), Renata Salecl (prawo). [Wyslij odpowiedz]

TEXT pochodzi z: Nethit.pl i nie ma przy nim podanego tłumacza. Mimo to ...dziękujemy !

[Powrot do glownej strony forum dyskusyjnego]

Dodano dnia:6 stycznia 2007

Niedawno opublikowane